Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 349 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Rolada z truskawkami

poniedziałek, 25 czerwca 2012 20:21

   Nie może być tak, aby w sezonie truskawkowym zabrakło tej rolady. Co prawda Panowie zawsze zmyją mi głowę, że marzyli akurat o torciku... po czym wieczór bliski, a po roladzie jedynie brudne talerze. To takie chwilowe ciasto. Nawet bardzo chwilowe. Lekkie i słodkie raczej słodyczą owoców. Tę roladę znajdziecie na starej stronce, choć oczywiście już szukać nie trzeba.
   Jeśli ktoś nigdy nie próbował robić rolady, to akurat może spróbować. Nie może nie wyjść. Wydaje się ciastem skomplikowanym, ale tak naprawdę jest bardzo proste i szybkie. Mówię oczywiście o tej z bitą śmietaną. Trzeba jednak zawsze zrobić sobie po upieczeniu jakąś małą przerwę - na herbatę lub kawę, krótkie zakupy, kąpiel, zrobienie rękawa na drutach, rozwiązanie kilku krzyżówek... Oczywiście do wyboru. Ciasto po upieczeniu szybko trzeba zawinąć w ściereczkę i odłożyć do zupełnego wystygnięcia. Zawsze. Samo się uformuje w roladę i nie popęka przy zwijaniu już z gotowym nadzieniem.
   To naprawdę proste rzeczy są. Jeszcze tylko jedna uwaga. Piszę migdałów lub/i orzechów, bo można dać tylko to co się lubi, lub też w stosunku takim, jaki nam pasuje. Każda wersja jest pyszna.

 

 

Rolada z truskawkami

   4 jajka,
 10 dag cukru,
 10 dag mąki krupczatki,
   2 łyżki kakao,
   4 łyżki posiekanych migdałów lub/i orzechów,
      na czubek łyżeczki proszku do pieczenia.

Dodatkowo:
250 ml zimnej kremówki 30%,
   1 śmietan-fix,
      piękne truskawki,
      cukier.

 

   Przygotować blaszkę do pieczenia, taką z 3 jedynie niskimi bokami. Posmarować ją delikatnie tłuszczem i koniecznie wyłożyć pergaminem. Zagiąć papier z każdego boku.
   Oddzielić białka od żółtek i ubić je na sztywną pianę. Stopniowo dodawać cukier, za każdym razem dokładnie ubijając, aż się rozpuści. Wkręcać po 1 żółtka. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i kakao, delikatnie przesiać porcjami do kremu i wymieszać. Na końcu szpatułką wmieszać orzechy.
   Gotowe ciasto wylać na blaszkę i równomiernie rozprowadzić od brzegu do brzegu. Wsadzić do nagrzanego do 150°C i piec ok. 15-20 minut. Sprawdzić patyczkiem.

 

Na blacie rozłożyć świeżutką ściereczkę i posypać ją 1 łyżką cukru. Upieczone ciasto wyjąć i wyrzucić ostrożnie z blachy na ściereczkę. Zdjąć papier i jeszcze gorące zwinąć razem ze ściereczką. Wystudzić.
   Gdy ciasto stygnie można obrać i pokroić na duże kawałki truskawki. Śmietanę jednak należy ubić tuż przed nadzianiem ciasta, dodając łyżkę cukru i w trakcie ubijania wsypywać śmietan-fix. Bitą śmietaną posmarować ciasto i posypać truskawkami. Zwinąć z powrotem w roladę, pokroić na plasterki i podawać.


Ewa 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Czarniak w harissie z sałatką ziemniaczaną

piątek, 22 czerwca 2012 10:49

   Mam taki zwyczaj - na nieszczęście mojego męża - że będąc na zakupach kieruję się w stronę półek z książkami. W księgarni to nie dziwota, ale markecie... Przeglądam z reguły aby zobaczyć co nowego tam słychać. Nie należę do osób, które lubią zakupy, ale przeglądanie książek kucharskich to jedna z tych przyjemności w tym momencie, której odmówić sobie nie mogę. No i czasami jest problem...
   Ten problem nazywa się nową pozycją na półce. Tym razem na własnej. I tak kupiłam sobie jedną z bardzo fajnej serii, którą lubię. Niemniej jednak przejrzałam wszystkie będące tam i niestety zapamiętuję co w nich było. Mogę nie pamiętać tytułu, ale zapamiętam kilka dań. Męczę się potem ogromnie, bo chciałabym to spróbować. Nie było rady, trzeba kupić kolejną. Tylko, że... okazało się, że nachodzić się za tą pozycją trzeba. Złośliwość rzeczy martwych - gdybym jako pierwszą wybrała tę, to już w pierwszej księgarni kupiłabym kupioną. Chyba trochę komplikuję - nie jest ważne, bo prócz zdenerwowanego deczko męża - jak można biegać za książką kucharską? - i bolących w rezultacie nóg mam i świetną książkę Rachel Lane i Tinga Morris "Na ostro". Warto było! Tym bardziej, że potrzebne rzeczy w większości mam w swojej kuchni.
   Lubimy ostrą kuchnię, więc wiem, że często do niej będę zaglądać. Utkwiły mi wtedy dokładnie 3 danie i jednym z nich chciałam się właśnie z Wami podzielić. Nieco zmieniłam, ale zmiany są nieznaczne. Ryba nada się każda morska o zwartym mięsie. Ja użyłam czarniaka i sprawdził się świetnie. Co prawda usunęłam ości wzdłuż kręgosłupa dzieląc każdy kawałek na dwa zdecydowanie nierówne (na zdjęciu tego nie widać ;P), ale każdy dostał swoją przysługującą częś, a nawet więcej... Bowiem ryby było dużo. Ziemniaki w sałatce zjedliśmy jeszcze ciepłe, ale mogą być podane na zimno. Na dobrą sprawę można danie zrobić w plenerze. I na tym chyba koniec uwag.
   No... może poza jedną. Uwga! Będzie ostro!!!
Dwoma. Proporcje na 6 porcji, gdzie 80 dag użytych ziemniaków ledwie wystarczyło na naszą trójkę. Ryby było 5 kawałków różnej wielkości, więc rozdzieliłam według potrzeb. Nie zostało śladu...

 

 

Czarniak w harissie z sałatką ziemniaczaną

Sałatka:
   1 kg młodych małych ziemniaków,
   2 gałązki świeżej mięty,
   4 ząbki czosnku,
   1 szkl. kwaśnej śmietany,
1,5 łyżeczki mielonej kolendry,
   2 łyżki posiekanej świeżej mięty,
      sól, pieprz.

Ryba:
   2 łyżki pasty harissa,
   3 łyżki oliwy extra vergine,
   6 filetów (po 15 dag) z czarniaka lub innej białej ryby, bez skóry.

 

 

   Ziemniaki obrać z delikatnej skórki, albo dokładnie wyszorować i ze skórką wzrucić do rondla. Większe przekroić na pół. Zalać zimną wodą tak aby przykryła ziemniaki jedynie, dodać gałązki mięty i lekko posolić. Gotować 10-15 minut. Odcedzić.
   Czosnek obrać, zmiażdżyć nożem i drobno posiekać. Wymieszać ze śmietaną, kolendrą i miętą. Doprawić solą i pieprzem. Wymieszać z ciepłymi ziemniakami, ewentualnie doprawić i odłożyć na czas przygotowania ryby, lub wystudzić zupełnie.

 

 

   Harissę przełożyć do miski i wymieszać z 1 łyżką oliwy. Posmarować przygotowaną mieszanką filety z wierzchu.
Na dużej patelni rozgrzać pozostałą oliwę, włożyć rybę i smażyć najpierw od strony usuniętej skóry. Po 2-3 minutach odwrócić i dosmażyć przez kolejne 2-3 minuty. Zależeć to będzie od grubości filetów. Ryba nie powinna być przezroczysta, a płatki lekko odchodzić.
   Sałatkę wyłożyć na talerze lub jeden duży półmisek. Na wierzchu ułożyć usmażoną rybę.

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rogaliki

czwartek, 21 czerwca 2012 11:16

   Dzisiaj chciałam Was zaprosić na zwykłe, choć naprawdę niezwykłe rogaliki. Nie rogaliki jako deser, ale rogaliki jako pieczywo. Doskonale nadające się do posmarowania dżemem, jak i jakąkolwiek pikantną bądź łagodną pastą, serkiem, masłem... Kanapka też jest możliwa. Liść sałaty, wędlina, pomidorek i ogórek też się na takim rogaliku zmieści. Przy okazji nawiążę do wielkości - ciasto podzieliłam na 3 części, ale swobodnie można na dwie. I zamiast 18, można mieć 12 sztuk, ale większych. Nie wiem co lepsze - sięgać częściej i poniekąd dłużej się cieszyć ilością, czy też mieć spokój z tworzeniem końcowego efektu i zrobić coś raz, a solidnie. Ten problem zostawiam Wam, choć zaznaczyć muszę, że większym trzeba dać kilka minut pieczenia więcej. Dodam, że nasze preferencje są różnorodne w kwestii smarowania tych rogalików. Mąż tworzy sobie wieżę z różnych składników i przykrywa odciętym wierzchem - tak smakują mu najbardziej. Młody zjada w stanie naturalnym, bo jak stwierdza "nic więcej mu do szczęście nie jest potrzebne" (no może poza kakao do nich). Ja uwielbiam właśnie z dżemem lub fetą i pomidorem.
   Co do składników nie mam żadnych uwag. Wszystko jest proste. Uwaga jedynie do tworzenia ręcznego. Bo i tak oczywiście można. Przez wiele lat... w zasadzie przez większość robiłam ciasta ręcznie, ale nie widzę takiej potrzeby, skoro mam już odpowiedni sprzęt, wyręczający mnie z powodzeniem. Wracając do rękodzielnictwa - trzeba ciasto wyrabiać około 10 minut. I może jeszcze jedno, co dotyczy wszystkich ciast drożdżowych. W zależności od wilgotności mąki ciasto może wchłonąć trochę mniej lub trochę więcej płynów.

 

Rogaliki

18 sztuk

  25 dag mąki krupczatki,
  30 dag mąki pszennej tortowej,
250 ml letniego mleka,
    3 dag świeżych drożdży,
    1 łyżka cukru,
    1 łyżeczka soli,
    4 dag miękkiego masła lekko solonego "Lurpak",
    1 jajko,
    2 łyżki oliwy,
    2 łyżki mleka do posmarowania.

   Drożdże wymieszać z cukrem i dodać około 2 łyżki mleka. Wymieszać ponownie i odłożyć na 15 minut do wyrośnięcia.
   Mąki przesiać do miski robota kuchennego (lub do miski, gdzie zrobić dołek). Dodać sól, masło, jajko, resztę mleka i wyrośnięte drożdże (wszystko ewentualnie do dołka). Całość zarobić najpierw na niskich, po czym na wysokich obrotach przez kilka minut na gładkie ciasto. Ręcznie należy zagnieść mieszając i zgarniając mąkę z brzegów, a powstałe ciasto przenieść na blat i zagniatać przez 10 minut, podsypując w razie potrzeby mąką.
   Gotowe ciasto uformować w kulę i przełożyć do dużej miski, do której wcześniej należy wlać oliwę. Obtoczyć ciasto w oliwie przy okazji rozsmarowując ją na brzegach miski. Przykryć i odłożyć do wyrośnięcia na 2 godziny.

 

 

   Podzielić ciasto na 3 części. Rozwałkować na krążki grubości 3 mm i każdy pokroić na 6 klinów. Zaczynając od szerszej podstawy zwinąć każdy klin w rulonik, nadać kształt rogalika i odłożyć na natłuszczoną, bądź przykrytą pergaminem blachę. Odłożyć na 30 minut do wyrośnięcia.

 


   W międzyczasie nagrzać piekarnik do 180°C. Wyrośnięte rogaliki posmarować mlekiem. Wsadzić do piekarnika, spryskać zimną wodą i bardzo szybko zamknąć drzwiczki. Spryskiwanie nie jest konieczne, ale mile widziane. Piec około 18-20 minut.

 

   Są pyszne z dżemem z dyni i pomarańczy.

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Ciasteczka z fetą

środa, 20 czerwca 2012 22:45

   Już dawno postanowiłam, że będę uzupełniała wpisy przepisami ze starego bloga. Dlaczego? Powody są dwa, i oba dla mnie ważne. Pierwszy - straszne problemy z wejściem na własny blog i posiadania już dosyć informacji "Twojemu blogowi na pewno nic nie jest, prosimy sprawdzić za kilka minut". Nawet przeprosiny mnie nie uspokajają... Zwłaszcza gdy chcę coś zrobić (a nie mam tego w zeszycie, bo mi się nie chciało wpisać) z któregoś z ulubionych blogów. Drugi - biorę udział w niewielu, ale jednak kilku konkursach, które mnie bardzo interesują. Podane na stronkach mam dane tego bloga, więc nie mogę zgłaszać przepisów ze starego. Tak więc będę brała głównie pod uwagę rzeczy własne, na które akurat będę miała zapotrzebowanie. Chociaż oczywiście - nie tylko.
   Właśnie wpadłam w szał robienia starości i te ciasteczka do nich należą. Przy okazji kilka słówek o. Wartych wzięcia pod uwagę. Ciasteczka są dla nas fantastyczne, dlatego pozwolę sobie zacząć od nich. Feta w nich nie jest prawdziwa, tylko nasza "Favita". Niemniej jednak gdy zrobiłam je po raz pierwszy jeszcze fetą była. Stąd prosta nazwa. I taką pozostawię. Orzechy radzę posiekać, nie mielić - fajnie, gdy są wyczuwalne. Ciasto jest bardzo miękkie, więc trzeba sporo mąki do podsypania i posypania. Ale nie do zagniatania, bo stracą na jakości. Tak pozostaną kruchutkie i rozpływające się wręcz. Czas pieczenia - muszę to powiedzieć, bo mam nową kuchenkę - wydłużyłam. Na dobrą sprawę w ogóle lubię mocno wypieczone ciasteczka i bladawce zostawiam w spokoju. Zastąpiłam masło w ciasteczkach lekko solonym masłem "Lurpak" i zrezygnowałam z soli. Naprawdę gotrąco je do tych ciasteczek polecam. Zamiast białkiem można ciasteczka posmarować rozbełtanym całym jajkiem, ale jeśli mamy jakieś luźne, to można właśnie je zużyć.

Przepis bierze udział w konkursie Kulinarny Blog Roku jako propozycja słonej przekąski dla kibiców.

 

Ciasteczka z fetą

     5 dag orzechów włoskich,
   15 dag mąki,
12,5 dag zimnego masła "Lurpak" lekko solonego,
   10 dag fety lub "Favity",
        pieprz,
     1 białko do smarowania,
        tłuszcz do blachy.

 

 

   Orzechy wrzucić do robota kuchennego i posiekać nożem z metalowymi końcówkami lub posiekać ręcznie. Wyjąć z miski robota i odłożyć. W robocie wymienić nóż na plastikowy.

 

 

   Do miski robota dodać przesianą mąkę, pieprz w ilości raczej niedużej i pokrojone na małe kawałki masło. Posiekać całość dokładnie i dodać fetę. Wymieszać i dodać orzechy. Posiekać całość jeszcze raz i wyjąć szpatułką ciasto na mocno oprószony mąką blat.
   Ciasto można wykonać ręcznie - przesiać mąkę na stolnicę, dodać pieprz i pokrojone na małe kawałki masło. Całość posiekać nożem tak, aby otrzymać drobną kruszonkę. Dodać fetę i jeszcze raz solidnie posiekać. Dodać orzechy i zagnieść gładkie ciasto.
   Nagrzać piekarnik do 190°C. Blachę natłuścić lub wyłożyć pergaminem.

 

 

Ciasto oprószyć delikatnie mąką i rozwałkować na grubość 5 mm. Foremką o średnicy ok. 5 cm wyciąć krążki i przenieść na blachę - najlepiej za pomocą noża lub łopatki. Resztki ciasta zagnieść powtórnie i wyciąć kolejne ciasteczka. Posmarować roztrzepanym lekko białkiem. Piec ok. 15 minut.
   To idealny dodatek - cytuję koleżankę: "do zupy chmielowej lub też wina". Z piwem jednak jeszcze nie sprawdzone i pewnie ciężko mi będzie. Z winem owszem wiele... no kilka razy.

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 25 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  445 065  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Statystyki

Odwiedziny: 445065
Wpisy
  • liczba: 262
  • komentarze: 388
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl