Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 758 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wołowe biriani

poniedziałek, 03 kwietnia 2017 14:45
Skocz do komentarzy

   Tak się złożyło, że musiałam zrobić sobie trochę miejsca w zamrażalniku - rzecz jasna, aby móc doń coś wcisnąć. Pamiętając, że duży kawał wołowiny czeka za swoją kolej już widziałam na naszych talerzach pyszny Rogan Josh. Kiedyś robiłam, zanotowałam, że trzeba powtórzyć, zapisałam na mięsie – na co przeznaczone będzie, bo to rewelacyjne danie jest, i... zapomniałam. Olśnienie nagłe późnym wieczorem. Fantastycznie, bo akurat znajomi przyjdą, więc coś z indyjskiej kuchni podam. Zamiast tylko o niej gadać. A raniutko kupi się to, czego w domu nie mam, chociaż oczywiście w tej chwili nie wiem co mam na myśli.
   Raniutko, czyli tak mniej więcej koło 10 godziny panika. Moje ulubione książki przede mną, a ja nie widzę przepisu. Jak to? Przecież z książki robiłam. Wiem jak wygląda. No i przede wszystkim jak smakuje, bo to główny powód moich planów wieczorowych. A niech to... Głupie uwagi Ukochanego puszczam mimo uszu. Nie mam czasu na czcze gadanie, ale samą sytuacją deczko się zdenerwowałam. Co jest grane? Nie ma przepisu, i zrób mu coś. Padło na biriani. A co najlepsze... mamy do kupienia tylko jogurt i sułtanki. Robię.
   Danie zawiera sporo składników, co w przypadku kuchni indyjskiej raczej jest standardem – niech to jednak nie zniechęca. Jest wyjątkowo proste. Jednak trzeba mieć ciężki gar ze szczelną pokrywką, który można wsadzić do piekarnika. Najlepiej żeliwny. Swoją drogą warto w taki zainwestować, bo przyda się ogromnie. Poza tym w składnikach jest po prostu masa przypraw, i to one tak wydłużają listę. No ale jak się to wszystko ma... to się i problem ma z głowy. Po przepis sięgnęłam do książki „Kuchnia indyjska najlepsze przepisy” autorstwa Mriduli Baljekar, Rafi Fernandez, Shehzad Husain i Manishy Kanani – cenię sobie ją niezmiernie i bardzo często z niej korzystam. I nic to, że do tekstu wkradł się błąd... Trzeba było samej to skorygować, co dodam trudne nie jest, bowiem logika tak nakazuje. A i zdjęcia pokazują co i jak – pozwolę więc sobie tę korektę osobistą wnieść. Ogólnie „Wołowe biriani” jest daniem rewelacyjnym. Aromat przypraw podkręca niesamowicie tak, że nie można doczekać się serwisu. Po czym wyjeżdżają talerze z gorącym mięsiwem z dodatkiem ryżu. Lekka pikanteria przechodzi w równie lekką słodycz. Soczyste mięso rozpada się przy każdym kęsie. Płatki migdałowe dodają ryżowi chrupkości, a dopełnieniem smaku jest klasyczna dla każdego rodzaju biriani smażona cebula. Co prawda w przepisie jest zaznaczone, aby podawać z czapati, ale darowałam sobie. To była kolacja i do tego dania nic więcej prócz wina nie trzeba było. Noo... powiedzmy. Była jeszcze sałata.
   No i tradycyjnie. Nazajutrz naprawdę zadowolona (nie tylko dlatego, że wyspana) przechodząc obok półki z książkami (tu są same kucharskie) mój wzrok zatrzymuje się na jednej z nich. Jak bym packą dostała... Sięgam po książkę z wsadzoną karteczką pomiędzy stronami. Rozkładam kartki, a tam... Rogan Josh. Tiaa...
Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zacytować klasyka: „inną razą”.

 

wołowe biriani (5).JPG



Wołowe biriani

    2 duże cebule,
    2 ząbki czosnku,
 2,5 cm kawałek świeżego imbiru,
    1 świeże zielone chili (może być mrożone),
    1 malutki pęczek kolendry,
    4 łyżki płatków migdałowych,
 2-3 łyżki wody,
    1 łyżka ghee (lub masła),
    3 łyżki oleju,
    2 łyżki rodzynek sułtańskich,
  50 dag wołowiny,
    1 łyżeczka mielonej kolendry,
    1 łyżka mielonego kminu,
   ½ łyżeczki mielonej kurkumy,
   ½ łyżeczki mielonej kozieradki,
       solidna szczypta mielonego cynamonu,
175 ml jogurtu naturalnego,
 1,5 szkl. ryżu basmati,
    5 szkl. gorącego bulionu drobiowego lub wody,
       sól, pieprz,
    2 łyżki masła – do ryżu,
    2 jajka.

   Cebule obrać i umyć. Jedną z nich grubo posiekać i wrzucić do blendera. Czosnek i imbir obrać, grubo posiekać. Chili oczyścić z pestek, drobno posiekać i razem z czosnkiem, imbirem, świeżą kolendrą, 2 łyżkami płatków migdałowych i wodą dodać do cebuli. Zmiksować na gładką pastę, przełożyć do miseczki i odstawić.
   Drugą cebulę pokroić w cienkie krążki lub półplasterki. Mięso opłukać, osuszyć i pokroić w sporą kostkę. W ciężkiej brytfannie rozgrzać połowę ghee i połowę oleju. Wrzucić cebulę i smażyć mieszając przez 10-15 minut, aż się zrumienią na złoty brąz. Łyżką cedzakową wyjąć i przełożyć do miseczki (innej niż ta z pastą). Do brytfanny wrzucić pozostałe migdały i lekko zrumienić – trwa to bardzo krótko. Przełożyć do cebuli. Do brytfanny zaś wrzucić rodzynki i krótko je obsmażyć mieszając. Je również dodać do cebuli.
   W brytfannie rozgrzać pozostałe ghee i 1 łyżkę oleju. Smażyć mięso partiami, aż się zrumieni ze wszystkich stron. Przekładać systematycznie na półmisek i odstawić. Brytfannę wytrzeć ręcznikiem papierowym i rozgrzać w niej pozostały olej. Wrzucić przygotowaną pastę i smażyć cały czas mieszając 2-3 minuty. Dodać kolendrę, kmin, kurkumę, kozieradkę i cynamon. Doprawić solą i pieprzem i mieszając podrumienić przez 1 minutę. Zmniejszyć ogień do minimum i mieszając stopniowo wlewać jogurt. Gdy sos będzie jednolity dodać z powrotem wołowinę. Wymieszać, aby dokładnie pokryła się sosem. Szczelnie przykryć i dusić 40-45 minut na wolnym ogniu. Mięso powinno zmięknąć.
   Ryż moczyć w zimnej wodzie przez 15-20 minut. Odcedzić, wsypać do rondla i zalać bulionem lub lekko osoloną wodą. Zagotować. Przykryć i gotować 5 minut. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 160°C.

 

wołowe biriani (1).JPG


   Ryż odsączyć i wyłożyć na mięsie w brytfannie – bez mieszania. Rozłożyć równomiernie, wyrównując powierzchnię. Trzonkiem drewnianej łyżki zrobić w środku otwór, aż do dna brytfanny – przeciskając się zarówno przez ryż, jak i mięso. Na wierzchu rozłożyć usmażoną cebulę z migdałami i rodzynkami. Wykończyć kawałkami masła. Całość szczelnie przykryć podwójną warstwą folii aluminiowej i pokrywką. Wsadzić do piekarnika na 30-40 minut.
   W międzyczasie zagotować wodę w małym rondelku – ja dodaję do niej jeszcze odrobinę octu winnego. Gdy zawrze – delikatnie wsadzić jajka. Gotować 5-7 minut. Odcedzić, opłukać pod zimną wodą i obrać. Przekroić wzdłuż na ćwiartki. Gotowe biriani podawać na ogrzanych talerzach, każdą porcję ozdabiając dwoma ćwiartkami jajek. Lub całość wyłożyć na jeden duży (ogrzany oczywiście) półmisek ze wszystkimi jajkami. Z pewnością zrobi znacznie większe wrażenie na wejściu ;)

 

wołowe biriani (8).JPG

Ewa

Podziel się
oceń
0
0



Więcej na ten temat


czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  458 199  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Statystyki

Odwiedziny: 458199
Wpisy
  • liczba: 263
  • komentarze: 393
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl