Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 308 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Sałatka z quinoa z fetą, cukinią i czymś jeszcze

piątek, 31 sierpnia 2012 18:50

   Czymś, co w domu było. A ostatnimi czasy i fety u nas dostatek. Tak się jakoś złożyło - zupełnie bezwiednie. A może po prostu taką potrzebę mamy? Mam... Być może, ale ilość warzyw, która tak cudnie się z fetą zgrywa jest o tej porze multum. Korzystam więc ile się da. Korzystam z warzyw pachnących i resztek quinoa. Idealna ilość na jeszcze jedną sałatkę.
   Zaskoczył mnie komentarz do poprzedniej, że quinoa można zrobić na słodko. Przez moment się wahałam - zużyć to co mam, czy zostawić aby sprawdzić wersję deserową. Nie da się ukryć, że wcześniejsze zetknięcie się z taką sałatką ułatwiło mi podjęcie decyzji. Reszta okazała się banalna. Pokrojenie warzyw drobno chyba nikomu nie sprawi trudności. Na dodatek na stole dla gości pojawiło się coś, czego nikt z nich nie miał okazji zjeść. To zawsze cieszy. No może nie zawsze, ale wtedy gdy smakuje - cieszy. Więc mnie cieszyło. Sałatka wizualnie wyszła podobna do poprzedniej, ale zupełnie inna w smaku. Absolutnie. Tylko nasuwa się pytanie - czy każda wersja będzie przypominała o swojej poprzedniczce?
   Powiem jeszcze krótko. Zrobiłam dwie sałatki. Ta druga też była z fetą ;). I nie wiem kiedy mi przejdzie...

 

 

Sałatka z quinoa, zfetą, cukinią i czymś jeszcze

   1 szkl. czerwonej quinoa,
   2 szkl. bulionu warzywnego,
 12 pomidorków koktajlowych,
   1 mała czerwona papryka,
   1 mała czerwona cebula,
   1 mała cukinia,
   2 dymki ze szczypiorem,
 10 dag fety,
1/2 szkl. płatków migdałowych.

Sos:
   2 łyżki octu z białego wina,
   2 łyżki soku z cytryny,
   4 łyżki oliwy extra vergin,
   2 łyżki posiekanego szczypioru,
   1 łyżka posiekanej bazylii,
      sól, pieprz.

   Quinoa opłukać. Wsypać do rondla i zalać gorącym bulionem. Zagotować, po czym zmniejszyć ogień i gotować bez przykrycia 15 minut. Płyn w tym czasie powinien zostać wchłonięty. Wystudzić zupełnie.
   W tym czasie umyć i oczyścić warzywa. Pomidorki przekroić na pół. Cebulę drobno posiekać, paprykę i cukinię pokroić w małą kostkę. Dymki posiekać razem ze szczypiorem. Wszystkie warzywa wymieszać razem w misce.
   Fetę pokroić w małą kostkę. Migdały wrzucić na suchą patelnię i delikatnie uprażyć. Zdjąć z ognia i natychmiast przesypać do miseczki - gorąca patelnia sprawi, że będą rumieniły się nadal.
   W misce wymieszać trzepaczką ocet z sokiem, wlać oliwę i utrzeć na gęsty sos. Doprawić solą i pieprzem, po czym dodać szczypior i bazylię. Wymieszać.
   Do pokrojonych warzyw dodać wystudzoną quinoa i wymieszać dokładnie. Dodać fetę i płatki migdałowe, delikatnie mieszając. Polać całość sosem, znów delikatnie wymieszać i przełożyć na półmisek.

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Muffinki z cukinią i boczkiem

czwartek, 30 sierpnia 2012 21:17

   Moje pierwsze wytrawne. I jak? Nie no... prawda jest taka, że ochotę miałam na takie znacznie wcześniej i kilka przepisów na oku, ale jak to w życiu bywa jak przyszło co do czego, to metoda spychowa była zawsze na miejscu. Robiłam masę innych rzeczy zamiast, w tym i same muffiny, ale te na osłodę. Muffiny fajna rzecz - robi się je szybko, niespecjalnie długo piecze i cieszą i wyglądem i smakiem. I inaczej nie było.
   Pewnie gdyby nie zadany temat, czyli cukinia w roli głównej... to i tym razem bym ich nie zrobiła. Na szczęście jest potrzeba, więc był i pomysł. I to co najważniejsze - realizacja. Rzeczywiście szybko. Bez uwag jednak się nie obejdzie. Ciasto jest nieco cięższe niż te do tej pory robione i zastanawiam się czy moja w tym wina. Czy za dużo drobiazgów wsadziłam? Po upieczeniu okazało się, że nic z tych rzeczy. Ciasto lekkie i wyrośnięte, niemniej jednak muffinki duże. No i ta uwaga - papilotki radzę odłożyć. Polecam wyjąć pergamin. Własnoręcznie zrobione paiplotki wyglądają... bosko. I to tyle. Rzecz jest prosta choć chyba najbardziej pracochłonna. Ale wszyscy sobie poradzą.

 

 

Muffinki z cukinią i boczkiem

  30 dag mąki,
    2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia,
    1 łyżeczka curry,
    1 duże jajko,
    2 duże szczypty soli,
100 ml oleju słonecznikowego,
200 ml jogurtu naturalnego,
  10 dag boczku,
  15 dag cukinii,
    3 dymki ze szczypiorem,
    5 dag żółtego sera (gouda).

 

 

    Z pergaminu wyciąć 12 kwadratów o boku 15 cm i wyłożyć foremki do muffinek (można lekko je natłuścić, ale i tak trzeba będzie się liczyć z faktem, że dociśnie je do spodu dopiero ciasto). Nagrzać piekarnik do 180°C.
   Boczek pokroić w kostkę i obsmażyć na patelni na rumiano. Gdyby był bardzo chudy można dodać łyżeczkę oleju. Wyjąć i osuszyć na ręczniku papierowym. Umyć cukinię i oczyścić cebulki. Cukinię pokroić w małą kostkę, cebulki posiekać łącznie ze szczypiorem.
   Do miski przesiać mąkę, wymieszać ją z proszkiem do pieczenia i curry. Osobno wymieszać trzepaczką jajko z solą, olejem i jogurtem. Przelać całość do suchych składników i wymieszać byle jak drewnianą łyżką. Dodać boczek, cukinię i dymkę i wymieszać ponownie. Przekładać łyżką do pergaminowych papilotek.

 

 

   Zetrzeć ser na grubej tarce i posypać nim wierzch muffinek. Piec około 30 minut na piękny złoty brąz.

 

Ewa


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Tymbaliki z cukinii z fetą

środa, 29 sierpnia 2012 17:39

   Cukiniowa to ja jestem. Od... chyba zawsze. I powiem szczerze, że dobrze mi z tym jest. Każdy sezon przynosi inne propozycje, ale systematycznie wracam też i do starych przepisów. W tym roku jednak... chciałam napisać że żadnej zupy nie zrobiłam. Ale właśnie mnie olśniło - zrobiłam przecież. Raz. Zrobiłam, bo do niczego innego niż zupa się nie nadawała cukinia sporych rozmiarów, którą byłam dostałam. Z poleceniem - zrób sobie coś. To była niestety konieczność i takich prezentów (ciii....) ja bardzo nie lubię. Niech będzie jedna, byle mała.
   No nic. Zupa zawsze dobra. Od tygodnia jednak obmyślałam plan działania ze względu na zadany temat, czyli cukinia w roli głównej. Udało mi się w piątek zrealizować, aby w sobotę móc podać szerszemu gremium do degustacji. Ufff... Bingo! Opłacało się tak długo zastanawiać, aby dograć każdy szczególik, A tam... żadnych szczególików nie było ;). Po prostu trochę się bałam jak to będzie wyglądało i smakowało. No i czy nie narażę się na żarty, na które i tak się narażam. No bo bracia sobie nie darują.
   Jednak... Właśnie! Mimo kilku uszczypliwości (choć mam nadzieję, że jednak docenieniu moich poświęceń) tymbaliki zniknęły. Prawie wszyscy jesteśmy winni, a do wina pasują wyśmienicie. Podałam z innymi serami. Za pierwszym razem można się przerazić ilością pracy, ale wcale tak dużo jej nie ma. Inaczej - myślałam, że więcej czasu mi to zajmie, zwłaszcza misterne układanie plastrów cukinii. Ale nie. Najdłużej zeszło na opieczeniu i wystudzeniu papryki. Reszta jest w zasachie chwilą. Zapraszam dzisiaj na serową wersję cukinii. Ach. Serową. Fety jest zdecydowanie więcej, ale ja dodałam jeszcze domową ricottę. Można rzecz jasna kupnej użyć. Tylko, że na takie spotkania to ja tę domową już w hurtowych ilościach robię. A serwatkę używam do wypieku pieczywa. I tym razem też tak było...

 

 

Tymbaliki z cukinii z fetą

2 sztuki

  1 średnia cukinia,
15 dag fety,
  5 dag ricotty,
  1 łyżeczka marynowanego zielonego pieprzu,
  1 łyżka posiekanej bazylii,
  1 czerwona papryka,
     sól.

   Nagrzać piekarnik do 200°C. Paprykę umyć, ułożyć w żaroodpornym naczyniu i wsadzić do piekarnika. Opiekać ok. 20-30 minut, obracając co jakiś czas. Skórka powinna stać się czarna miejscami i odchodzić od miąższu. Wyjąć, przestudzić i obrać. Wystudzić zupełnie, po czym przekroić na 2 plastry i wyciąć krążki wielkości spodu kokilek, w których tymbaliki będą robione.

 

 

   Cukinię umyć i osuszyć. Odciąć końce i pokroić wzdłuż na plastry grubości ok. 3 mm. Świetnie nadaje się do tego celu specjalna łopatka do krojenia serów. Nóż do warzyw będzie za cienki. W rondlu zagotować wodę, dodając odrobinę soli. Gdy zawrze, wrzucić plastry cukinii i zostawić na delikatnym ogniu przez 3 minuty. Szybko odcedzić i przelać zimną wodą. Odsączyć i delikatnie osuszyć ręcznikiem papierowym. Najładniejszymi plastrami wyłożyć kokilki tak, aby delikatnie na siebie na bokach naczynek zachodziły. Kilka zostanie, ale mogą się przydać. Końce plastrów pozostawić zwisające.
   Fetę rozdrobnić widelcem i dodać ricottę. Całość dokładnie wymieszać. Pieprz opłukać i drobno posiekać, po czym dodać do serów razem z bazylią.

 

 

   Wymieszać po raz drugi i napełnić kokilki. Łyżeczką wyrównać powierzchnię. Przykryć plastrem papryki i założyć do środka zwisające końcówki. W razie gdyby powstała jakaś wolna przestrzeń, lub jakiś plasterek nam się urwał lub był za krótki - dosztukować wybranym z reszty cukinii kawałkiem. Pozostałą swobodnie można zjeść.

 

 

   Całość przykryć kawałkiem folii spożywczej, odwrócić do góry dnem na talerzu i wsadzić razem z kokilką do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.
   Cukinia puści trochę soku, który zbierze się na dnie, i który należy odlać. Zdjąć folię i wyjąć tymbaliki z kokilek - delikatnie przeciągając cienkim nożykiem po ściance naczynia. Wypadną same. Można ułożyć w całości, ale ja pokroiłam na ósemki. Wyłożyć na talerz i podawać.

 

Ewa


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Filety w cieście z oliwkowym dodatkiem

wtorek, 28 sierpnia 2012 10:21

   Znów zapraszam na inną niż tradyjna wersję rybki. Niekoniecznie piątkową. Zachwyciła mnie niesamowicie, pomimo iż ryba specjalnością wielką nie jest. W porównaniu z ostatnim czarniakiem, w poszukiwaniu którego zeszłam niemal całe miasto - tilapia wypada miernie. Dlatego też musiało prócz ryby być jeszcze coś.
   Nawiasem mówiąc choć lubię rybę w zwykłej panierce, to mając piękny i duży kawał mięsa szkoda mi go na takie szybkie potraktowanie. Po raz pierwszy postanowiłam zrobić w cieście, które już wpłynęło na jej smak. Mężowi się zamarzyło tak... No dobra. Nawet Młody zjadł z wielką przyjemnością, ale samą. Bez oliwkowego dodatku. Lecz to z przyczyn prostych - nie lubi oliwek znacznie bardziej niż ryb. Te przynajmniej zjada. Rzadko z tą przyjemnością, ale jednak zjada. I im bardziej wydziwiona... tym chętniej. A może - im mniej rybą ryba smakuje, tym bardziej smakuje. Oliwek za to zostało dla nas więcej. Kapitalnie sprawdziły się nie tylko do obiadu, ale i na śniadanie z kromką chleba, fetą i pomidorem. Oliwki na samym wierzchu.
   Wracając do ryby - owa tilapia w jednym wielkim płacie wystarczyła na 6 porcji. Da się podzielić i na 8, przy czym liczyłam po dwie dla każdego. Ładnie tak wygląda... Podałam z ziemniakami, ale frytki czy pieczone ziemniaki na zasadzie angielskiego Fish & Chips będą pasować idealnie. Żałowałam tych ziemniaczków pieczonych, ale cóż zrobić?  Nieee... Zrobić następnym razem po prostu.

   Przepis bierze udział w konkursie "Świeże ryby i owoce morza" na stronce Kulinarny Blog 2012

 

 

Filety w cieście z oliwkowym dodatkiem

     6 filetów morskiej ryby,
12,5 dag czarnych olwek bez pestek,
     4 łyżki migdałów bez skórki,
     1 łyżka posiekanej bazylii,
     1 łyżka posiekanego szczypioru,
     1 łyżka czosnku granulowanego,
     5 dag fety,
        sól, pieprz,
        przyprawa do ryb i owoców morza,
     3 dag masła Lurpak.

Ciasto:
   10 dag mąki,
        szczypta soli,
     1 łyżka oleju,
     1 jajko,
        woda.

 

   W rozdrabniaczu posiekać oliwki z migdałami, bazylią, szczypiorem i czosnkiem. Doprawić delikatnie solą i nieco bardziej pieprzem. Dodać pokruszoną widelcem fetę i wymieszać. Odłożyć.
   Żółtko wymieszać w misce z olejem i 2 łyżkami wody. Białko ubić na sztywną pianę i delikatnie wymieszać z resztą. Dodać przesianą mąkę, szczptę soli i dokładnie wymieszać trzepaczką na gładkie - bez grudek - ciasto. W razie potrzeby dodać jeszcze więcej wody - robić to stopniowo po łyżce. Ciasto powinno być na tyle gęste, aby nie spływało z kawałków mięsa - ilość wody zależna będzie od mąki.

 

 

   Rybę umyć i osuszyć. Lekko posolić i oprószyć przyprawą do ryb i owoców morza. W rondlu lub na dużej patelni z nieprzywierającym dnem rozgrzać masło Lurpak. Rybę zanurzać w cieście i przekładać na patelnię. Smażyć po kilka minut z każdej strony. Wyjąć łyżką cedzakową i przełożyć na talerz. Posypać oliwkami i podawać.

 

 

Ewa

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Sałatka z quinoa

poniedziałek, 27 sierpnia 2012 10:12

   Po raz pierwszy jadłam. Po raz pierwszy siłą rzeczy robiłam, choć tak naprawdę można jeść nic nie robiąc. Jedno drugiego przecież nie wyklucza. O quinoa trochę usłyszałam od Madzi, która używa jej od dłuższego czasu. Od Madzi też dostałam paczuszkę tej... kaszy.
   Zaczęło się zwyczajnie. Wpadliśmy na grilla, a mnie wpada w oko wszystko co nowe. A widzę rząd słoiczków u Madzi na blacie kuchennym, a w nich coś. Jednym tym czymś była qunoa. o którą zapytałam bezpośrednio. Widzieć widziałam wcześniej, ale już zrobioną, czyli w gotowych potrawach. Trafiałam na nie na różnych fajnych stronkach. Ta surowa mocno mnie zaintrygowała, a Madzia postanowiła - na szczęście się ze mną podzielić. Nie tylko uwagami.
   Do grilla kiedyś wrócę, ale póki co na temat sałatki. Za pierwszym razem w przypadku rzeczy, o których pojęcia nie mam jak smakują... staram się bazować na cudzych przepisach. Tak więc sięgnęłam... i skorzystałam z rad specjalistki, czyli kucharza - Geneviève Fillion. Zmieniając jednak podstawowy składnik, czyli... quinoa. Och... w przepisie oryginalnym jest użyta biała quinoa, a ja dostałam po prostu czerwoną. Sałatka mnie zauroczyła "naocznie", dlatego też postanowiłam nie patrząc na posiadany inny gatunek i tak ją zrobić. I wyszłam mocno do przodu. Sałatka, znaczy quinoa jest tym, co zdaje się, że weszło od tego momentu do naszego menu. Ja ją gdzieś w jakimś sklepie też widziałam... Tak mi się wydaje. Z pewnością w Carrefour`rze we Francji, ale gdzieś...  w którymś z naszych sklepów. Muszę teraz lukać po prostu na półkach. Bo... już mi się skończyła.
   Ugotowałam kaszkę po raz pierwszy. Ściśle wg przepisu, choć Madzia jasno stwierdziła, że wystarczy jej 12 minut. I po tych 12 minutach spróbowałam oczywiście. Była dobra, jednak zostawiłam do końca, co pozwoliło jej zmięknąć zdecydowanie bardziej. Przeczytałam zresztą, że gotuje się dokładnie od 12 do 20 minut. Zaskoczył mnie jej smak. Powiem, że zaskoczył mnie niesamowicie. Ona smakuje jak... chciałam powiedzieć, że mnie smakuje po prostu jak mak. Jednak w sałatce udzielają się jej inne. Sporo bazylii i sporo soku z cytryny robią swoje. Zabawne, że gotowana jest z anyżem, który wydawałoby się, że w połączeniu z kaszą nijak się zgra... a tu niespodzianka. Jednym słowem - sporo w tej sałatce zaskakujących akcentów, ale całość niezwykle lekka i soczysta. Jeszcze jedna uwaga - quinoa gotuje się jak ryż, i tak samo mniej więcej jej przybywa. Tej sałatki robi się sporo, jednak bez problemów daliśmy jej radę... we dwójkę. Mieliśmy niezłą ucztę przez dwa dni. Gdybyście mieli kiedyś okazję, i przede wszystkim ochotę na bardzo zdrową, nie zawierającą glutenu quinoa - kupcie. I spróbujcie. Choć podoba mi się nazwa quinoa, brzmiąca nieco egzotycznie - u nas znana jest pod nazwą komosy ryżowej. Ma bardzo niską zawartość tłuszczu, ale dużą żelaza, kwasów omega-3 i białka. Dlatego bardzo ceniona jest przez wegetarian. Można nią zastąpić ryż, makaron lub kuskus. Przeczytałam, że zmielona na mąkę nadaje się nawet do zrobienia naleśników, choć z jedną uwagą - ma niesamowitą zdolność wchłaniania, więc potrzeba jej znacznie mniej do ciasta niż zwykłej mąki. To taka ciekawostka. Co jeszcze in plus? Zapobiega osteoporozie. I naprawdę jest super.

 

 

Sałatka z quinoa

   1 szkl. quinoa,
   2 szkl, bulionu drobiowego,
   1 gwiazdka anyżu,
   1 łyżeczka masła,
   3 dymki ze szczypiorem,
   1 czerwona papryka,
1/2 ogórka sałatkowego,
1/2 szkl. suszonej żurawiny,
1/2 szkl, orzechów włoskich,
1/2 szkl. liści bazylii,
      sok z 1 cytryny,
   4 łyżki oliwy,
      sól, pieprz.

   Quinoa opłukać. W średnim rondlu rozgrzać masło, wrzucić quinoa i podsmażyć przez 1 minutę. Wlać gorący bulion i dodać gwiazdkę anyżu. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotowć pod przykryciem 20 minut. Wystudzić odkładając na 1 godzinę.
   W tym czasie umyć warzywa. Posiekać dymkę razem ze szczypiorem. Paprykę oczyścić z gniazd nasiennych i powięzi, po czym pokroić w małą kostkę. W taką samą kostkę pokroić ogórka razem ze skórką. Żurawinę można przekroić na połówki. Orzechy połamać na ćwiartki i zrumienić na suchej patelni. Można je delikatnie przetrzeć rękami w ręczniku papierowym, aby usunąć skórkę. Bazylię pokroić w cienkie paseczki, trochę odłożyć do posypania.

 

 

   Quinoa wrzucić do miski, dodać pozostałe pokrojone składniki i wymieszać. Natychmiast polać najpierw sokiem z cytryny, po czym oliwą. Doprawić do smaku solą i pieprzem, dobrze wymieszać jeszcze raz.

 

 

   Przykryć i wsadzić do lodówki na 1 godzinę. Wyłożyć na półmisek i posypać pozostałą bazylią. Ozdobić można ładnymi listkami i podawać.

Ewa


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  444 979  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Statystyki

Odwiedziny: 444979
Wpisy
  • liczba: 262
  • komentarze: 388
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl