Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 893 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Francuska tarta z jabłkami Iny Garten

środa, 17 października 2012 17:42

   Wpadłam na nią przez przypadek. Nie na Inę Garten niestety, ale na jej tartę. Zaglądam innym  często do kuchni, aby móc zobaczyć jak pewne rzeczy powstają, lub po prostu z ciekawości czysto twórczej - czy będę w stanie taką ich propozycję wykonać samodzielnie, bo mam właśnie na to ochotę. W wielu przypadkach po prostu brak składników mnie ogranicza, ale tym razem postanowiłam się nie dać. Brak Granny Smith nie był uciążliwy specjalnie, bo nasze polskie jabłka w niczym im nie ustępują. Dałam jakie miałam. Nie miałam też dżemu morelowego, ale myślę, że każdy jasny się sprawdzi.
   Nie będę owijała w bawełnę, że to nie pierwszy spisany jej przepis, ale pierwszy zrobiony. Warto się nad nią pochylić i zrobić. Bez żadnych kompleksów. Nie trzeba się starać, aby była wymuskana, bo wszelkie niedociągnięcia i nierówności wyjdą jej na korzyść. Jednego jednak warto się trzymać - upiec ją na pergaminie. Ciasto bardzo cienkie łatwiej będzie ściągnąć po upieczeniu. Dodam, że zrobiłam je na blaszce do pieczenia ciasteczek - takiej bez jednej ścianki. Jest trochę dłuższa od wymaganej wielkości, ale pergamin przecież daje nam szansę zrobienia brakującego boku. Można po prostu też rozwałkować ciasto na arkuszu bezpośrednio ułożonym na blasze piekarnika. Ogólnie rzecz biorąc francuska tarta z jabłkami Iny Garten jest... doskonała.

 

 

Francuska tarta z jabłkami Iny Garten

Ciasto:
  30 dag mąki,
 1/2 łyżeczki soli,
    1 łyżka cukru pudru,
  18 dag zimnego masła,
125 ml bardzo zimnej wody.

Jabłka:
    4 jabłka deserowe,
  10 dag cukru,
    6 dag zimnego masła,
125 ml dżemu morelowego (a ja dałam ananasowy z marakują),
    2 łyżki rumu.

   Przesiać mąkę do miski robota, dodać sól i cukier i wymieszać. Dodać masło i posiekać, aż będzie miało wielkość groszku. Wlać wodę przez otwór w pokrywce i mieszać, aż powstanie ciasto. Wyjąć, owinąć w folię spożywczą i wsadzić do lodówki na 1 godzinę.
Nagrzać piekarnik do 200°C.

 

   Blachę wyłożyć pergaminem. Ciasto rozwałkować pomiędzy dwoma arkuszami folii spożywczej na prostokąt 25x35 cm, zdjąć jeden arkusz i przenieść całość na pergamin. Poprzez folię pozwoliłam sobie wyrównać brzegi i dopiero ją zdjąć. Wsadzić do lodówki na czas przygotowania jabłek.

 

   Jabłka przekroić na pół, usunąć gniazda nasienne i obrać. Pokroić na cząstki grubości 3 mm. Rozłożyć na cieście po skosie najpierw przez środek - jadąc po przekątnej, po czym uzupełnić z obu stron. Posypać cukrem i wiórkami masła. Piec 45-60 minut. W zależności od ulubionej wersji - mniej lub bardziej rumianej.
   Dżem razem z rumem przełożyć do małego rondelka i podgrzać mieszając i posmarować jabłka. Pokroić na 6 kawałków i przełożyć na talerzyki.

 

Ewa


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ravioli z kurczakiem i grzybami leśnymi

wtorek, 16 października 2012 18:41

   No i przyszedł czas. Długa posucha i nagle wielki boom. Są. Nareszcie są. Mogłabym zapytać - no i co z tego, skoro nawet z nosem przy ściółce są dla mnie niewidzialne... Mogłabym, ale dobrych ludzi nie brakuje. Tych, co to mają szczęście i znajdują. Grzyby. Leśne grzyby.
   Otóż to. Tato chodzi na spacery z psem i wraca z borowiczkami. Fajnie. A jeszcze fajniej, gdy Mama je czyści, mrozi, i... przekazuje mnie :). Najgorsze jest to, że jeszcze się tłumaczy, że ne są świeże a mrożone, a przecież właśnie w tym momencia nieba mi przychyla. Trzymam je na specjalną okazję i na raczej wyszukane dania. Choć pierogi u mnie bywają dosyć często, to jednak farsz nadaje im za każdym razem innego smaku. I dzisiaj chciałam zaprosić na ravioli. Ravioli z dodatkiem grzybów leśnych.
   To ravioli można zamrozić i mieć na specjalnie specjalną okazję. Farszu wyszło mi tyle, że idealnie wystarczyło do nadziania całej ilości ciasta. Ilość samego ravioli? Zapomniałam policzyć, ale są to solidne 4 porcje. Sos można zrobić jakikolwiek swój ulubiony, chociaż odradzam grzybowy. Nie tym razem. Reszta uwag już przy samym przepisie, bowiem kilka ich będzie... Może poza jedną. Kupuję kawałki zwane u nas ćwiartkami tylnymi, czyli są to uda kurczaka z kością i kuprem. Kuper mnie śmieszy zawsze, ale nigdy go nie zostawiam. Odcinam i wywalam. Wracając do ćwiartek - chyba jednak wszędzie bywają... I pisząc grzyby leśne mam na myśli borowiki lub kozaki. Z innymi nie robiłam.

 

 

 

Ravioli z kurczakiem i grzybami leśnymi

Ciasto:
  50 dag mąki,
    1 łyżeczka masła,
    2 żółtka,
       gorąca woda.

Nadzienie:
    2 ćwiartki tylnie kurczaka,
    2 marchewki,
    1 pietruszka,
       kawałek selera,
    1 mała cebula,
    1 liść laurowy,
    2 ziarna ziela angielskiego,
    1 ziarnko jałowca,
    2 l zimnej wody,
  25 dag grzybów leśnych (mogą być rozmrożone),
    2 łyżki oliwy,
    2 ząbki czosnku,
    2 łyżki posiekanej natki pietruszki,
    2 łyżki startego parmezanu,
       sól, pieprz.

Sos:
    1 cebula,
    2 łyżki oliwy,
    1 mała lub 1/2 średniej cukinii,
    1 duży pomidor,
    2 czubate łyżki przecieru pomidorowego,
500 ml bulionu lub wody,
       sól, pieprz.

   Kurczaka umyć i włożyć do garnka. Zalać zimną wodą, dodać obrane warzywa w całości - bez cebuli, liść laurowy, ziele angielskie, jałowiec i sól. Przykryć częściowo i postawić na średnim ogniu. Cebulę obrać, nabić na widelec i opiec nad palnikiem. Moja Babcia robiła to na blasze pieca, można opiec i na metalowej starej daty patelni. Jednak najprościej opiec tuż nad palnikiem. Dodać do reszty. W momencie gdy całość zawrze zmniejszyć ogień do minimum i cały czas pod częściowym przykryciem gotować 1,5-2 godziny. Rosół powinien lekko pyrkać. Wyjąć mięso i wystudzić. Bulion zużyć do sosu, do przygotowania jakiejkolwiek zupy, można zamrozić w porcjach lub po prostu z przyjemnością zjeść.
   Na stolnicę przesiać mąkę i dodać masło. Palcami dokładnie wymieszać. Dodać żółtka i powtórzyć dokładne mieszanie. Stopniowo wlewać gorącą wodę w takiej ilości, aby zagnieść jędrne i zwarte ciasto. Odłożyć na oprószonej mąką stolnicy przykrywając miską na ok. 30 minut.
   W tym czasie oczyścić grzyby i pokroić na nieduże kawałki. Rozgrzać w rondlu oliwę i wrzucić grzyby. Smażyć ok. 10 minut mieszając. Po 5 minutach dodać wyciśnięty czosnek. Pod sam koniec dodać posiekaną natkę pietruszki i doprawić solą i pieprzem.
   Mięso obrać ze skóry i usunąć kości. Zmielić razem z grzybami, wymieszać dokładnie, dodać parmezan, spróbować i doprawić według uznania solą i pieprzem.
   Cebulę na sos obrać i drobno posiekać. Cukinię umyć i pokroić w małą kostkę, pomidora obrać i pokroić w nieco większą kostkę. Wlać oliwę do rondla i wrzucić cebulę - dałam tym razem olej z czerwonej palmy i rzepaku, ale z reguły dodaję oliwę, dlatego ją ujełąm w składnikach - olej jednak sprawdził się super, choć nie warto za nim biegać jedynie dla tego dania. Warto w ogóle. Smażyć aż cebula się zeszkli. Dodać cukinię i pomidora, smażyć kilka minut, aż warzywa zmiękną, dodać przecier i dokładnie wymieszać pozostawiając całość ok. 1 minutę na delikatnym ogniu. Wlać bulion lub wodę, doprowadzić do wrzenia i gotować na niedużym ogniu pod częściowym przykryciem (pryska), aż delikatnie zgęstnieje. Doprawić solą i pieprzem.

 

   Ciasto podzielić na 4 części. Znaczy tak, jak komu będzie wygodniej... Rozwałkować cienko (maszynka 1-3-5) i pokroić w paski szerokości ok. 5 cm. W przypadku maszynki każdą rozwałkowaną porcję pokroić wzdłuż na 3 części. Rozłożyć pojedynczy paseczek na stolnicy, złożyć na pół i docisnąć delikatnie miejsce złożenia. Na jednej połowie paseczka rozłożyć porcje farszu w odstępach ok. 1,5 cm i przykryć drugą połową.

 

Docisnąć mocno brzegi wzdłuż jednednej z dłuższych stron (mnie wygodniej jest spodniej),

 

po czym pomiędzy farszem.

 

Zanim sklei się ostatni brzeg usunąć jak najwięcej powietrza z wnętrza pierożka.

 

Brzegi wyrównać radełkiem albo zwykłym nożem i pokroić całość na pojedyncze sztuki. Potórzyć operację z resztą pasków i resztą ciasta. Gotowe odkładać na oprószoną mąką deskę.
   Gotować ravioli w dużej ilości wrzącej osolonej wody - partiami - po ok. 2 minuty od momentu powtórnego zawrzenia. W tym czasie można podgrzać sos. Wyjąć łyżką cedzakową, przełożyć na talerze i polać sosem.

 

Ewa


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Pieczone ziemniaki z krewetkami w panierce

poniedziałek, 15 października 2012 14:56

Historia z życia wzięta...
- Młody, dzisiaj na obiad będą krewetki i muszę rozmrozić. Będziesz jadł?
- Krewetki? - mina mówiąca jak bardzo obrzydliwe być musi to danie.
- Tak, krewetki. Kiedyś wspomniałeś, że chętnie byś spróbował. Więc pytam. Wolę rozmrozić odpowiednią ilość.
- No tak, ale chyba mi przeszło. Nie. Nie będę jadł.
- Zostają ci więc same ziemniaki. Będą za to pieczone.
- Okej.

   Moje dziecko w większości przypadków mówi okej. Zgadza się w sprawach takich jak "co dziś na obiad" bez wahania, choć czasami wpada na genialne pomysły, abym zrobiła coś, na co ma ochotę. Niezmiennie jest to pizza, lasagne... albo ostatnio cebulaki. Fakt, te ostatnie przeszły lekką metamorfozę też na jego życzenie. Szkoda jednak, że tylko w tych sprawach.
   Tak więc na obiad krewetki. Pomyślałam, że tuzin na osobę będzie w sam raz i sięgnęłam do zamrażarki. Zatęskniłam przez chwilę za świeżymi, no ale skoro nie mam na nie szans, to będę się bawić mrożonkami. 12. 24. Okej. I jeszcze garść - na wszelki wypadek. Żeby nie zabrakło. W końcu lubimy.

   Młody wyszedł do pracy, a ja wpadłam z zadumę. Z czym podać? Zrobiłam z marchewką. Dodatek jednak może być według własnych preferencji. Kolorystycznie marchew mi się zgrała, ale może właśnie przez jednolitość barwną na talerzu powinnam coś innego? Ważne jest, że smakowo było fajnie. Tak więc przyszedł czas obiadu i marsz do kuchni. To moje trzecie krewetki samodzielnie robione. Jedzone wiele razy, ale to nie to samo... Czy plan się powiedzie? W końcu łatwo je zepsuć. Podobno.
   Zrobiłam. Ziemniaki się upiekły. Krewetki zaczynam dopiero smażyć. Nie lubię tego pierwszego razu - to tak szczerze - ze względu na robienie przy okazji zdjęć. Dłużej schodzi, więc trzeba uważać, aby coś się nie spaliło. A krewetki delikatniuśkie... Smażę więc, odkładam gotowe do żaroodpornej miseczki, i... do wyłączonego piekarnika. Niech nie stygną. I nagle wpada Młody.
- Co tak pięknie pachnie? - uwaga! Z naciskiem na pięknie.
- Ziemniaki.
- Nie. Coś smażysz? - luknięcie do kuchni - aaa... krewetki. Ładnie pachną. I nie wyglądają jak krewetki.
- Heh... przecież wyglądają jak krewetki. Jak krewetki w panierce.
   Trzeba znać nasz sposób słownej przepychanki, ale naprawdę nie będącej złośliwościami, tylko zabawą. Dyskusja jak powinna wyglądać krewetka i jak się do tego ma ta w panierce... Wyciągam kolejną porcję - ręcznik papierowy zanim wylądują wśród gotowych. I nagle:
- Co zrobiłeś?
- Zjadłem... Niezłe.
Dobrze, że dokładam często jeszcze trochę. W razie, gdyby... Najczęściej jest to w razie gdyby Połówka był bardzo, ale to bardzo głodny. I kilka razy dlatego - w zupełnej niewiedzy - że Młodemu coś się nagle odwidziało.

   Kilka słów na temat. Krewetkom należy usunąć ogonki. I sprawdzam dokładnie każdą sztukę, czy aby nie ma żadnej niepożądanej części w formie ciemniejszej smużki. Usunąć. Takie umyć i osuszyć. Ziemniaki będą pieczone w łupinkach, dlatego warto poświęcić jakiś czas na wybranie w miarę równych o pięknej, nieuszkodzonej skórce. Kto do tej pory nie jadł ziemniaków ze skórką - ma okazję. Zrobiłam dla nas dwojga (mimo wszystko nie liczę Młodego) 2 porcje krewetek, więc połowę z podanej ilości i całą porcję ziemniaków. Tych może być oczywiście do woli - ile zmieści się na blasze. Pasują do wielu dań... i same stanowią naprawdę niezłe.
   Marchewką podzielę się innym razem... :).

 

Przepis bierze udział w konkursie "Wykwintny jak... ziemniak" na stronce Kulinarny Blog Roku.

 

 

 

17.10.2012:

   W związku ze swoistym atakiem na przepis... polecam Krewetki w panierce . Ze swej strony pragnę zapewnić, że nie korzystałam z żadnego z tych przepisów. Myślę, że pomysł - tak absurdalny w swej formie i treści dla wielu, dla wielu jest zwykłym daniem. Co widać na obrazkach. Dla zawiedzionych, zaskoczonych moim amatorstwem czy też po prostu miewających niekontrolowane odruchy polecam zwiedzić kilka stronek i koniecznie skomentować. Dziękuję za cenne uwagi i życzę miłego opisywania rzeczy - według Waszego gustu - pod każdym przepisem. To francuskie stronki, ale pewnie anglojęzycznych też brakowało nie będzie.

 

 

Pieczone ziemniaki z krewetkami w panierce

Ziemniaki:
  1 kg ziemniaków mniej więcej jednakowych, o ładnej skórce,
     oliwa,
     zimne masło czosnkowe Lurpak,
     sól, sól morska, pieprz.

Krewetki:
48 krewetek rozmrożonych,
  2 czubate łyżki mąki,
  1 jajko (lub 2 jeśli są małe),
  1 szkl. bułki tartej (około),
     sól,
     olej do smażenia.

 

 

   Nagrzać piekarnik do 220°C. Ziemniaki dokładnie wyszorować, przekroić wzdłuż na pół, a następnie każdą połówkę na 3-4 kliny - w zależności od grubości ziemniaka. Wrzucić do rondla, zalać wodą i lekko posolić. Przykryć, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień do minimum. Gotować 5 minut. W tym czasie blachę wyłożyć folią aluminiową i wylać na spód oliwę. Wsadzić do piekarnika, aby oliwa się mocno rozgrzała.
   Ziemniaki odcedzić i postawić jeszcze na chwilkę na delikatnym ogniu, aby po prostu odparowały. Wyjąć blachę i wyłożyć na nią ziemniaki. Dobrze obtoczyć w oliwie, robiąc to bardzo ostrożnie, posypać odrobiną soli morskiej i pieprzem.

 

 

   Posypać cienkimi płatkami masła czosnkowego Lurpak i wsadzić do piekarnika. Piec 30-40 minut, przewracając od czasu do czasu. Powinny mieć ślicznie złoty kolor.

 

 

   Krewetki pozbawić ogonków i dokładnie oczyścić. Umyć i osuszyć na ręczniku papierowym. Na trzech osobnych  talerzach przygotować mąkę, leciuteńko ją soląc, jajko rozbełtane i bułkę tartą. Krewetki zanurzać po kolie w mące - strzepując jej nadmiar, jajku i bułce - również strzepując naddatek. Powinny być jednak dobrze obtoczone w każdym składniku. W rondlu lub w woku rozgrzać olej i smażyć na nim porcjami krewetki na złoty kolor. Wyjąć łyżką cedzakową i osączyć na ręczniku papierowym. Gotowe przełożyć do żaroodpornej miseczki i trzymać w cieple (wyłączony piekarnik z upieczonymi ziemniakami świetnie się nadaje. Usmażyć po prostu resztę...
   Na talerze wyłożyć ziemniaki, krewetki, i... coś. Coś, na co ma się ochotę. U mnie marchewka w soku jabłkowym.

 

Ewa


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Pakieciki z kurczaka z warzywami (WW)

poniedziałek, 01 października 2012 18:55

   Postanowiłam zrobić to danie dla osób odchudzających się. Dokładnie, to nawet nie dla odchudzających, ale dbających o stałą, bardzo znaczącą dla nich wagę. To danie jest wyśmienite dla diabetyków. Tłuszczu w tym tyle, co kot napłakał, zero wymienników węglowodanowych, trochę potrzebnych warzyw - w tym bogate w potas pomidory, no niestety moja ulubiona - bo taką dałam - przyprawa czyli tymianek. Doprawić można po swojemu, jak każdą zresztą rzecz. Po raz kolejny chciałam udowodnić, że danie dietetyczne nie musi być nijakie i brzydkie. I może pysznie smakować i pachnieć.
   Nie wiedziałam na co mam się zdecydować, czyli z czym podać. Ziemniaki? Pieczone pewnie byłyby super, ale piekarnik zapchany miałam pakiecikami. Dlatego wymyśliłam podanie z bagietką. Tu niestety trzeba pomyśleć o wymiennikach, ale i ziemniaki nie są od nich wolne. Jednak wiem, że każdy wie ile może...
   Daniem zachwyciliśmy się mocno. Młody jednak zjadł kręcąc nosem - nie smażone, z warzywami... za to faktycznie niezwykle soczyste. A propos soczystości to jedna uwaga. Będą potrzebne filety z kurczaka, z których zawsze odcinam polędwiczki i zamrażam by wykorzystać do innych dań. One przeszkadzają jedynie. A filety mają swoją wielkość różną... od niewyraźnych takich, do prawdziwych kolosów. Tak więc i czas pieczenia będzie różny... Są to minutowe sprawy, ale jednak bardzo istotne. I będzie potrzebna folia aluminiowa.
   Zastanawiamy się teraz nad sposobem wykorzystania takich pakiecików na grillu... Niestety sezon się skończył. . Co za pech. Ale mam sporo czasu aby się przystosować.

 

 

Pakieciki z kurczaka z warzywami (WW)

   4 filety z kurczaka,
   2 łyżki musztardy pełnoziarnistej,
   1 średnia cukinia,
   1 duża czerwona papryka,
   2 średnie pomidory,
   2 małe cebule,
   4 łyżeczki oliwy extra vierge,
   1 łyżeczka suszonego tymianku,
1/2 łyżeczki soli,
      pieprz do smaku.

   Przygotować 4 arkusze z folii aluminiowej długości ok. 50 cm. Złożyć je na pół, po czym rozłożyć. Nagrzać piekarnik do 200°C.
Mięso umyć, dokładnie osuszyć i odciąć resztki tłuszczu i ścięgien. Jeśli mają polędwiczki - usunąć i wykorzystać do innego dania. Każdy filet natrzeć 1/2 łyżki musztardy i ułożyć z jednej strony folii, blisko zgięcia.

 

 

   Warzywa umyć i oczyścić. Z cukinii odciąć końcówki, z papryki usunąć gniazda nasienne i powięzi, z pomidora miejsce po szypułce. Cebulę obrać. Cukinię i cebulę pokroić w cienkie plasterki. Paprykę w kostkę ok. 2,5 cm. Pomidory przekroić na pół, każdą połówkę na trzy części, po czym każdą cząstkę przekroić w poprzek na pół. Wrzucić wszystko do miski, dodać oliwę, tymianek, sól i pieprz. Całość wymieszać delikatnie i rozłożyć na filetach. Złożyć folię i zawinąć szczelnie brzegi. Ułożyć na blasze i wsadzić do piekarnika.
   Piec w zależności od wielkości filetów - 30-50 minut. Tak w ogóle można wyjąć jeden pakiet (najlepiej z najsolidniejszym kawałkiem) i sprawdzić nakłuwając mięso widelcem w najgrubszym miejscu - jeśli wypływający sos jest klarowny, to wszystko będzie w porządku. Wyłączyć piekarnik i zostawić całość przez około 5 minut. Wyjąć, ostrożnie odwinąć pakieciki i łopatką - równie ostrożnie - przełożyć całość na talerz. Warzywa i mięso puszczą sporo soku, który nie ma możliwości odparowania, ale przez to mięso jest niezwykle soczyste.

 

Podawać na przykład z bagietką.

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  449 739  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Statystyki

Odwiedziny: 449739
Wpisy
  • liczba: 263
  • komentarze: 392
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl