Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 147 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Jagodowe babeczki ze śmietaną

wtorek, 31 lipca 2012 13:02

   Pewnego razu... wcale nie tak dawno, bo ze dwa miesiące temu wpadła mi do rąk własnych mała różowa książeczka pod tytułem "Babeczki słodkie i pikantne". Koszt niespecjalnie duży, ale niestety całość w egzemplarzu jedynym na cały sklep, a w dodatku zapakowany w folię. Nie da się luknąć po prostu... czego nie lubię. To takie trochę kupowanie kota w worku. No ale tak mnie zaciekawiła druga część tytułu, że wzięłam i biegiem do kasy...
   No właśnie. Kicia okazała się milutka, ale worek był wielki. Przewertowałam całą książeczkę, a następnie cały spis treści pozycja po pozycji - nie trafiłam na żadną pikantną nawet mini babeczkę. Ja wiem, że imbir i cynamon mogą uchodzić śmiało za dodające pikanterii przyprawy, a słone precelki uznać nawet za mocno wytrawne... ale całość dopełnia zawsze słodkie ciasto. A nie tego szukałam. Tak więc mocno zdegustowana zapowiedzią na tytułowej stronie wzięłam się obrażona dokładnie za pierwsze z brzegu babeczki. Padło na te jagodowe.
   Są, więc je zrobię. Zrobiłam i... wszystko mi przeszło. Babeczki są po prostu pyszne. Co prawda polewa śmietanowa w oryginale musi być słodsza, choćby z racji tej że dodałam więcej śmietany i zdecydowanie mniej cukru, to jeszcze jest bardziej płynna i daje się nią po prostu polać gotowe wyroby. Miałam jednak swoją wizję i ją uskuteczniłam. Trochę zmieniłam też proporcje cukru i mąki w samym cieście, więc chcącego przekonać się jak smakuje oryginał - odsyłam do książeczki. Radząc przy okazji, aby nie sugerował się tytułem. Wszystko dla osłody.

 

 

Jagodowe babeczki ze śmietaną

12 sztuk

Ciasto:
   10 dag masła o temp.pokojowej,
   10 dag cukru,
     1 łyżka cukru waniliowego,
     2 jajka,
   15 dag mąki,
     1 łyżeczka proszku do pieczenia,
 100 ml mleka,
12,5 dag jagód.

Dodatkowo:
 300 ml zimnej kremówki,
     1 łyżka cukru waniliowego,
     1 opakowanie śmietan-fixu,
  7,5 dag jagód.

   Foremki do muffinek wyłożyć papierowymi papilotkami. Nagrzać piekarnik do 180°C. Miskę do ubijania śmietany wsadzić do lodówki. Jagody opłukać ostrożnie i osuszyć na ręczniku papierowym.
   Utrzeć masło z cukrem i cukrem waniliowym na krem. Dodać po jednym jajka, za każdym razem dokładnie całość ucierając. Mąkę przesiać i wymieszać z proszkiem do pieczenia. Dodawać do maślanej masy na zmianę z mlekiem. Na końcu dodać jagody i ostrożnie wymieszać szpatułką.

 

   Ciasto rozłożyć do papilotek i piec ok. 25 minut. Wyjąć i ostudzić wyciągając z foremek. Gdy wystygną zdjąć papilotki (schodzą idealnie).
   Ubijać w zimnej misce śmietanę razem z cukrem waniliowym. Gdy zacznie lekko gęstnieć wsypać cienkim strumycznkiem śmietan-fix nie przerywając ubijania. Ubić na sztywno. Przełożyć do szprycy i wycinąć na babeczki małe rozetki, albo łyżką nałożyć od razu delikatnie ją rozsmarowując. Udekorować jagodami.

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kołaczyki z jagodami

piątek, 27 lipca 2012 13:37

   Nie jestem odporna na sezonowe owoce. No przecież te sezony są króciótkie i warto coś zrobić dla własnej i rodziny satysfakcji. A jagody do tych owoców należą. Mam na myśli te nasze... lasem pachnące. Pierogi zawsze muszą być - przecież Mąż by mi nie darował... Zawsze staram się też coś nowego uskutecznić, niekoniecznie wymyślając. Dzisiaj jednak chciałam zaprosić Was na bardzo leciwą wyżerkę, na wiele lat zapomnianą. No umówmy się, że pamiętaną, jednak spychaną na bok systematycznie. Dlaczego? No bo smak znam, a nie chce mi się robić.
   No i dobra. Zrobiłam. I uważam, że to niesprawiedliwe, ale za to bardzo cieszące. Robi się i robi - jak to drożdżowe ciasto, pachnie... po czym wyjęte frrru... i nie ma. Zostało kilka na śniadanie, więc wstając z łóżka już mam plan - jedna wystarczy, resztę Młody pewnie pochłonie. Tylko... nie po raz pierwszy. Ani Młody, ani co gorsza ja (trzeba być czasami egoistą) nie mieliśmy okazji. Dzięki Młodemu. Nie wiem gdzie mu się to mieści, ale zjeść kilka na jedno posiedzenie (duże są) wieczorową porą... Gdy mu powiedziałam, że miałam nadzieję, że rano mi się uda na śniadanie... odpowiedział tylko, że takie pyszne były. I wiecie co... uświadomiłam sobie, jak dawno ich nie robiłam. On ich nie pamiętał.
   Kołaczyki można zrobić nieco mniejsze - dzieląc ciasto na więcej porcji, resztę robiąc tak samo. Jednak i jagód wejdzie wówczas więcej - co trzeba wziąć pod uwagę. I piec też będą się nieco krócej, choć to tylko minutowe różnice.

 

 

Kołaczyki z jagodami

Ciasto:
  50 dag mąki,
    4 dag drożdży,
250 ml ciepłego mleka,
  10 dag cukru,
    3 dag masła,
    1 jajko,
    1 żółtko do smarowania,
    1 łyżka mleka do smarowania.

Nadzienie:
  15 dag jagód,
    3 łyżki cukru.

   Mąkę przesiać do miski robota kuchennego lub zwykłej. W miseczce wymieszać drożdże z łyżką cukru, aż staną się płynne, dodać 50 ml mleka i odrobinę mąki. Odłożyć na 15 minut.
   W międzyczasie rozpuścić resztę cukru i masło w pozostałym mleku delikatnie podgrzewając i mieszając, aż się rozpuści. Przestudzić.
   Do mąki dodać rozczyn, wlać mleko z cukrem i masłem i jajko. Zagnieść ciasto na małych, a następnie dużych obrotach - powinno być miękkie i sprężyste. Na tej samej zasadzie zagnieść ręcznie, ale wyrabiać na blacie przez10 minut. Gotowe przełożyć do dużej miski, przykryć i odłożyć na 1 godzinę do wyrośnięcia.
   W tym czasie jagody umyć i osuszyć bardzo delikatnie na ręczniku papierowym. Przełożyć do miski i wymieszać z cukrem dopiero tuż przed nadzianiem - aby owoce nie puściły niepotrzebnie soku.

 

   Ciasto wyjąć na oprószony mąką blat i podzielić na 8 (łatwiej) - 10 porcji. Uformować z każdej kulę, delikatnie spłaszczyć. Dno szklanki zanurzyć w mące i wcisnąć w każdą porcję ciasta, tworząc dołeczek na owoce. Przełożyć na natłuszczoną lub wyłożoną pergaminem blachę.

 

   Nadziać wymieszanymi w tym momencie z cukrem jagodami.
   Żółtko wymieszać z łyżką mleka i posmarować brzegi kołaczyków. W tym momencie nagrzać piekarnik do 180°C.
Piec gdy piekarnik się nagrzeje około 20-25 minut.

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Skrzydełka marynowane w curry

środa, 25 lipca 2012 19:30

   Skrzydełka robię od lat i aż głupio, bo do tej pory nie zdążyłam się nim podzielić publicznie. No poza jedną stronką, ale tam mnie już nie ma, więc i przepisu brak. Swoją drogą jest tak, że robię i mogę zrobić zdjęcia przed zabraniem w teren, ale potem zapominam o aparacie i guzik z tego wychodzi. Skrzydełka marynujące się są bez wyglądu - w przeciwieństwie do tych zdjętych z grilla. A te polecam.
   Kiedyś, gdy rynek nasz ubogi był w produkty dodawałam chili w proszku, a jak udawało mi się kupić - ostrą świeżą papryczkę drobno posiekaną. Jednak czasami się okazywało, że to co ktoś sprzedawał jako ostrą chili, było w rzeczywistości chli łagodnym. Więc całość traciła sporo, bowiem nie na to nastawieni byliśmy. Zaczęłam dodawać chili w płatkach - na początku bazowałam na prezentach, teraz jednak można kupić - co systematycznie robię, ale już nie dodaję. Choć jest świetne. 1 łyżeczka drobno pokruszona w moździerzu powinna wystarczyć. Czasami  (w zależności od reszty biesiadników) pozwalałam sobie na dodanie jeszcze szczypty... Aż w końcu przyszedł czas na sambal oelek - rewelacyjnie się sprawdza. Tu też radzę zacząć od łyżeczki, choć wrzucam ich 1,5 jeśli nie ma żadnego wrażliwca. Jest wtedy pysznie, choć wcale nie piekąco. W zasadzie to po prostu są wyraźne w smaku i tyle. Ach... w międzyczasie było jeszcze posiekane piri-piri, ale to był raz kiedy przesadziłam... nie znając do końca potęgi papryczek, będących w ofercie wszędzie w sporych ilościach. Teraz jakby znikły z mojego pola widzenia. Nie polecam, bo jak się nie trafi, to przyćmią cały pozostały smak. Nie pamiętam ile dałam...
   Zapraszam dzisiaj na skrzydełka do Ani. Udostępniła nam swój piękny ogród, przy czym i zastawy pod to danie. Na szczęście nie zapomniałam aparatu...

 

 

Skrzydełka marynowane w curry

15 dag jogurtu naturalnego,
  2 łyżki oleju słonecznikowego (lub innego neutralnego w smaku),
  3 ząbki czosnku,
  1 łyżeczka pasty sambal oelek (można i 1,5 łyżeczki),
  1 łyżka curry,
  1 łyżka przyprawy do grilla (używam pikantnej "Prymat"),
     sól, piperz,
  2 łyżki soku z cytryny,
  2 kg skrzydełek z kurczaka (ok. 24 sztuk).

   Wymieszać w miseczce jogurt z olejem. Dodać zgnieciony, obrany i drobno posiekany czosnek, sambal oelek, curry, przyprawę do grilla. Doprawić solą, pieprzem i sokiem z cytryny - można swobodnie spróbować.

 

   Skrzydełka umyć, osuszyć i odciąć zbędne końcówki - te wyrzucić. Resztę przełożyć do dużej miski, zalać przygotowaną marynatą i dokładnie wymieszać. Przykryć folią spożywczą i wsadzić do lodówki na minimum 4 godziny (można i na noc).
   Upiec na grillu co jakiś czas przewracając. Można i w piekarniku, ale polecam ułożyć na kratce ułożonej na blasze przykrytej folią aluminiową. Piec w temp. 200°C ok. 25-30 minut, obracając w połowie pieczenia.

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Ciasto francuskie z pesto, pomidorami i kozim serem

wtorek, 24 lipca 2012 10:45

Ciasto francuskie z pesto, pomidorami i kozim serem

   Po raz pierwszy serwuję nazwę, w której zawarte jest prawie wszystko. Osobiście jednak jednak lubię krótko i zwięźle... i zawsze mam dylemat - wyliczać po kolei główne składniki, czy też darować to sobie, bowiem nie zawsze jest na taki długi tytuł miejsce. Jednak tu wszystko ma znaczenie i albo kogoś zachęci do zrobienia od razu, albo od razu wystraszy.
   Dostałam świeżą porcję pachnących i świetnych przypraw prosto z Grecji - od Bratowej. Pamiętała o mnie i mnóstwo tego przytachała. A my mamy raj dla podniebienia. I tu właśnie użyłam mieszanki przypraw do fety, lub innych serów. Więc był inny ser. W zasadzie przez krótki moment zastanawiałam się - dać przyprawę do pieczonych pomidorów, czy jednak ser będzie istotniejszy. Taki mam wybór! A nawet duuużo większy. Postanowiłam potraktować danie serowo. Nie wiem czy taka mieszanka jest u nas dostępna, ale jeśli będziecie mieli kiedyś okazję - kupcie. Ewka mówi, że w Grecji to grosze kosztuje, waży niewiele... więc może ktoś ze znajomych przy okazji... Jednak można posypać czymkolwiek na co mamy ochotę.
   Danie jako przekąska. Prosta i naprawdę pyszna. Chciałam tylko na jedną rzecz zwrócić uwagę - krojąc ser na plasterki postarajcie się, aby skórka w żadnym miejscu nie pękła. Jeśli tak się stanie - w tym miejscu ser spłynie na blaszkę. On sam pięknie się zrumieni i będzie pyszny, ale danie straci mocno na wyglądzie. Mnie tak się stało z dwoma, dlatego zwracam uwagę. Do reszty nie mam żadnych uwag. No może... Znowu może... Ilość pesto dowolna, byle nie przesadzić. Mam, bo dostałam naprawdę pyszne genueńskie, ale można i samemu zrobić. Niekoniecznie też musi być z bazylii - myślę, że sprawdzi się każde. Ach... Jak się nie ma wolnego białka, można użyć rzecz jasna żółtka do posmarowania lub nawet całego jajka. W takich sytuacjach zużywam to co mam.

 

 

Ciasto francuskie z pesto, pomidorami i kozim serem

12 sztuk

1 porcja świeżego ciasta francuskiego (275 g),
1 białko,
2 łyżki pesto,
3 nieduże pomidory,
   sól, pieprz,
1 wałeczek koziego sera,
   mieszanka przypraw do fety (lub ulubione zioła).

   Nagrzać piekarnik do 200°C.
   Ciasto rozwinąć i złożyć na pół. Docisnąć i wyciąć 12 krążków o średnicy ok. 7 cm (resztki ciasta zagnieść i rozwałkować). Przełożyć na blachę wyłożoną pergaminem.

 

   Brzegi krążków posmarować delikatnie białkiem, po czym na środku rozsmarować ok. pół łyżeczki pesto.
   Pomidory umyć, osuszyć odciąć wierzchy i pokroić horyzontalnie na plasterki. Z każdego musi nam wyjść 4 ładne krążki, które należy ułożyć na pesto. Posolić i popieprzyć delikatnie do smaku.

 

   Ser delikatnie pokroić na 12 plasterków i rozłożyć na pomidorach. Posypać przyprawami i wsadzić do nagrzanego piekarnika. Piec ok. 20 minut.
   Naprawdę fantastyczne do wina.

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kajzerki

sobota, 21 lipca 2012 16:20

   Te magiczne bułeczki są bułeczkami z historią - nie wszystkie smakołyki mogą się nią przecież pochwalić. Powstały podobno na cześć cesarza Franciszka Józefa I zrobione przez wiedeńskiego mistrza piekarskiego. Podobno mistrz nazywał się Kayser, choć są zwolennicy faktu, że nazwa tego pysznego drobiazgu nie pochodzi od nazwiska twórcy, ale od kształtu bułeczki, naciętej z wierzchu pięciokrotnie - przypominającego nieco koronę cesarza. Kaiser w rzeczy samej to cesarz, więc nie mam tu swojego ulubionego wątku, więc i Wam ten wybór zostawiam. Dla mnie ważne jest to, że smakiem ciężko im dorównać.
   Kiedyś bułeczka ta była wielkim rarytasem. Obecnie mocno spowszechniała, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby zamiast kupnej, delektować się domowym wypiekiem. Z chrupiącą delikatnie skórką i aksamitnym miąższem. Dla tych, których zniechęca zaplatanie bułeczek pozostaje naciąć je przed pieczeniem - smaku wszak to nie zmieni.

 

 

Kajzerki

  50 dag mąki,
 1,5 dag świeżych drożdży,
200 ml ciepłej wody,
    1 łyżeczka soli,
    3 dag miękkiego masła.

   Drożdże wsadzić do miseczki i zalać 50 ml wody. Dobrze wymieszać, aby się rozpuściły. Do miski robota przesiać mąkę, dodać sól, rozpuszczone drożdże, resztę wody i masło. Zagniatać najpierw na małych, a następnie na dużych obrotach przez 2-3 minuty. Przełożyć na blat, uformować kulę, wsadzić do dużej miski, przykryć i odłożyć na 1 godzinę do wyrośnięcia.

 

   Wyłożyć ciasto na delikatnie oprószony mąką blat i podzielić na 10 części. Z każdej uformować wałeczek. Na jednym z końców zawiązać węzełek, po czym dłuższy kawałek przewiązać powtórnie. Końcówki ciasta dokładnie zlepić i ułożyć gotową bułeczkę zlepieniem do spodu.

 

   Układać na blasze wyłożonej pergaminem, przykryć czystą ściereczką i odłożyć na 30 minut do powtórnego wyrośnięcia.
   W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200°C. Piec około 20 minut. Gorących nie polecam, ale są fantastyczne...

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  458 674  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Statystyki

Odwiedziny: 458674
Wpisy
  • liczba: 263
  • komentarze: 393
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl