Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 247 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Kurczak śmietanowo musztardowy

czwartek, 29 stycznia 2015 14:39

   Ot i szybki obiad niemalże od ręki. Z reguły jak wszystkie składniki mam w lodówce, to po przestudiowaniu przepisu mam problem z głowy. Po prostu idę do kuchni i robię. No powiedzmy – prawie wszystkie składniki. Mięso drobiowe staram się kupować na bieżąco, więc musiałam zbiec te 4 piętra niżej… Z tym przestudiowaniem to też przesadziłam, bo co tu studiować? Nad czym się zastanawiać? Jaki mieć dylemat? Wszystko proste jak drut.
   Oczywiście sama nie wpadłam na pomysł – pomimo stosowania tych składników w różnych kombinacjach ze sobą. No ale od czego jest net? Od czego fajna stronka, gdzie w czasie nudnego poranka – gdzie nie mam do kogo gęby otworzyć przy śniadaniu – siedzę i ją przeglądam? No to już mówię, bo ze stronki korzystałam wiele razy, a i kilka przepisów z niej tu znajdziecie (część na starym blogu). Zaprosić muszę ponownie na Simply Recipes. Pewnie nie bez kozery taka nazwa… Czasami warto bez nadęcia zrobić coś relaksującego, co i tak wprawi w zachwyt wszystkich. Jednak najgorsze w takich sytuacjach jest pytanie „jest jeszcze?” – bowiem tu porcje są po prostu wyliczone. Mogę podać więcej makaronu (z nim serwuję, a robiłam to już kilka razy), mogłabym i więcej ziemniaków… ale nie o nie przecież chodzi. Poza tym rodzinnie mamy taki dziwny zwyczaj, że to co najlepsze zostawiamy na sam koniec. A jak tego zabraknie – nie ma uproś. Ogólnie rzecz biorąc to z racji, że jest nas trójka, a przepis na 4 osoby… i jakoś tam niektórzy mogliby pomyśleć, że wszystko da się przecież nadrobić… to się myli. Pytanie padło po zjedzeniu normalnych standardów większej rodziny. Cóż zrobić… Po prostu wciąż tak samo.
   Coś ze zmian? Tak… oczywiście. W przepisie jest musztarda Dijon, którą autorka proponuje ewentualnie zastąpić ziarnistą (u nas to francuska), lub mieszanką obu. Próbowałam obu wersji i u mnie wygrała ziarnista. Ilość mięsa jest umowna – Elise podaje wagę, ja jednak przyjmuję jeden filet na osobę, i to wcale nie najmniejszy. Po prostu średni, co w zestawieni przekracza podaną ilość. Dodaję więc więcej śmietany do sosu. Podawałam do tej pory tylko z makaronem, ale tak smakuje wybornie. Ta większa ilość sosu i tu będzie miała znaczenie. Niestety – danie zyska na kaloryczności. I jeszcze jedno: odcinam i odkładam polędwiczki, choć w przepisie są one użyte i potraktowane tłuczkiem tak jak reszta mięsa. Mnie szkoda je masakrować, a i wyglądem przecież będą odstawać od reszty.
   Oryginalny przepis znajdziecie tutaj. A jakbyście mieli problem, co dzisiaj na pyszny obiad… to gorąco polecam. Kombinacje sałat jako dodatku są idealne. Polecam miks z wkrojoną gruszką i lekkim cytrynowym winegretem.

 

kurczak smietanowo musztardowy (3).JPG


Kurczak śmietanowo musztardowy

   4 nieduże filety z kurczaka,
     sól,
     oliwa,
   1 łyżka masła,
   4 szalotki,
125 ml białego wytrawnego wina (lub bulionu drobiowego),
125 ml wody,
   4 łyżki musztardy ziarnistej (płaskie),
   1 łyżeczka suszonego tymianku,
100 ml śmietany kremówki.

   Mięso umyć i osuszyć, po czym oczyścić z resztek tłuszczu. Jeśli będą użyte polędwiczki to należy je oderwać w całości. Filety oprószyć solą i pokroić każdy na 3 części mniej więcej tej samej wielkości. Mnie wygodniej jest na całej powierzchni wszerz układając nóż w pod lekkim skosem. Najgrubsza część będzie najmniejsza, ale wszystko się wyrówna. Posmarować delikatnie oliwą, ułożyć pomiędzy 2 arkuszami folii spożywczej i rozbić tłuczkiem na grubość ok.6 mm – łącznie z polędwiczkami, jeśli będą użyte. Szalotki obrać i pokroić w cienkie plasterki.
   Na dużej i ciężkiej patelni rozgrzać 1 łyżkę oliwy na sporym ogniu. Dodać masło, wymieszać, i w momencie kiedy się spieni dodać mięso. W razie potrzeby – robić to partiami, ale duża patelnia powinna zmieścić całość. Lekko zrumienić kurczaka z obu stron, po czym przełożyć na podgrzany talerz.
   Na patelnię wrzucić szalotki i smażyć na średnim ogniu około 5 minut. Powinna zmięknąć, ale nie powinna się zrumienić. Smażyć mieszając. Wlać wino i zwiększyć ogień. Gdy odparuje dodać wodę, musztardę i tymianek. Gotować nadal na dużym ogniu, aż sos zredukuję się o połowę. Zmniejszyć wówczas ogień do małego, dodać mięso i wlać śmietanę. Trzymać na ogniu poruszając patelnią, aż się po prostu podgrzeje, Doprawić solą.

 

kurczak smietanowo musztardowy (2).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Ciasto filo z porami i boczkiem

środa, 28 stycznia 2015 12:05

   Tuż przed ostatnimi świętami w jednym ze sklepów pojawiła się niesamowita niespodzianka – ciasto filo. Znalazłam przez zupełny przypadek… i mnie po prostu zatkało. Biorę ostrożnie do ręki, i sama nie wiem, czy delikatność ciasta to sprawiła, czy też świadomość tego, że szukam go od lat… i nagła myśl – czy mi się samo w rękach nie rozpłynie… jako zwid, których przecież nie miewam. Trzeźwo patrząc na świat, i starając się tej granicy trzeźwości nie przekraczać ;). Poważnie to tak ogromnie się ucieszyłam, zwłaszcza, że koszt to niecałe 4 złote za paczuszkę. Zero zainteresowania… Zero ludzi dookoła… Jestem oto sam na sam. No i git. Zapakowałam do koszyka i szczęśliwa zrobiłam resztę zakupów. W równie wielkich skowronkach pytam panią przy kasie, czy mogę mieć nadzieję, że to będzie stałą ofertą niniejszego sklepu. I tu mina mi zrzedła. Nie. To tylko taka świąteczna oferta. Dlaczego?
- Przykro mi, ale niestety nie wiem.
Oj… jak mnie się przykro zrobiło…
   No ale nic to. Zaopatrzona w niewielką stosunkowo część ciasta i tak liczę, że kierownictwo sklepu będzie takie dni przedświąteczne darowało nam częściej. A może dojdzie i do stałej propozycji. Może kiedyś pojawi się też brick? Może kadayif? Może… Zaczęłam jednak skupiać się na tym, co zrobić z filo (vel phyllo). Posiedziało kilka dni w lodówce, a ja w tym czasie biłam się z myślami – słodko czy słono? Może pastillę? Kompromisowe połączenie obu smaków. A może… Cukinia czy por? No cóż… życie tu za mnie zadecydowało. Po prostu w sklepie na dole nie było cukinii. Pory są zawsze. A i a wcale nie żałuję. Coś słodkiego dla przełamania smaku samo się nasunęło – też bardziej z pozbycia się ostatniej, choć świeżej i bardzo ładnej pomarańczy. Fajny zestaw: por i pomarańcza. Pierwszy łagodnieje pod wpływem drugiej. Żeby tak i w życiu było…
   Ogólnie rzecz biorąc nie wykorzystałam całego opakowania. Mało tego… Arkusze są prostokątne, więc nożyczkami wycięłam ładne kwadraty o boku krótszej podstawy. Zapomniałam zmierzyć… Ale kwadrat to kwadrat. Z reszty zrobiłam trójkątne zawijaski z gruszką, odrobiną cukru i cynamonem. Szybki deser i wcale nie w tym samym dniu. Ciasto można z powrotem szczelnie zawinąć, pamiętając o tym, że niezmiernie szybko wysycha. A wtedy nic z niego się nie wyczaruje. A ja co lubię w cieście filo? Tę jego niezwykłą maślaną kruchość. Delikatność niesfornych płatków. I możliwość różnych kombinacji – w zależności od tego, na co nam przyjdzie ochota. Dlatego tak mi żal, że nie mam go w zasięgu ręki. Na otarcie łez pierwsze wspomnienie…

 

filo z porami i boczkiem (21).JPG



Ciasto filo z porami i boczkiem

30 dag boczku,
  1 duża pomarańcza,
80 dag porów,
  2 jajka,
50 ml śmietany kremówki,
  6 arkuszy ciasta filo,
10 dag masła,
     sól, pieprz.

   Boczek pokroić w krótkie słupki. Porządnie wyszorować pomarańczę pod bieżącą wodą, sparzyć i zetrzeć z niej skórkę, przy czym jeśli ktoś nie lubi – nie zawracać sobie tym głowy. Przekroić na pół i wycisnąć sok, po czym przecedzić go przez sitko. Pory dokładnie oczyścić i pokroić w plasterki grubości 5 mm. Pokroić jedynie białe i jasnozielone części.

 

filo z porami i boczkiem (7).JPG


   Na dużą patelnię z grubym dnem wrzucić boczek i obsmażyć na dużym ogniu ze wszystkich stron na rumiano. Wyjąć i osączyć na ręczniku papierowym. Na patelni pozostawić około 1 łyżkę wytopionego tłuszczu, dodać 1 łyżkę masła i wrzucić pory. Smażyć 2-3 minuty na niewielkim ogniu, po czym dodać skórkę i sok z pomarańczy. Zwiększyć ogień i smażyć mieszając, aż sok odparuje, a pory zmiękną. Dodać boczek, doprawić solą i pieprzem i smażyć mieszając 3-5 minut. Zdjąć z ognia i przestudzić. Jajka rozbełtać ze śmietaną, doprawiając solą i pieprzem. Wlać do porów i dokładnie wymieszać.
   Nagrzać piekarnik do 180°C.

 

filo z porami i boczkiem (14).JPG


   Resztę masła stopić w rondelku. Tortownicę średnicy 20-22 cm wyłożyć arkuszem pergaminu. Wyjąć ciasto i przyciąć dłuższe brzegi tak, aby powstał kwadrat (w opakowaniu było 7 arkuszy, więc 1 wraz z resztkami zawinąć szczelnie i odłożyć do lodówki – wykorzystując do czegoś innego). Tutaj trzeba będzie się skupić i pracować bardzo szybko, ale bez strachu… Rozłożyć na blacie arkusz ciasta i dobrze posmarować masłem przy pomocy pędzla. Wyłożyć nim tortownicę. Wziąć drugi arkusz ciasta – posmarować w ten sam sposób masłem i ułożyć na pierwszym arkuszu, przesuwając nieco rogi ciasta. Tak samo zrobić z pozostałym ciastem – wciąż stopniowo przesuwając rogi w bok.

 

filo z porami i boczkiem (17).JPG

 

   Na ciasto wyłożyć pory z boczkiem i wystające poza nadzienie rogi ciasta delikatnie złożyć do środka. Posmarować ciasto resztą masła – uwaga… jeśli go zabraknie (zależeć do będzie od naszej hojności w smarowaniu), zawsze można stopić nieco więcej na bieżąco – piszę to bowiem oczywiście „dotopić” musiałam, ale podając wagę ta dodatkowa ilość się w niej mieści. Piec około 40 minut. Wyjąć z formy i zostawić przez około 5 minut na pergaminie. Podawać na gorąco.

 

 

filo z porami i boczkiem (22).JPG

 

filo z porami i boczkiem (23).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Biały chleb kanapkowy Julii Child

wtorek, 27 stycznia 2015 20:29

   Jednym zdaniem: pyszny chleb tostowy. Pozwoliłam sobie na własne i dosłowne tłumaczenie, choć najlepsze na świecie dla mnie kanapki to malutkie tartinki, istne cudeńka różnorakiej maści na 2-3 kęsy. Chociaż… Z drugiej strony kto nie lubi pajdy chleba z twarożkiem, plastrem prawdziwej soczystej szynki, pomidorem i malutką gałązeczka świeżej i pachnącej natki? Toż to też kanapka. Cofam swoje słowa. Nie ma znaczenia ani wielkość, ani to co na kapce. Istotne wszakże będzie pieczywo jako podkład. A ten chleb też się do tego nadaje. Można poza tym wyciąć z niego krążki, można kromeczkę przekroić po skosie na pół, można i systemem amerykańskim zrobić „lotniskową” kanapkę, czyli przełożyć dwie kromki sałatką. Polecam „Prostą sałatkę jajeczną”, albo „Sałatkę curry z indyka”. Można taką zapakować i wziąć ze sobą w podróż, choć tu raczej skupiałabym się na tej drugiej… Yyyy… osobiście nie jadam w podróży, więc piszę niejako awansem, ale z kolei znam apetyt własnego Męża – i jego preferencje. Taka kanapka dla niego samego jest wyborna.
   No ale ja nie o tym. Może jeszcze poza jedną rzeczą – to wyborny, domowy chleb tostowy. Robiąc samemu wiemy z czego. A jako, że będzie do tostów, to może i warto zrobić z całości składników, ale dla naszej niedużej rodzinki zrobiłam z zaledwie połowy. Po prostu upiekłam jeden śliczny i pachnący bochenek. Prosty do zrobienia, choć od razu zaznaczam, że musimy tradycyjnie uzbroić się w cierpliwość i zająć się czymś innym czekając na wyrośnięcie ciasta. Jakieś zmiany? Tak… A mianowicie zamiast cukru dodałam łatwiej przyswajalnego miodu. W ogóle unikam cukru w chlebach, bo wydaje mi się on zbędny, ale chleb tostowy ma w sobie nieco słodyczy. Biała i delikatna mąką sama w sobie ma jej znacznie więcej niż niebielona czy też jakakolwiek razowa, ale pomyślałam sobie, że to nie wystarczy. Wiem jedno – ja nadal będę robiła ten chleb na miodzie. No i zrobiłam w robocie wielofunkcyjnym.
   Jeszcze jedna uwaga. Wydaje mi się, że istotna, choć ja poświęciłam na intrygującą mnie sprawę zaledwie 2 kromki chleba… Przed długi czas – odkąd dostałam w prezencie od Pauliny paczkę panko – zastanawiałam się jak zrobić taką śliczną bułkę tartą. I już wiem… Z tym, że z jednego bochenka chleba ciężko będzie wygospodarować cokolwiek (musiałam prosić o pozostawienie w spokoju tego odłożonego na bok pod przykryciem – na zasadzie „czego oczy nie widzą…”). Udało mi się zrobić nie dokładnie to samo, ale bardzo, ale to bardzo zbliżoną delikatną bułkę tartą. Ale o tym niżej…
    Muszę – tak naprawdę to od tego powinnam zacząć – powiedzieć, że przepis znalazłam na stronce „Dinner with Julie”, a recepturę na sam chleb znajdziecie tutaj.

 

chleb tostowy J Child (2).JPG



Biały chleb kanapkowy Julii Child

2,5 szkl. ciepłej wody,
  1 łyżka drożdży instant,
  1 łyżka miodu,
  6 szkl. mąki tortowej (w razie potrzeby trochę więcej),
  2 łyżeczki soli,
  6 dag miękkiego masła.

   Wymieszać w misce 125 ml wody z drożdżami i miodem. Odłożyć na 5 minut – drożdże powinny się lekko spienić. Do miski robota wsypać połowę mąki, wlać resztę wody i przygotowane drożdże. Całość wymieszać. Dodać resztę mąki, sól i masło. Wyrobić gładkie i elastyczne ciasto, dodając w razie potrzeby resztę mąki.
   Ciasto można wykonać ręcznie: rozczyn zrobić w dużej misce i po 5 minutach dodać połowę mąki i resztę wody. Wymieszać, po czym dodać resztę składników i wyrabiać koniecznie 8 minut, podsypując ewentualnie mąką.
   Wyrobione ciasto uformować w kulę i wsadzić do miski. Przykryć i odłożyć na 1-1,5 godziny do wyrośnięcia. Najlepiej w cieplejsze miejsce i z dala od przeciągów. Takim miejscem jest wolny póki co piekarnik – wyłączony oczywiście. Albo góra lodówki – tam jest wyjątkowo cieplutko… Natłuścić w tym czasie 2 krótkie keksówki (mniej więcej 10 x 20 cm – im dłuższa forma, tym niższy chleb… smak bez zmian).
   Wyrośnięte ciasto odgazować, wyjąć z miski i podzielić na 2 równe części. Ułożyć na blacie i rozciągnąć na prostokąty 12,5 x 30 cm. Zaczynając od krótkiego boku – złożyć 1/3 ciasta do środka, po czym całość przykryć 1/3 ciasta z drugiego boku. Złożyć po prostu na zakładkę niczym list. Przełożyć do formy tak, aby boczny „szew” był na środku spodu. Oba brzegi lekko podwinąć pod spód. Przykryć i odłożyć na 1 godzinę.
   Nagrzać piekarnik do 190°C. Piec chleby przez 30-35 minut, aż pięknie się zrumienią. Od razy wyjąć z form i wystudzić na kratce.

chleb tostowy J Child (4).JPG



Panko:
   To taka moja próba z zaledwie 2 kromek chleba. Nie jest to idealnie to samo jeśli chodzi o wygląd, ale bardziej zależało mi na zbliżonym smaku. Kto miał do czynienia z oryginałem... może być zawiedziony lekko formą, ale mam nadzieję, że reszta mu to wynagrodzi.
   Na drugi dzień po wystygnięciu totalnym i pozbyciu się skórki (zjeść… zjeść…) wrzucić porwane kawałki chleba do rozdrabniacza i drobno posiekać. Chleb musi być czerstwy ale nie suchy. Rozłożyć na talerzu i wysuszyć. Wówczas jeszcze raz rozdrobnić i… używać. Jako wyjątkowo delikatna panierka sprawdzi się – wg uwag Pauliny stosuję zwłaszcza w takich przypadkach, choć oczywiście nie tylko – w przypadku równie delikatnych warzyw, na przykład cukinii czy bakłażana.

Ewa

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 25 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  449 895  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Statystyki

Odwiedziny: 449895
Wpisy
  • liczba: 263
  • komentarze: 392
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl