Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 179 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Zapiekany camembert z dżemem z żurawiny

środa, 17 stycznia 2018 18:34

   Dzisiaj chciałam zaproponować prostą rzecz, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie będzie ona dla każdego. No bo nie każdy lubi sery pleśniowe. Camembert jest tym łagodnym serem, który warto wzbogacić czymś nieco ostrzejszym. Dlatego też i dżem. Robi się go błyskawicznie, pod jednym wszak warunkiem – trzeba mieć pod ręką owoce borówki brusznicy. Mnie się udało.
   No właśnie. Wdepnęłam sobie do sklepu na zakupy i zobaczyłam jagódki w pudełeczkach. Moją uwagę przyciągnęła nazwa, czyli jak byk napisane „świeża żurawina”. A że cena atrakcyjna, to wzięłam takie pudełeczko, bo coś się z tego zrobi. W tym momencie nie wiem jeszcze co, ale coś. To coś zapewne w obłędnym kolorze. Tylko, że kiedyś powiedziano mi, że świeżą żurawinę powinno się zamrozić. Albo zbierać po przymrozkach *. To było jakoś w październiku, gdzie do przymrozków jeszcze daleko… Pozostała więc domowa kraina mrozów – przecież każdy ją ma, a i nadmiar może sobie poleżeć dłuższą chwilkę. Polecam, bo dzięki mrożeniu pozbywamy się z owoców dość intensywnej goryczy. Z kolei nadmiar zrobionego dżemu można zapakować w słoik, albo jeszcze lepiej kilka małych słoiczków, zakręcić i wsadzić do lodówki. Fantastyczny z pasztetami lub wędliną. Lub oczywiście deską serów. Lub plastrem białego sera. Pewnie i do mięs się nada, niestety jednak nie udało mi się tego sprawdzić. Ma w sobie odrobinę goryczki, równoważącą słodycz i kwasotę. Gdyby dżem wydawał się jednak mało słodki – można w ostatnim nawet momencie dosłodzić. Osobiście musiałam też to zrobić. Ważne jest to, aby po dodaniu cukru jeszcze raz wszystko zagotować. W tym momencie można dolać odrobinę wody, aby nic nam nie przywarło do dna.
   Sam ser na ciepło zawsze mnie zachwyca. Mój pierwszy raz zrobiony w ten sposób, był z przepisu Grażynki (Terry). Do dziś go robię, i każdy się nim zachwyca. To dzięki niej jestem bogatsza o pewne smaki. Lekkich serów pleśniowych na ciepło i… suszonych pomidorów. W tym przepisie pasowały będą oczywiście wszelkiego rodzaju kupne borówki do mięs, czy jarzębina. Ale polecam zrobić taki szybki dżem samemu. Przepis bardzo prosty, więc nie będę się specjalnie nad nim rozwodzić. Porcje swobodnie można zmniejszyć lub zwiększyć – w zależności od tego, ilu chętnych na ser będzie. A wino wytrawne fajnie się wkomponuje w całość.

*Dzięki Piotrze za naukę pobraną bezpłatnie kilka lat temu w Stasikówce :)

 

camembert z dzemem (5).JPG


Zapiekany camembert z dżemem z żurawiny

  4 krążki camemberta naturalnego (po 120 g każdy)
  2 łyżki oliwy
  2 łyżki bułki tartej
 ¼ łyżeczki suszonego tymianku
 
Dżem:
30 dag mrożonych owoców żurawiny
10 dag cukru
  4 łyżki octu balsamicznego (można dodać mniej)
 ¼ łyżeczki suszonego tymianku
     pieprz

   Do małego rondla wrzucić owoce i cukier. Postawić na małym ogniu i poczekać, aż całkowicie się rozmrożą, co jakiś czas mieszając. Owoce można wcześniej rozmrozić, i razem z sokiem dodać do rondla. Dodać resztę składników, wymieszać i zwiększyć ogień. Smażyć, mieszając przez około 15 minut. W czasie smażenia rozgniatać owoce, pozostawiając niewielką ich część w miarę całych – chociaż pewnie zależy to od upodobania. Dżem powinien być gęsty. Wystudzić.
Nagrzać piekarnik do 200°C.

 

camembert z dzemem (1).JPG

 

   Posmarować oliwą małe ceramiczne foremki do zapiekania lub jedną większą. Na dobrą sprawę może to być i zwyczajna blacha wyłożona pergaminem, który jednak dobrze jest posmarować oliwą. Wyłożyć krążki sera i posmarować pozostałą oliwą. W miseczce wymieszać bułkę tartą i tymianek. Posypać dokładnie wierzch każdego sera i wsadzić do nagrzanego piekarnika na 15 minut. Wyjąć, odstawić na 2-3 minuty. Na wierzchu można ułożyć odrobinę dżemu, albo też i podać dżem osobno. Po prostu w miseczce. Można podać z zieloną sałatą.

 

camembert z dzemem (3).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Bułeczki z jajkiem i dymką

poniedziałek, 15 stycznia 2018 19:32

   Od razu powiem, że w zasadzie chodzi mi o bułeczki nadziewane jajkiem i dymką. Dodam, że zrobione od podstaw i przez siebie upieczone. Stanowiące fantastyczną alternatywę dla jakiegokolwiek pieczywa. Ba! Jeśli chodzi o wzięcie ze sobą drugiego śniadania, to będzie to najlepszy układ – wystarczy tylko zapakować do papierowej torebki i już. Problemem może być tylko to, że tak mało ich na to drugie śniadanie zostało z dnia poprzedniego. No chyba, że zaczynamy zajęcia popołudniową lub wieczorną porą, to i ciepłe uda się wziąć.
   Żarty żartami, ale naprawdę są świetne. A z racji tej, że ciepłe są naj… to fakt, że bardzo łatwo je odgrzać w mikrofalówce jest wielkim plusem. Póki co to jedyna metoda podgrzewania, jaką przyszło mi stosować, a która wcale mnie nie cieszy, gdyż jakąś taką dziwną awersję mam do mikrofali. Ale skoro Młody całkowicie wyeksploatował toster z podgrzewaczem, mogę zjeść albo zimne – spokojnie… pyszne są i takie – albo poczekać minutkę i zjeść lepszą wersję. No a skoro lepsze jest wrogiem dobrego… To wszystko nim nowy toster pojawi się w kuchni, i wtedy zobaczymy jaka metoda wygra.
   Byłabym kłamczuchą, gdybym powiedziała, że te bułeczki są tylko moim wymysłem. I wcale się nie zastanawiam, co ma większe znaczenie – samo ciasto, czy tez nadzienie. Powiem tak… wpadła mi w ręce rosyjska broszura „Kolekcja Przepisów” („Коллекция рецептов”) ze zbiorem ulubionych dań z ZSRR. No masz… Ja wcale za tymi czasami nie tęsknię, ja tych czasów nie znosiłam. Dużo mogłabym na ten temat, ale to nie ta działka. I pewnie nawet bym nie otworzyła małego magazynu, gdyby nie te bułeczki na pierwszej stronie. W zasadzie co ma kuchnia do systemu? Takie buły… Czytam. Szlag jasny – niestety zaklęłam. Bo mi się żal zrobiło. W przepisie podano 60 dag ciasta drożdżowego. No przecież ciasto ciastu nie jest równe. I ile trzeba składników, aby go nie zabrakło, ani nie zostało nie wiadomo po co. Dwa dni trawienia, bicia się z myślami, walki wewnętrznej. Bo tu Sowiet Union i brak ciasta kontra fajne zdjęcie i ten niesamowicie wyglądający farsz. Dwa dni… bo robiąc zakupy trafiłam na świeżuteńką i piękną dymkę. I tego mi było trzeba, żeby przechylić szalę na opcję „robić”.
   Ciasto zrobiłam zapatrzona w przepis. Musi być miękkie, delikatne, bardziej jak słodkie bułeczki niźli chlebowe. Więc mleko a nie woda. Ilość mąki? Plus reszta składników? Lepiej żeby było więcej, niźli mniej. I tak właśnie jest. Ale spokojnie… nic z ciasta nie zostanie. Wszystko idealnie gra. Bułeczek jest dużo, bo same nie są duże.  W związku z tym, i że tak pachną, i że tak smakują… znikają. Od razu zaznaczam. Żeby nie było.

 

buleczki z dymka (4).JPG



Bułeczki z jajkiem i dymką

Ciasto:
  40 dag mąki
 2,5 dag drożdży
100 ml mleka ciepłego
   ½ łyżeczki soli
    5 dag stopionego masła
    1 łyżka oleju do natłuszczenia miski
    1 żółtko do smarowania
    1 łyżeczka kwaśnej śmietany do smarowania

Nadzienie:
    1 pęczek dymki
    4 jajka ugotowane na twardo
    5 dag masła (w oryginale 10 dag)
       sól

   Mąkę przesiać do miski, zrobić dołek i wkruszyć drożdże. Wlać ciepłe mleko i wymieszać delikatnie widelcem tak, aby drożdże się rozpuściły, zgarniając przy okazji odrobinę mąki. Przykryć i odstawić na 10 minut. Dodać jajka i stopione, przestudzone do letniego masło i sól. Połączyć ciasto i zagniatać na blacie przez 8-10 minut. Powinno być miękkie i elastyczne. W razie potrzeby można dodać trochę więcej mleka (w razie użycia małych jajek). Uformować z ciasta kulę i wsadzić do wysmarowanej olejem miski, Przekręcić – aby ciasto pokryło się oleje, przykryć i odstawić na 60 minut do wyrośnięcia.
   W tym czasie oczyścić, umyć i osuszyć dymkę. Pokroić razem ze szczypiorem. Jajka obrać (najlepiej zrobić to, gdy są jeszcze ciepłe), przekroić wzdłuż na pół. Każdą połówkę wzdłuż na 3 części, po czym na grubsze kawałki. Na patelni powoli rozgrzać masło. Gdy się spieni, posolić. Wrzucić dymkę i smażyć na małym ogniu, mieszając przez 2 minuty. Dodać posiekane jajka, wymieszać i doprawić lekko solą i zdjąć z ognia. Wystudzić.

 

buleczki z dymka (1).JPG


   Dużą blachę wyłożyć pergaminem lub natłuścić. Ciasto podzielić na 20 równych części (po 35 g każda). Uformować kulki, ułożyć na gładkiej powierzchni, przykryć i odstawić na 15minut.  Każdy kawałek ciasta rozwałkować na placuszek, ułożyć farsz i podnieść dwa przeciwległe brzegi ciasta do góry.

 

buleczki z dymka (2).JPG

 

   Skleić wzdłuż na środku, po czym podnieść dwa pozostałe brzegi i skleić. Uformować podłużne bułeczki, odwrócić zlepieniem do dołu i lekko spłaszczyć. Ułożyć na przygotowanej blasze i przykryć ściereczką. Powtórzyć z resztą ciasta i nadzienia.
  
   Taka metoda lepienia jest dla mnie najwygodniejsza, choć nie upieram się, że dla każdego będzie. Ciasto jest łatwe do obróbki, niemniej jednak spód należy dobrze skleić. Co do farszu – pęczki dymki bywają różnej wielkości, więc najłatwiej mi jest gotowy farsz podzielić na 4 części, i każdą z nich rozdzielić na 5 bułeczek. Oczywiście przy tym sposobie też się nie upieram.

 

buleczki z dymka (3).JPG

   Gotowe bułeczki zostawić pod przykryciem na 30 minut. Polecam przykryć dodatkowo ściereczkę arkuszem folii spożywczej. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 180°C. Tuż przed wsadzeniem do piekarnika wymieszać w miseczce żółtko ze śmietaną na jednolitą miksturę. Posmarować nią wierzch bułeczek i wsadzić do piekarnika. Piec 25-30 minut.

 

buleczki z dymka (9).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jabłecznik z cynamonową kruszonką

sobota, 13 stycznia 2018 17:59

   Jakby kogoś naszła ochota na coś słodkiego. Z nudów. Z nadmiaru wolnego czasu, albo nadmiaru jabłek. Albo z powodu faktu, że ktoś do nas przychodzi. Lub też coś za nami chodzi. A może by tak coś ze sobą zrobić? A może bardziej – z jabłek. No bo przejście obok kuchni – jabłka na widoku. Droga z powrotem i rzut oka na… jabłka. No dobra. Już wiem.
   W zasadzie to naprawdę niewiele potrzeba, aby z jabłek zrobić cos fajnego. A że Polska jabłkiem stoi, to każdy w zasadzie ma je tutaj pod ręką. I to w dodatku przez cały rok. Zdrowe to to, bardzo wszechstronne, i na jeszcze pyszne. Jednak chciałam zaznaczyć, że do tego ciasta potrzebne nam będą tylko jabłka deserowe. Aby ucierane ciasto nie rozmokło. Aby jabłka się nie rozpadły. I… bo ja takie najczęściej do ciast wybieram. Polecam Championy, Rubiny lub Elizy. Wymieniam, bo te gatunki u nas królują.
   Przez moment miałam lekkie wahadełko. Zrobić ciasto w większej, czy tez mniejszej formie. Lubię ciasta z owocami takie minimalne warstwowo – jeśli chodzi o zawartość ciasta w cieście. Ale czy ja wiem… jak to ciasto będzie wyglądało, skoro będzie to premiera? Najwyżej pójdzie do powtórki, lub – co również zawsze biorę pod uwagę – po prostu w zapomnienie. Raz i wystarczy. Padło na małą formę, rzadko wykorzystywaną, co było dodatkowym bodźcem za. I całe szczęście.
   Dodanie większej ilości jabłek to żaden problem, ale chodzi tu o pyszną kruszonkę. Mogłabym stwierdzić, że sporo jej, ale właśnie dlatego będzie ona fajną atrakcją (dla Młodego najlepszą z całego ciasta). Lekko chrupiącą, stanowiącą dodatkową warstwę całości. Pachnącą cynamonem. Nie wiem dlaczego, ale mam bzika na punkcie cynamonowych posypek.
   Ciasto nie jest skomplikowane, ale niestety długo się piecze. Zwalam winę na jabłka. W trakcie pieczenia często sprawdzałam stan drewnianym patyczkiem, zwanym potocznie szpikulcem do szaszłyków i w pewnym momencie zaczęłam się denerwować. Góra coraz mocniejsza, a dół jakiś taki niewyraźny. No cóż… trzeba było przykryć, po czym na sam koniec odkryć. I jest git. A całość nawet bardzo.
Ach… byłabym zapomniała. Młodemu zamarzyła się gałka lodów do ciepłego ciasta. Nie pomyślałam. Na marzeniach się skończyło, ale rzeczywiście fajne to będzie połączenie. Tym bardziej, że zimne ciasto można podgrzać w mikrofali. Tylko czy jest sens?

 

jabłecznik z kruszonką (10).JPG



Jabłecznik z cynamonową kruszonką

Kruszonka:
12,5 dag mąki
    ½ łyżeczki proszku do pieczenia
     1 płaska łyżeczka cynamonu
     7 dag miękkiego masła
     7 dag cukru trzcinowego

Ciasto:
12,5 dag  miękkiego masła
   10 dag cukru
     2 jajka
   15 dag mąki
  1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
        tłuszcz i bułka tarta do formy

Dodatkowo:
     3 średnie jabłka deserowe
     1 łyżka soku z cytryny

   Jabłka umyć, przekroić na połówki, usunąć gniazda nasienne i obrać. Pokroić w niedużą kostkę i przełożyć do miski. Skropić sokiem z cytrynu, dobrze wymieszać.
   Na kruszonkę przesiać mąkę do miski. Dodać proszek do pieczenia i cynamon, wymieszać. Dodać masło i rozetrzeć w palcach. Na końcu dodać cukier, połączyć palcami na grubsze okruchy. Wsadzić do lodówki do czasu przygotowania całej reszty.
   Nagrzać piekarnik do 180°C. Tortownicę średnicy 20 cm natłuścić i oprószyć bułką tartą, strzepując jej nadmiar.
   Utrzeć masło z cukrem na puszysty krem. Dodać po jednym jajka, za każdym razem dokładnie ucierając na gładką masę. Przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia, dodać do reszty i wymieszać na najniższych obrotach miksera na jednolite ciasto. Wyłożyć do formy i wyrównać powierzchnię.

 

jabłecznik z kruszonką (2).JPG

 

Na cieście rozłożyć jabłka i posypać je wyjętą z lodówki kruszonką.  Piec 90 minut. Po około 65-70 minutach przykryć tortownicę kawałkiem folii aluminiowej, odkryć na 5 minut przed końcem pieczenia. Wyjąć ciasto z piekarnika, ostrożnie oddzielić ciasto od brzegów formy i zdjąć obręcz. Przynajmniej nieco przestudzić.

 

jabłecznik z kruszonką (5).JPG

Ewa

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Gulasz z indyka

piątek, 12 stycznia 2018 19:06

   Przyznaję, że chwilę to temu było... Po prostu w przedświątecznym ferworze będąc gdzieś tam na wcale nie jakichś tam zakupach – bowiem w konkretnym byliśmy celu – w ręce wpadły nam prześliczne kawałki oczyszczonego indyka. Jakieś takie fajne, akurat na jeden kęs. Fakt, że bardzo duży kęs, ale to jest plusem niemałym, bo wszak nie o to chodzi, aby mięso suche podać. Kawałki bez kostek i błon. Jeden podobny do drugiego, ale nie identyczny. Żadnej pracy przy obróbce wstępnej, więc mi się zamarzyło... A uradowany Ukochany kupił. Te kawałki nazwane zostały (nie mam pojęcia przez kogo) gulaszowymi, więc to co z nich powstało niech gulaszem pozostanie. Nie chce mi się myśleć nad czymkolwiek innym...
   Geneza dania najzwyklejsza w świecie. Z pewnością każdy ma na swoim koncie coś pysznego, co nie wymagało jakiegokolwiek zachodu w celu zdobycia, celebry w przygotowaniu, a zapewniło pełną satysfakcję z efektu końcowego. Przy w zasadzie minimalnym wkładzie, szybko i bez kłopotów. Po to, by dostać po zjedzeniu smsa: „Bardzo pyszne”. Tak... tak... Ukochany miewa i takie pomysły, siedząc 2 metry obok. Przynajmniej Młody był w stanie ustnie przekazać swoje zadowolenie. Ogólnie rzecz biorąc danie podałam z Galuską, co dodatkowo je podkręciło. Oj... polecam właśnie z tymi kluseczkami, chociaż rzecz jasna nie upieram się. Gwarantuję, że indyk atak zrobiony pyszny będzie i z makaronem, i z kaszą. Czy nawet z ziemniakami. I tylko jakoś ryż mi do tego nie pasuje...
Nie wiedzieć czemu.
   Na temat przygotowania nie mam w zasadzie żadnych dodatkowych uwag. Może poza jedną. Mam bardzo fajny i szczelny rondel, więc mięso dusiło się w sosie cały czas, bez konieczności dolewania wody. Jednak z wcześniejszych doświadczeń wiem, że może go zdecydowanie zabraknąć. Wystarczy więc tylko uzupełnić płyn.

 

gulasz z indyka i galuska (3).JPG



Gulasz z indyka

80 dag indyczego mięsa gulaszowego (gotowe kawałki z udek)
  2 łyżki oleju
  1 duża cebula
  2 łyżki koncentratu pomidorowego
  1 czerwona chili
    suszona bazylia do smaku
 ½ łyżeczki suszonego rozmarynu
    sól
  1 łyżeczka masła
  1 czubata łyżeczka mąki

   Obrać cebulę, umyć i drobno posiekać. Chili umyć, oczyścić z łodyżki i pestek, posiekać. Mięso ewentualnie opłukać pod zimną bieżącą wodą, dobrze osuszyć ręcznikiem papierowym.
   W rondlu z grubym dnem rozgrzać olej, wrzucić cebulę, dodać szczyptę soli i zeszklić, mieszając przez 5 minut. Nie rumienić. Dodać koncentrat pomidory i cały czas mieszając, smażyć 2-3 minuty. Dodać mięso, wymieszać, aby dobrze obtoczyło się w powstałej gęstej paście. Smażyć, mieszając do momentu, aż zjaśnieje – czyli nie będzie żadnego śladu surowego mięsa. Nie rumienić. Doprawić solą, bazylią i rozmarynem, po czym dodać chili. Całość zalać 250 ml wody, wymieszać, przykryć i dusić 30 minut. W razie potrzeby uzupełnić odparowany sos.
   W miseczce wymieszać masło z mąką. Wlać odrobinę gorącego sosu, wymieszać na gładko i wlać całość do rondla. Gotować 1-2 minuty, aż sos zgęstnieje. Gulasz podawać gorący. Równie gorąco polecam do niego Galuskę.

 

gulasz z indyka i galuska (5).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Boże Narodzenie

niedziela, 24 grudnia 2017 21:30


BN`17_resize.JPG


Wesołych Świąt Narodzenia Pańskiego.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

niedziela, 21 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  466 922  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Statystyki

Odwiedziny: 466922
Wpisy
  • liczba: 268
  • komentarze: 399
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl