Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 758 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Dorsz na parze z masłem i kaparami

piątek, 07 kwietnia 2017 14:52
Skocz do komentarzy

– A może tak jutro ryba jakaś? – zapytałam stojąc przed lodówą pełną świeżych ryb. Tak nawiasem mówiąc, chyba była właśnie dostawa, bo wybór gatunków był spory, jak na ten nasz pobliski Sam, zwany teraz bardziej światowo Marketem . – Może łososia? – odwracam się do Miłego z kawałkiem zapakowanej ryby. – Patrz... z tego będą dwa piękne kawałki.
   Tak się złożyło, że będziemy jakiś czas sami, więc i niewiele nam będzie potrzeba. Można wykorzystać czas na ryby, za którymi Młody nie przepada – a my i owszem. Z drugiej strony, coraz częściej się przekonuję, że słowa Młodego, że „nie przepada” (czyli nie, że nie lubi) są tylko czczą gadaniną, bo i zjada wszystko do końca, jak i to, że niejednokrotnie padało zwyczajne „niezłe”, które ostatnimi czasy przechodziło w „bardzo dobra ta ryba” z dodatkiem „co to było?”. No ale póki co stoję z tym łososiem w garści i czekam na reakcję. Dodam, że łosoś zawsze leży na początku drogi, tak więc zdaję sobie sprawę z tego, że to wstęp.
– Łosoś? – znając ten ton, wiem że pomysł nietrafiony.
– Nie musi być... – odkładam na miejsce. Obudził się. I nic to, że łososia nie zjemy. Zjemy jakąś inną.
– Tuńczyka bym zjadł.
   No nie. Obudził się na dobre. Mógłby być i tuńczyk, gdyby nie jedna istotna rzecz – nie jestem przygotowana. Wolałabym coś, z czym miałam doświadczenie. Co wiem jak się zachowa, i jaki czas temu poświęcić mogę, aby było dobre, o ile nie super. Najgorsze jest to, że nie mam żadnego argumentu, że „chciałam zrobić to”, bo nie miałam planu. Najpierw ryba, a potem plan. I ewentualnie jakieś dodatkowe zakupy. Pozostało mi jedynie błagalne spojrzenie i wcale nie ciche:
– A jak spieprzę, to co? – w końcu nie muszę wszystkiego umieć, na wszystkim się znać. Do wielu rzeczy dochodziłam sama, na temat wielu trochę czytałam, ale tuńczyk był dla mnie zawsze jakiś taki... poza. Owszem, jedliśmy pyszne płaty tego mięsa, ale zawsze ktoś za tym stał. W kuchni. Ostatnio padło na Pawła, gdy byliśmy na wojażach. No rewelacja. I właśnie jutro miałaby nastąpić moja z nim konfrontacja? Już jutro? Eee...
– Co my tu jeszcze mamy? – wymownie sięgam po następną rybkę. – Patrz, miecznik. Śledzie... nie może nie śledzie. – muszę co prawda zrobić je ponownie, bo kiedyś trafiłam na fantastyczny przepis na  przepyszne śledzie (Młody zachwycony), ale... zabrakło mi wtedy limonki. Dałam cytrynę, ale jak ma być tak jak jest napisane, to muszę powtórzyć. I już. – Dorsz, ale w płatach. Jemy? – kocham tę rybę za jej wygląd, za kruchość, za aromat, i rzecz jasna za smak. Za to, że jest uniwersalna. I za to, że często ją robię i wiem czego mogę się spodziewać. A może to, że często u nas bywa to tylko dlatego, że ma tak wiele zalet? Z pewnością.
– Nie lepiej polędwicę? – Miły wciąż z tuńczykiem w jednym ręku, podaje mi dorsza nieco inaczej. – Szybko się decyduj, bo są tylko dwa.
   Nie miałam żadnych obiekcji. Wybrałam te ładniejsze porcje, bo wielkiego wyboru na szczęście nie było. To nam obojgu wystarczyło, plus obietnica, że następnym razem naprawdę się przygotuję i zrobię steki z tuńczyka – najpyszniejsze na świecie. Paweł... bój się ;)!

   No tak... Ryba zapakowana wylądowała w lodówce. Ja o niej na ileś tam godzin zapomniałam. I o tym, co by się do niej przydało. Obiad będzie szybki, bo... niewiele w domu mam. Kupiliśmy w przeddzień rukolę, więc wyciągam ją z lodówki. Masło jest – najważniejsze, bowiem wszystkim wiadomo, że jak masło jest, cukier jest i chleb jest, to wszystko w domu jest. A w dodatku nawet cukier tutaj zbędny będzie. Powoli mi się wszystko klaruje. Muszę tylko dostać się do kaparów, czyli przewalić masę słoiczków i słoików na półce w mojej lodówce. O koperek! Cudnie. Zawsze świetnie pasuje. A mam ostatnią gałązkę – za to piękną, gęstą i mocno zieloną. Przede wszystkim świeżą. Bo ostatnimi czasy lubię kanapki z koperkiem. I rukolą. Leży na blacie ta przytłaczająca ilość składników. Ukochany choć chory, to jednak zjadłby coś lekkiego. Nie chce nic do ryby poza chlebem. No przecież wspomniałam, że wszystko w domu jest... Ok. I wiecie co... Nie szybko. Wręcz błyskawicznie. Niesłychanie prosto. I niesamowicie pysznie. Tak po prostu. Poczuliśmy się jak ryba w maśle.

 

dorsz z kaparami (3).JPG



Dorsz na parze z masłem i kaparami

2 porcje

2 polędwiczki z dorsza (po ok. 15 dag każda),
  sól morska z imbirem i trawą cytrynową (lub bez dodatków),
  pieprz cytrynowy,
1 duża garść rukoli,
3 dag masła,
1 łyżka kaparów,
1 łyżka soku z cytryny,
1 łyżka posiekanego koperku.

 

dorsz z kaparami (1).JPG



   Rukolę dobrze umyć w bardzo letniej wodzie i odsączyć z wody. Rozłożyć na perforowanej wkładce do gotowania na parze. Polędwiczki z dorsza opłukać i osuszyć. Oprószyć solą i pieprzem z obu stron, po czym ułożyć stroną od skóry do dołu na rukoli. W płytkim rondlu zagotować po przykryciem 1 cm warstwę wody. Gdy zawrze – wsadzić przygotowaną wkładkę, przykryć i gotować 10 minut na delikatnym ogniu.
   W tym czasie opłukać kapary i delikatnie osuszyć. Umyty i osuszony koperek posiekać. Na patelni rozgrzać masło, a gdy się stopi wrzucić kapary. Smażyć 1 minutę na minimalnym ogniu, cały czas potrząsając patelnią. Wlać wyciśnięty sok z cytryny (znaczy wycisnąć bezpośrednio na patelnię) i znów wymieszać, potrząsając patelnią. Spróbować i ewentualnie doprawić sokiem – powinno być leciuteńko kwaskowate.
   Rybę z rukolą rozłożyć na podgrzanych talerzach, skropić masłem z kaparami i posypać koperkiem. Podawać natychmiast.

 

dorsz z kaparami (7).JPG

Ewa

Podziel się
oceń
0
0



Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  458 200  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Statystyki

Odwiedziny: 458200
Wpisy
  • liczba: 263
  • komentarze: 393
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl