Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 898 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Zapiekanka ziemniaczana z pomidorami

wtorek, 24 maja 2016 16:32

   Powoli kończą się stare ziemniaki, a niestety takie do zapiekanki będą potrzebne. Że post tak późno... no może w tym i trochę mojej winy, bo na pewne rzeczy mogłam się zdecydować nieco wcześniej. I wpisać. Przepis czeka od kilku dobrych miesięcy, i przez ten czas często był wykorzystywany. Powód zwykły - jej smak. W rzeczy samej smak pomidorów w tym czasie może być problematyczny, niemniej jednak warto kupić, poczekać aż dojrzeją i zużyć. Nie czekając na okres powakacyjny, bo naprawdę szkoda czasu.
   Zapiekanka myślę, że wyjdzie zawsze i każdemu. No bo nie ma co w niej zepsuć. Pod jednym wszakże warunkiem - trzeba kupić odpowiednie ziemniaki. Czyli po prostu mączyste. O żółtym miąższu, choć skórka może być czerwona. Taka mądra jestem, bo użyłam właśnie pyrów o pięknej nazwie "Rosa Gold". Potem... gdy ich zabrakło w okolicznym sklepie w ruch poszły zwykłe, o nieznanej mi nazwie, bowiem te nie były podpisane.
   Myślę, że wielu się spodoba. Zwykła zapiekanka. Heh... zapiekana na zwykłej, dużej blasze z piekarnika. Przykryta zwykłym słodkawym żółtym serem w plasterkach. Ze wszystkim co mamy z reguły pod ręką. Nic skomplikowanego, nic specjalnie kosztownego, i tylko... trzeba się będzie naciachać. Ale to przecież sama frajda.

 

zapiekanka ziemniaczana z pomidorem(16).JPG

 

Zapiekanka ziemniaczana z pomidorami

 

  1 kg mączystych ziemniaków,
25 dag boczku,
  3 pomidory,
  2 łyżki posiekanej natki pietruszki,
  1 łyżka posiekanego świeżego oregano (lub 1 łyżeczka suszonego)
     suszony czosnek (młynek),
     sól, pieprz,
25 dag sera królewskiego lub ementalera w plasterkach,
      tłuszcz do blachy.

 

   Boczek pokroić w kostkę i wrzucić na dużą patelnię z grubym dnem. Ziemniaki obrać, umyć i pokroić w cieniutkie plasterki, po czym osuszyć papierowym ręcznikiem. Nagrzać piekarnik do 200˚C. Blachę będącą w zestawie piekarnika natłuścić.
   Patelnię z boczkiem postawić na średnim ogniu i podsmażyć mieszając do momentu, aż bardzo delikatnie się zrumieni. Do boczku - na wytopiony tłuszcz - wrzucić ziemniaki. Smażyć 10 minut, mieszając od czasu do czasu, czyli przerzucając spodnią warstwę na wierzch.

 

zapiekanka ziemniaczana z pomidorem(2).JPG


   W tym czasie umyć i osuszyć pomidory. Pokroić w plastry grubości 5-6 mm. Dodać do boczku i ziemniaków, delikatnie wymieszać i wyłożyć na blachę. Poświęcić jeszcze chwilkę czasu na wyrównanie powierzchni. Posypać mielonym czosnkiem, natką pietruszki i oregano. Nie zaszkodzi prócz świeżego dodać odrobiny suszonego, które zupełnie inaczej pachnie. Oprószyć solą i pieprzem. Na wierzchu rozłożyć plasterki sera.
   Wsadzić blachę do piekarnika i piec 25 minut. Wyjąć, pokroić na porcje i za pomocą łopatki przełożyć na talerze. Zapiekankę podawać gorącą.

 

zapiekanka ziemniaczana z pomidorem(14).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dorsz z masłem koperkowym

piątek, 20 maja 2016 10:57

    Rozmawiałam kiedyś ze Zbyszkiem, moim serdecznym przyjacielem na temat ryb. Nie jest to przypadkowa osoba. Jest specjalistą od kuchni, pasjonatem dobrego jedzenia znającym się pewnie na wszystkim nie tylko teoretycznie, bowiem mającym swój spory wkład w tworzeniu i odtwarzaniu smaków. Więc jest z kim – w związku z jego najnowszym pomysłem na życie czyli podpoznańską restauracyjką rybną. I jest o czym, dlatego, że oboje ryby lubimy. Zwrócił uwagę na fakt, że ogólnie w domowym gotowaniu boimy się poważnych kuchennych konfrontacji z rybami. No bo dlaczego nasze starcia kończą się najczęściej rybą w panierce? I czy o to tutaj chodzi. Dlaczego tak mało ich w naszym menu i dlaczego traktowane są po macoszemu?
    Pozostaje jeszcze problem każdego z nas z osobna: lubię - nie lubię. Źle zrobiona ryba traci swoją lekkość, soczystość i zwartość. Przez to po prostu staje się niesmaczna. Więc zniechęci do dalszych prób. Może warto więc sięgnąć na początek po sprawdzone i nieco inne od panujących standardów przepisy. Pamiętając o tym, że każda ryba to źródło niezwykle cennych dla nas składników, w dodatku bardzo łatwo przyswajalnych. I paradoksalnie – im tłustsza, tym zdrowsza.
    Dorsz należy do ryb delikatnych w smaku. Białe i soczyste mięso po przygotowaniu łatwo powinno dać się rozdzielić na zachęcające do smakowania płatki. To świetny materiał do początkowych prób w kuchni. Z pewnością zaspokoi oczekiwania każdego wybrednego smakosza. Ten przepis dodatkowo należy do tych lekkich, prostych choć zdecydowanie niebagatelnych. I... pachnących. Świeża nać selera ma tu spory udział. Kto jej nie lubi, ten robi błąd, jednak w ostateczności może zastąpić go natką pietruszki, tracąc nieco nie tylko na aromacie. Niestety zimową porą trzeba to zrobić tak czy siak. Można rzecz jasna w ogóle z niej zrezygnować.

 

dorsz z maslem koperkowym (18).JPG

 

Dorsz z masłem koperkowym

4 porcje

    4 kawałki polędwiczek z dorsza,
    4 marchewki,
    1 mały seler,
       masło do duszenia warzyw,
300 ml bulionu warzywnego,
       natka selera do posypania,
       sól, pieprz.

Marynata:  
       sok z ½ cytryny,  
    2 łyżki posiekanego koperku,
    5 dag masła,
    1 łyżeczka musztardy Dijon.

    Masło stopić i wymieszać w płaskim naczyniu z sokiem z cytryny, koperkiem i musztardą.
Dorsza umyć, delikatnie osuszyć ręcznikiem papierowym, posolić i popieprzyć. Wsadzić do masła i obtoczyć. Odstawić na 15 minut. 
Nagrzać piekarnik do 200˚C.
    Marchewkę i selera obrać, umyć i pokroić w paski grubości 2-3 mm, szerokości 6-7 mm i długości 5-6 cm. Mniej więcej. W rondlu roztopić odrobinę masła, wrzucić warzywa i dusić 4 minuty. Zalać bulionem i gotować 1 minutę bez przykrycia. Wyjąć łyżką cedzakową i przełożyć do naczynia do zapiekania.

dorsz z maslem koperkowym (7).JPG

 

   Rozłożyć równą warstwą, a na wierzchu ułożyć rybę - warstwą koperku do góry. Piec 30-40 minut. Przed podaniem posyp grubo posiekaną nacią selera.
W pozostałym po warzywach bulionie z masłem swobodnie można ugotować ziemniaki, które świetnie do dania pasują
.


dorsz z maslem koperkowym (17).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Trufla czekoladowa (BG)

środa, 18 maja 2016 22:16

Trufla czekoladowa

    Chciałam żeby zabrzmiało wykwintnie. No chciałam... Czy udało mi się to osiągnąć? Nie wiem. Jednak nie dla samej jedynie nazwy postanowiłam zostawić to tak jak jest, bowiem nie zamierzam nikogo w błąd wprowadzać. Otóż chciałam dzisiaj zaprosić Was na ciasto, które po odpowiednio długim przeleżakowaniu w lodówce smakiem przypominać będzie mięciutkie domowe czy też kupne trufelki. Maziste ale kuszące. Mocno czekoladowe. Proste i szybkie, chociaż odleżeć powinno (no bo nie musi, ale nie jest takie powalające). I ważna dla niektórych rzecz - bezglutenowe. Ma wszak jeden minus - najgorsze jest po prostu to, że jak się to ciasto zrobi, to się włącza tak zwany "szwendacz" kuchenny. Dopóki ciasto jest, dopóty lodówka otwierana jest w jednym celu. Na szczęście duże ono nie jest, a i grubości odpowiednio cienkiej... ;).
    Bezglutem nie było od razu, ale choć z założenia od samego początku takie miało być, to jednak przekonałam się co znaczy nawyk w praktyce. Kupiłam specjalnie mąkę kokosową do tego, co miało powstać po raz pierwszy. Leżała więc mąka przygotowana na blacie, i pozostała tam nietknięta do samego końca, czyli upieczenia ciasta. Po prostu i zwyczajnie sięgnęłam do szafki z mąką i wyjęłam tę, co to zawsze pod ręką mam - tortową. Choć w tym wypadku była ona zdecydowanie pod tą dalszą ręką. W każdym razie chciałam powiedzieć, że jeśli na bezglucie Wam nie zależy, a mąki kokosowej nie macie - dajcie zwykłą. Wyjdzie.
    Ciasto można zrobić w różnych wersjach. Zależnie od tego, co nam do głowy wpadnie. To jest z cynamonem, ale można zrobić z chili, skórką pomarańczową, świeżą miętą posiekaną. Kusi mnie aby spróbować z rozmarynem - póki mam świeży i mocno pachnący. A może dodać kokos? Migdały lub orzechy? Albo wykorzystam pomysł Eli - płatki owsiane.
    Co do wykonania jedna uwaga. Robi się je bez specjalnych ceregieli, ale trzeba dosyć szybko wyjąć je z formy, przykryć szczelnie folią spożywczą i wsadzić do lodówki. Cel? A niech odparuje sobie spokojnie łapiąc tę wilgoć z powrotem. Jeśli macie czas, to nie ruszajcie go przez chociaż 2 godziny. Wtedy dopiero niech pójdzie w ruch sitko i kakao, aby nadać ostatni szlif.

 

trufla czekoladowa (13).JPG



Trufla czekoladowa
 
 140 ml wody,
   10 dag cukru,
   20 dag gorzkiej czekolady,
12,5 dag zimnego masła,
  1/4 łyżeczki cynamonu (wg uznania),
     3 jajka,
     3 łyżki mąki kokosowej*,
        ciemne kakao dobrej jakości,
        tłuszcz i mąka kokosowa do formy**.

  * Można  użyć mąki tortowej biorąc pod uwagę fakt, że przestanie to być ciasto bezglutenowe.
** W momencie użycia zwykłej mąki może to być bułka tarta.

    Nagrzać piekarnik do 180°C
. Spód tortownicy średnicy 24 cm wyłożyć folią aluminiową, natłuścić łącznie z bokami i oprószyć bułką tartą. Rogi folii aluminiowej odwinąć do góry (ciasto jest bardzo płynne).
    Do rondelka wlać wodę i wsypać cukier. Postawić na ogniu i poczekać, aż się zagotuje - mieszając od czasu do czasu. Czekoladę pokroić na kawałki, masło pokroić w kostkę. Gdy woda zawrze, zdjąć rondelek z ognia, wrzucić czekoladę i dokładnie wymieszać na gładko. Dodać masło i znów dokładnie wymieszać. Dodać cynamon i połączyć. Odstawić na 5 minut do przestygnięcia.
    W tym czasie wbić jajka do miski i trzepaczką dokładnie rozbełtać. Dodać masę czekoladową, wymieszać i dodać mąkę kokosową. Delikatnie połączyć i przelać do tortownicy. Piec 30 minut.
    Wyjąć ciasto z formy, ostrożnie - za pomocą noża - oddzielić od brzegów formy i zdjąć obręcz. Przykryć dużym talerzem, odwrócić i zdjąć spód tortownicy łącznie z folią. Przykryć talerzem, na którym ciasto ma wylądować i odwrócić ponownie. Przykryć arkuszem folii spożywczej i wsadzić do lodówki najlepiej na 2 godziny. Tuż przed podaniem oprószyć kakao.
    Ciasto najlepsze jest bardzo zimne. Pokrojone w kliny rzeczywiście warto - pomysł Sylwii - ozdobić rozetką bitej śmietany. Myślę, że może się ona obejść bez cukru.
Śmietana, nie Sylwia ;)

trufla czekoladowa (12).JPG

Ewa

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  449 760  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Statystyki

Odwiedziny: 449760
Wpisy
  • liczba: 263
  • komentarze: 392
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl