Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 759 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Sałatka z grillowanym kurczakiem i grejpfrutem

czwartek, 16 października 2014 12:20

   Ze specjalną dedykacją dla Basi. I pozdrowieniami rzecz jasna :). Sałatka. Prosta rzecz, którą nie da się ukryć można sobie skomplikować nieco. Ale dlatego też można nią zrobić niezłe poruszenie. Sałatka trochę czasu zajmie, ale za to będzie cieszyła i nasze oczy, i oczywiście duszę.
   Od czego by tu zacząć... Może zwyczajnie - kurczaka można zamarynować wcześniej i upiec na grillu. Można też zwyczajnie wrzucić w domu na patelnię grillową, lub też na zwykłe lecz ciężkie patelnisko. Choć i tak na raz nie wejdzie i trzeba będzie zrobić to na raty. Podkład sałatki stanowiła kiedyś rukola, jednak od razu mówię, że jeśli niespecjalnie ją lubimy (niemożliwe...) to może być miks sałat - ostatnimi czasy wszędzie dostępny lub porwana sałata rzymska. Dodam, że zdarzyło mi się nie kupić rukoli... i zamienić ją właśnie miksem. Od tej pory robię więc tak, bo Połówce zdecydowanie bardziej smakuje. Ale... jeśli tylko mam taką możliwość to dorzucam dobrą garść rukoli. Grejpfrut jak grejpfrut - soczysty i z lekką goryczką nada mocnego wyrazu całości. Trzeba się tylko nauczyć obierania "do żywego" i wycinania cząsteczek, ale to proste rzeczy są. I... ważny niezwykle składnik, czyli różowy pieprz w zalewie. Spore kuleczki nadające sałatce nie tylko ciekawego wyglądu... ale po rozgryzieniu dodające fajnej ostrości całości. I musztarda -  do takich rzeczy staram się używać Dijon, ale naprawdę jeśli jej nie mam, to sięgam po to co mam w lodówce - więc ze zwykłą delikatesową też się uda. Wybornie.
    To chyba tyle. No może fakt, że mówiąc kurczak mam na myśli filety bez polędwiczek. Te w sumie też można zamarynować, usmażyć i po prostu zjeść na gorąco, albo po prostu odłożyć i użyć do czegoś innego. Bo nie wiem jak gdzie indziej, ale u nas kupienie osobno polędwiczek, a więc i osobno piersi bez nich jest niemożliwe... Kończąc wstęp chciałam zaznaczyć, że możemy mieć pewność, że zabrana ze sobą na grilla w plenerze fantastycznie zgra się z resztą (przygotowaną przez innych ;)) potraw.  Możemy wszystko na taką imprezę zapakować. Po prostu nie chcąc zajmować miejsca gospodarzowi przy grillu, który (gospodarz) i tak w takich sytuacjach ma masę pracy i poza nim - wszystko przygotowuję w domu. Kurczaka kroję tuż przed wyjściem i pakuję do pojemnika. Grejpfruta kroję w cząsteczki i pakuję osobno. Sos zabieram do słoiczka. Na miejscu tylko trzeba mieć duży płaski półmisek.

 

salatka z grill kurcz (17).JPG



Sałatka z grillowanym kurczakiem i grejpfrutem

8 solidnych porcji

4 bardzo duże filety z kurczaka (1,2 kg),
4 łyżki oliwy,
2 łyżki octu balsamicznego,
2 różowe grejpfruty,
1 opakowanie miksu sałat (180 g),
1 duża garść rukoli,
   sól, pieprz,
   ewentualnie odrobina oleju do smażenia.

Sos:
2 łyżki oliwy extra vierge,
2 łyżki soku z grejpfruta (zebranego podczas filetowania),
1 łyżeczka musztardy Dijon,
1 czubata łyżka różowego pieprzu w zalewie,
2 łyżki posiekanego szczypiorku,
   sól, pieprz.

   Filety umyć, osuszyć, usunąć polędwiczki (wykorzystać do czegoś innego) i przekroić horyzontalnie na 2 plastry. Delikatnie rozbić wałkiem pomiędzy 2 arkuszami folii spożywczej - nie chodzi tu o rozbijanie mięsa, ale poluzowanie nieco jego struktury, dlatego właśnie wałek, lub własne dłonie jeśli nie są rachityczne. W dużej szklanej najlepiej misce wymieszać dokładnie oliwę i ocet balsamiczny, dodając szczyptę soli i nieco więcej pieprzu. Do marynaty wsadzić mięso, dobrze wymieszać, przykryć i odłożyć do lodówki na 15 minut. Nie ma potrzeby specjalnie długo marynować.
   W tym czasie umyć grejpfruty i ostrym nożem obrać ścinając do samego miąższu. Robić to koniecznie nad miseczką - zbierając wyciekający sok. Wyciąć poszczególne cząstki i odłożyć, a pozostałych w dłoni resztek wycisnąć sok. Rukolę lub sałatę w razie potrzeby opłukać i bardzo delikatnie osuszyć. Różowy pieprz koniecznie opłukać z zalewy i osączyć.
   Rozgrzać patelnię na dużym ogniu i delikatnie skropić olejem. Jeśli będzie mięso pieczone grillu olej będzie zbędny. Wrzucać partiami płaty mięsa i smażyć 4 minuty z każdej strony, tylko raz odwracając. Naprawdę nie potrzeba więcej - mięso będzie upieczone, ale soczyste. Odłożyć na talerz i wystudzić - puści sok, ale nie będzie on do niczego potrzebny. Ostrym nożem pokroić w poprzek na paseczki grubości 1 cm.

 

salatka z grill kurcz (9).JPG


   Do miseczki wlać oliwę extra virgin, dodać przecedzony przez sitko sok z grejpfrutów - 2 łyżki. Resztę można ze smakiem wypić. Dodać sporą szczyptę soli i pieprzu i dokładnie roztrzepać widelcem, po czym dodać różowy pieprz i szczypiorek.
   Na dużym półmisku rozłożyć rukolę lub mieszankę sałat, ładnie ułożyć na wierzchu paski kurczaka, na to wyłożyć cząstki grejpfruta i całość skropić sosem. Podawać natychmiast

salatka z grill kurcz (18).JPG

 

salatka z grill kurcz (20).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Jogurtowe lody jagodowe

środa, 15 października 2014 11:44

   Przyznaję, że mocno po czasie, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi te kilka miesięcy poślizgu. Gdy zaczęłam je robić to właśnie pokazały się jagody. Niestety jak to w życiu czasami bywa - razem z natłokiem różnych spraw. Jakoś już powoli wszystko wychodzi na prostą, ale przyznaję, że nastąpiło kiedyś niezłe załamanie. Kiedyś, czyli w momencie gdy aparat po raz pierwszy dał mi sygnał, że więcej zdjęć już nie zrobi. Przepełniony... Po wyjęciu wszystkich - zdziwienie. Wtedy zdałam sobie sprawę z zaległości. Przepraszam. I niestety będzie kilka przepisów sezonowych, chociaż raczej powinnam powiedzieć "ubiegłosezonowych".
   Tak więc dzisiaj lody. Smak lata. W końcu przecież przyjdzie kolejny czas na świeże jagody. Lub inne owoce jagodowe - tylko niektóre z nich trzeba będzie przetrzeć przez sitko (vide: maliny). Tylko, że ja tak teraz pro forma, bo robiłam w sezonie tylko dwa rodzaje. Skupiamy się na jagodowych. Przyznaję też, że robiłam je jedynie z jagód ogrodowych, czyli borówek amerykańskich, a nie leśnych. Z takimi wszak miałam do czynienia. I wcale nie narzekam. Łatwiej je przebrać, łatwiej umyć i szybciej to jakoś idzie. Mam nadzieję, że całość nikogo nie przerazi, bo lody - zwłaszcza te - nie są trudne do zrobienia. Co prawda ja kupiłam sobie za zdobyte kiedyś na Doradcy Smaku pieniądze maszynkę do lodów, ale można zrobić bez niej. Trzeba gotową masę przelać do pojemnika, i w trakcie mrożenia co jakiś czas mocno przemieszać ją widelcem. A jak się zapomni o tym - też nic strasznego się nie stanie. Mówię to z pełną świadomością, bo sprzęt mam dopiero od zeszłego sezonu, a mrożone desery robię od lat. I tak uwaga może się komuś do czegoś przyda...

 

lody jagodowe (13).JPG


Jogurtowe lody jagodowe

  50 dag borówek amerykańskich,
    1 łyżka soku z cytryny,
  15 dag cukru,
       cynamon na czubek łyżeczki,
400 g greckiego jogurtu naturalnego (lub domowego po odcieku),
125 ml śmietany kremówki 30%.

   Śmietanę i jogurt najlepiej wsadzić do lodówki - skróci to czas chłodzenia. Jagody przebrać, umyć i delikatnie osuszyć na ręczniku papierowym. Wrzucić do rondla, dodać sok z cytryny, cukier i cynamon. Podgrzewać na średnim ogniu, aż cukier się rozpuści, a jagody zaczną się rozpadać - mieszając od czasu do czasu. Zdjąć z ognia i rozgnieść całkowicie jagody widelcem. Odstawić do przestygnięcia.
   Do owoców dodać śmietanę i dokładnie wymieszać. Wsadzić do lodówki na 30-60 minut. Można swobodnie przetrzymać do następnego dnia (wówczas masa sama od siebie mocno zgęstnieje). Jogurt dobrze rozetrzeć trzepaczką w misce, dodać owoce i dokładnie wymieszać.

 

lody jagodowe (8).JPG

 

   Przelać całość do maszynki do lodów i ukręcić pyszne lody wg instrukcji producenta. Gdy masa mocno zgęstnieje, przełożyć do pojemnika, przykryć i wsadzić do zamrażalnika. Zamrozić. W przypadku braku maszyny warto co jakiś czas przemieszać masę widelcem, zaczynając od brzegów pojemnika - aby rozbić kryształki tworzącego się lodu.
   W obu przypadkach przed podaniem wyjąć lody z zamrażalnika na kilka minut. Porcjować łyżką do lodów. Aby ułatwić sobie pracę, dobrze jest ją moczyć przed każdym nabraniem masy w kubku z gorącą wodą. Można też pokroić nożem w kostkę - uważając, aby nie uszkodzić pojemnika. Jeszcze się przyda.

lody jagodowe (14).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Bananowe smarowidełko z czekoladą

wtorek, 14 października 2014 12:00

   Niedawno moja rodzona siostra siostra Bożenka (podwójnie, bo i z racji zawodu) podsunęła mi pod nos dw ciekawe przepisy. Oba zrobiłam, choć jeden trochę zmodyfikowałam. To było smarowidło pod nazwą "Nutella śliwkowa". Trochę do Nutelli smarowidłu daleko, ale najzabawniejsze jest to, że raczej wychodzi ono na prowadzenie. Nie wdaję się w dyskusję z Młodym, który oceniał, bowiem ja tylko spróbowałam... Oczywiście na kromalu. Oczywiście mi smakowało. Ale o tym szerzej może kiedyś...
    W każdym razie postanowiłam coś niecoś urozmaicić. Powstało więc smarowidło bananowe, które robione w małej ilości można upchać do jednego większego (nie znaczy, że wielkiego) słoika. Tym razem nic miksowane nie jest, więc wyczuwalne w nim są rozkoszne kawałki bananów. Werdykt Młodego okazał się być łaskawy - "to lepsze niż śliwkowa wersja". No tak... ale trochę też inne. Nie takie... zapychające - czego dziecię moje doświadczyło było.
    Smarowidełko pięknie pachnie. To plus. Smarowidełko smakuje jak... czekoladki bananowe (?! - nie wiem co Młody ma na myśli, ale zapewnia, że smak identyczny). Biorę to za plus. Smarowidełko robi się łatwo i dosyć szybko - no jasne, że plus. I jeden fatalny minus - jest go mało. Ale biorąc pod uwagę całość, to jednak choćby nie wiem co - minusy nie przysłonią nam tych plusów i można powtarzać... przez cały rok. Bo banany na szczęście nie są sezonowe. Oczywiście można zrobić podwójną ilość bez większych zmian, jednak każde następne dokładanie składników będzie się wiązało ze zmianą czasu - owoce na rozgotowanie i odparowanie będą potrzebowały go z pewnością więcej. A ja mimo wszystko jestem zdania, że po zakończeniu jednej porcji, warto po prostu zrobić świeżą.
Aaaa... plusem jest też łatwe mycie rondla ;). A i słoika nie trzeba sterylizować, jeśli ma to być "na teraz". Dobrze jednak, aby był suchy. I mam nadzieję, że i Bogdzie będzie bardzo smakowało. Bo nie omieszkam się zrewanżować recepturką.

 

bananowe smarowidlo (9).JPG



Bananowe smarowidełko z czekoladą

    2 duże banany,
       sok z 1/2 cytryny,
100 ml wody,
    5 dag cukru,
  10 dag brązowego cukru,
  10 dag gorzkiej czekolady.

   Banany umyć*, obrać i pokroić w plasterki. Wrzucić do niedużego rondla o grubym dnie, dodać sok z cytryny, wodę i oba rodzaje cukru. Postawić na małym ogniu i smażyć mieszając (z upływem czasu coraz częściej) około 25 minut. Ogień po zawrzeniu całości zmniejszyć do minimum. Owoce w tym czasie powinny się rozpaść niemal zupełnie, a woda odparować.

 

bananowe smarowidlo (5).JPG


    Zdjąć rondel z ognia i dodać połamaną na kawałeczki czekoladę. Dokładnie wymieszać tak, aby cała się rozpuściła. Przełożyć do czystego i suchego słoika, zakręcić i zupełnie wystudzić. Smarowidełko zdąży w tym czasie zgęstnieć, ale nadal pozostanie smarowne.
   Smarowidełkiem można przejechać po kromce chleba lub jakiejś słodkiej bułeczki (znaczy kromce bułeczki typu chałka lub po prostu bułeczce) czy czy też po rogaliku.

* Ostatnio na jednym z portali przeczytałam informację, że banany koniecznie trzeba myć. Należą do najbardziej pryskanych owoców, które dodatkowo z racji swej delikatności wymagają mocniejszych środków chemicznych. I nie jest ważne, że przecież się je obiera... Nie myłam do tej pory, ale już to robię...

 

bananowe smarowidlo (8).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (3) | dodaj komentarz

Bagietki bez wyrabiania

środa, 08 października 2014 19:28

   Za oknami zrobiło się ponuro i chłodno. Może dzisiaj niezupełnie tak - bo choć wieczór szybko nastaje, to jednak ciepełko jest miłe. Ale kilka dni temu było mi zimno, jesiennie, i w ogóle... A przecież do kuchni mam tak niedaleko ;).
   Dawno nie było pieczywa i chyba znowu nastał czas. Tak dawno, że wszelkie świeże drożdże w lodówce dawno przestały być świeże, bo o nich po prostu nie myślałam. Rzuty do kosza idą mi coraz lepiej. Tym specjalnie się nie zmartwiłam, bo w szufladzie prawie zawsze świeże drożdże instant. W każdym razie zawsze na taką okoliczność -  czyli braku świeżych. Oczywiście ich braku u mnie.
   Bez wyrabiania... To znaczy, że wystarczy wszystko jedynie wymieszać łychą i już. Bułeczki bez wyrabiania - zaliczone. Zresztą robię je dosyć często, bo właśnie szybko się robi, a pyszne są. Chleb bez wyrabiania - zaliczony. Ups... nie było to szczęśliwe wykorzystanie przepisu, ale chleb zjedzony raz i na tym koniec. Jednak nie zrażam się. Tym bardziej, że kiedyś Wariacja polecała mi właśnie taki - że pyszny. Być może wystarczy skorzystać z innego przepisu, albo samej przerobić własny czy też dostosować go do innej nieco metody. To jednak wciąż "kiedyś". Przyszła kolej na bagietki - zaliczone. I co? No i Młody jak mówię, że chcę upiec bułeczki, to prosi o te bagietki. I dzisiaj usłyszałam wykład o wyższości TYCH bagietek nad bułeczkami. Wszelkimi. To oczywiście tylko teoretyczny wykład, bo na szczęście w rzeczywistości wygląda to całkiem inaczej. Niezależnie czy to bagietki czy też bułki - znika wszystko. Ale fakt... Połówka gdy miał ochotę na zjedzenie, to nie miał już czego.
   Co nowego w tym całym zamieszaniu? Jakoś tak odruchowo nalałam wody do miski i wsadziłam do piekarnika. Zawsze tak robię, gdy zależy mi na miękkiej skórce, a wydaje mi się, że cały urok bagietki polega na tym, że chrupie. Nie zdawałam sobie sprawy, że miękka bagietka jest szybsza do przełknięcia. I to z pewnością było przyczyną tak rychłego końca. Ta miękkość wszystkim nam się spodobała. Jeśli wolicie pozostać przy chrupkości po prostu omińcie ten proces piekąc je nieco krócej. Polecam jednak spróbować.

 

bagietki b wyrabiania (3).JPG

 

Bagietki bez wyrabiania

  50 dag mąki tortowej,
    2 op. drożdży instant (4 łyżeczki),
360 ml ciepłej wody,
    1 łyżeczka soli,
       mąką do podsypania.

   Mąkę przesiać do dużej miski. W małej misce wymieszać drożdże z 60 ml wody i 2 łyżeczkami mąki. Odstawić na 10 minut - w tym czasie powinny zacząć się burzyć.
   Mąkę wymieszać z solą i zrobić dołek. Wlać do niego przygotowany rozczyn i resztę wody, po czym wymieszać drewnianą łyżką, aż mąką zostanie całkowicie wrobiona. Powinno powstać jednolite, ale mocno klejące ciasto. Zostawić je w misce i oprószyć mąką. Przykryć folią spożywczą i odstawić na 1,5 godziny do wyrośnięcia (świetnym miejscem jes po prostu piekarnik).

 

bagietki b wyra (10).JPG


  W międzyczasie przygotować blachę, wykładając ją pergaminem lub specjalną podkładką do pieczenia. Z pergaminu uformować 3 wąskie formy na bagietki, zaginając papier w dwóch miejscach - nie jest to konieczne, ale jest pewność, że ciasto nam się nie "rozleje". Wyrośnięte ciasto wyłożyć na oprószony mąką blat i podzielić na 3 jednakowe części. Każdą z nich delikatnie rozciągnąć wzdłuż, złożyć na pół i zwinąć formując wałek. Ułożyć na pergaminie i powtórzyć z resztą ciasta. Brzegi zewnętrzne pergaminu dobrze jest podeprzeć choćby zwykłymi opakowaniami z ziołami... Przykryć ściereczką i arkuszem folii spożywczej. Odłożyć na 30 minut.
   W tym czasie nagrzać piekarnik do 240°C, wsadzając dodatkowo miskę z wodą na spód piekarnika. Gdy się nagrzeje - zdjąć z bagietek folię i ściereczkę, usunąć podpórki i ostrym nożem naciąć bagietki. Natychmiast wsadzić do piekarnika i piec 20-25 minut. Wyjąć i wystudzić na kratce.

 

bagietki b wyra (13).JPG



Studzenie na kratce ma swoją rację bytu - gorące pieczywo paruje cały czas i kratka daje upust parze. Dzięki temu gotowy wypiek nie jest mokry od spodu, tylko przyjemnie chrupiący.

 

bagietki b wyrabiania (1).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Wołowina w Guinnessie

piątek, 03 października 2014 20:14

   Chciałam się dzisiaj podzielić naprawdę pysznym daniem rodem z Irlandii. Z tym, czym Irlandczycy mogą się na świecie pochwalić. Niestety nie whisky mam na myśli, ale wspomniane w tytule piwo. Wołowina i wino... zestaw przedni. Wołowina i piwo w niczym poprzedniemu nie ustępuje. Piwo - zwłaszcza to ciężkie i słodkie - nadaje mięsu fantastycznego smaku. A przy okazji zbierający się w końcowym momencie na dnie gęsty i pachnący sos sprawia, że jest niezwykle soczyste.
   Ogólnie znów niezwykle proste danie, ale z tych raczej długo się robiących. Nie ma uproś - wołowina tak ma. Mięso z młodych okazów (a takie mam w tej chwili) zrobi się w przeciągu godziny, jednak biorąc pod uwagę to dostępne w sklepach dusić się będzie musiało do dwóch - tak było kiedyś. To nie problem sprawdzić miękkość mięsa, jak i nie problem przedłużyć proces gotowania, aż do uzyskania doskonałej miękkości i kruchości - podlewając odrobiną wody. Ale o tym konkretnie w przepisie.
   Z czym się to je? ;). Z tradycyjnymi naszymi ziemniakami. I sałatą czy też surówką do wyboru. Wyjątkowo pachnące i mocno interesujące oblicze mięsa wołowego. Nadające się i na obiad, i na fajną kolację.

 

wołowina z guinessem (13).JPG



Wołowina w Guinnessie

 1,2 kg chudej wołowiny,
    2 duże cebule,
    6 średnich marchewek,
    2 łyżki mąki z lekkim czubkiem,
       sól, pieprz,
       olej do smażenia,
250 ml Guinnessa (irlandzkie piwo),
       grubo posiekana natka pietruszki.

   Mięso pokroić dosyć spore kawałki, przełożyć do miski. Cebule i marchewki obrać i pokroić w plasterki. Mąkę wymieszać z odrobiną soli i pieprzu, delikatnie oprószyć mięso mieszając. Na ciężkiej patelni z grubym dnem rozgrzać 1 łyżkę oleju i podsmażyć połowę mięsa na dosyć dużym ogniu, aż mocno się zrumieni. Gotowe kawałki przełożyć do rondla, a do nowej partii mięsa dodać kolejną łyżkę oleju. Powtórzyć operację - w razie potrzeby dodać odrobinę oleju.
   Na pustą patelnię po mięsie wlać kolejną łyżkę oleju i wrzucić cebulę. Smażyć na niedużym ogniu mieszając aż lekko się zeszkli i delikatnie zmięknie. Przełożyć do mięsa. Wlać następną łyżkę oleju i wrzucić marchewkę. Smażyć na sporym ogniu 2-3 minuty, aż zacznie lekko się rumienić. Też przełożyć do mięsa. Na patelnię wlać 150 ml wody, zagotować mieszając i wlać do rondla razem z piwem. Zagotować na dużym ogniu, po czym zmniejszyć ogień do absolutnego minimum (najlepiej na najmniejszym palniku), przykryć i dusić ok. 1,5-2 godzin. W razie potrzeby dolewać wodę po mniej więcej ok. 125 ml na raz. Mięso niech spokojnie się dusi do momentu, aż zmięknie. Sos będzie gęstniał zarówno dzięki mące, jak i rozgotowującej się systematycznie cebuli. Gdy mięso osiągnie dostateczną miękkość - doprawić solą i pieprzem wg uznania. Chwilkę pozostawić na ogniu wciąż pod przykryciem.
   Podawać posypane posiekaną natką pietruszki. Najlepiej z gotowanymi ziemniakami, ale kasza też się sprawdzi.

 

wołowina z guinessem (16).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  458 248  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Statystyki

Odwiedziny: 458248
Wpisy
  • liczba: 263
  • komentarze: 393
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl