Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 147 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Souvlaki z wieprzowiny

poniedziałek, 31 sierpnia 2015 11:19

   Niedawno padło hasło „grill”. Pewnie dla nikogo to nic dziwnego, ale dla mnie w tym sezonie było zaskoczeniem. Oto właśnie przyszło mi zaliczyć pierwszy (i pewnie ostatni) w tym sezonie. Takie fajne lato było tego roku, że sprzyjało raczej siedzeniu w zacienionym miejscu, gdzieś nad wodą najlepiej, i blisko… lodówki. Z zimnymi napojami. A nie przy gorącym grillu. Z zaproszenia na imprezę z wielką przyjemnością skorzystaliśmy, tym bardziej… że jak zawsze Paweł stanął na wysokości zadania i zawiesił swoim systemem jakąś poprzeczkę. O wysokości nie będę mówiła, bowiem zabawa jest zabawą i nikt specjalnie się ani nie krzywi, ani też nie załamuje. Włącza po prostu wyobraźnię. Poprzeczka zawisła na wysokości Grecji…
   Żyć nie umierać? Czy śmiać się do rozpuku? Kuchnia grecka przez nas zaliczana jest do tych pysznych, tych prostych choć zawsze z pomysłem, tych pachnących tym co lubimy. Tak więc żyć zdecydowanie. Śmiechu nie zabrakło, bowiem Ukochany ustalając co i jak oczywiście wszystko pomylił. Zaczęło się zwyczajnie od pytania „i co zrobisz?”. Po wspólnych uzgodnieniach stwierdziłam, że tym razem na ruszt wrzucimy wieprzowinę, a konkretnie z niej souvlaki. „A jedliśmy?”. No i ręce opadają. I raczej płakać się chce. Bo to raz? Nastąpiło nielubiane przypominanie. Więc pamiętasz… zawsze w domu podawałam w picie. Czasami z kurczaka, czasami z wieprzowiny. Raz tak doprawione, raz tak… No tak… A potem słyszę, że „No powiedziałem Pawłowi, że zrobisz te szaszłyki i pitę”. Jaką pitę?!!! W planie miałam chleb z oliwkami…
   Często coś mówię, i trafia to dziwnie nie tam gdzie trzeba. W zasadzie już się przyzwyczaiłam, ale nie znaczy to, że przestałam się źle czuć już na miejscu. I nadal się tłumaczę. A najgorsze jest to, że gdy zrobione i podane, nagle Ukochany dostaje olśnienia. No tak. Nie ukrywam, że ucieszyłam się z tematu, bo choć naprawdę często robię owe greckie szaszłyki, to przepisem nie zdążyłam się podzielić. A tak oto mam okazję połączyć przyjemne z pożytecznym – zrobić coś dla innych i dla siebie. Rzeczywiście świetnie smakują właśnie w zestawie z pitą. Nadzianą sałatą, pomidorami, oliwkami, cebulą i tzatziki. Na górze lądują souvlaki. Tym razem było inaczej. Po prostu podane z chlebem, pysznymi roladkami z bakłażana zrobionymi przez Pawła polanymi świetnym sosem. Jednak oczywiście cały czas skupiałam się na tym – a może jednak powinnam zrobić wersję domową? Trochę nam brakowało tego całego zestawu.
Aaa… po raz pierwszy jedliśmy souvlaki nie z patelni, ale z grilla. Jak podać? Zrzucam problem na Was.

 

souvlaki (8).JPG



Souvlaki z wieprzowiny

80 dag łopatki wieprzowej,
60 ml czerwonego, wytrawnego wina,
60 ml oliwy,
  2 łyżki soku z cytryny,
  1 łyżka suszonego oregano,
  1 łyżka suszonej mięty,
  4 ząbki czosnku,
  1 duży liść laurowy,
     sól, pieprz,
     cząstki cytryny do podania.

 

souvlaki (1).JPG


   Czosnek zgnieść, obrać i drobno posiekać. Do szklanej miski wlać wino, oliwę i sok z cytryny. Dodać oregano, miętę i bardzo drobno pokruszony liść laurowy. Użyłam własnych ususzonych, które bardzo łatwo jest pokruszyć, natomiast kupne polecam roztłuc w moździerzu lub jeszcze lepiej posiekać w młynku do kawy. Całość doprawić solą i pieprzem po czym wymieszać.
   Mięso umyć, osuszyć i pokroić w kostkę 2-3 cm. Wrzucić do marynaty i dobrze wymieszać. Całość przykryć folią spożywczą i wsadzić do lodówki na minimum 2 godziny, a najlepiej na całą noc.
   Drewniane szpikulce dobrze jest namoczyć przez 10 minut w zimnej wodzie. Nadziać na nie zamarynowane kostki mięsa. Piec na mocno nagrzanej patelni grillowej lub średnio nagrzanym grillu przez 10-15 minut – w zależności od wielkości kostki. Podawać z cząstkami cytryny. Koniecznie skropić mięso jej sokiem przed zjedzeniem.
Szaszłyki wybornie smakują w chlebku pita nadzianym sałatą z dodatkami i sosem tzatziki. Lub ostrym majonezowym. Do wyboru i zależnie od humoru.

 

souvlaki (6).JPG

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Tarta jagodowa z sosem jogurtowym

sobota, 29 sierpnia 2015 14:01

   Staram się jak mogę aby wykorzystać sezonowe owoce nie tylko do tego, co to już kiedyś było, ale do całkiem nowych rzeczy. Oczywiście zawsze istnieje ryzyko, że jednak można było nie próbować, a bazować na tym co się zna. Tylko czy na tym to wszystko polega? A tym razem znów mi się udało.
   O darach lasu można już zapomnieć. Zapomniałam. Na szczęście pozostają do dyspozycji borówki amerykańskie, które jeszcze przez jakiś czas cieszyć będą. Więc zachęcam. Dzisiaj tarta. Na słodko. Z tymi jagodami. I delikatnym, przełamującym nieco słodycz lekkim sosem jogurtowym. Kurcze… że też dopiero teraz…
   Historia tarty jest krótka. Młody złamał palca i muszę go tolerować. Lekko nie jest, bo praca - w której nie da rady być, bo boli… Na szczęście coraz mniej, ale ponarzekać trzeba. Na pomoc przy szybszym zrastaniu się kości podobno dobre są galaretki. I co z tego, że najlepsze te na wieprzowych nóżkach? Nie tylko o moc mi chodzi, ale i o smak. Zdecydowanie najlepsze. No ale jak się ich nie lubi? A mówiąc „galaretka” ma się na myśli tylko owocowe? Żelatyna zła nie jest, więc od tygodnia jemy dzień w dzień galaretki. Żeby nudno nie było – dodaję różne owoce. A że sezon w pełni, to wykorzystuję. No i właśnie okazało się, że wszystkie galaretki sobie „wyszły”, a zostały jagody. Ciasto, dżem, owoce… i jest wszystko. No jeszcze jogurt, cytryna (ostatnia! a co mi tam…). No tak, ale jedna mała niespodzianka. Dałam dżem, który tylko mnie podchodzi, bo reszta towarzystwa na sam widok się krzywi – dżem z zielonych pomidorów. Pyszny. Ale o tym ciii… Jakby co, to nikt nic nie wie. Mam jeszcze jeden słoiczek i wiem jak go wykorzystam…
   Dżem oczywiście może być dowolny, choć dochodzę do wniosku, że taki zupełnie inny w smaku jest super. Wszak nic się z pewnością nie stanie jeśli użyjemy jagodowego. Mogę to zagwarantować, chociaż w rzeczy samej po prostu nie robiłam. Co do samego ciasta – to kruche, zrobione ze składników w temperaturze pokojowej. A że ciepło bardzo za oknami, należy uważać, aby masło się nie roztopiło całkowicie. Niewiele mi do tego brakowało. W każdym razie po zagnieceniu należy je dobrze schłodzić. Może oczywiście wytrzymać w lodówce do 3 dni, ale aż takiej potrzeby nie ma. Samo w sobie jest trochę trudniejsze do ogarnięcia przy wałkowaniu, ale za to niezwykle delikatne.
   Owo ciasto zrobiłam wcześnie. Tartę niestety dosyć późno – tak się złożyło. Gorącą wyciągnęłam i wdałam się w krótką dyskusję z Młodym, że muszę zrobić zdjęcie przy świetle dziennym, więc proszę o jej „nietykalność”. Jeszcze tylko oprószyłam cukrem pudrem. Tiaaa… Ponoć nie dało się. Dlatego też nie ma zdjęcia całego ciasta!!!

 

tarta z jagodami (26).JPG



Tarta jagodowa z sosem jogurtowym

   2 szkl. mąki tortowej,
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia,
 10 dag cukru pudru,
      szczypta soli,
 15 dag miękkiego masła,
   3 żółtka,
   2 łyżki mleka,
  ¾ szkl. dżemu (tu z zielonych pomidorów),
 30 dag jagód,
      cukier puder do oprószenia,
      tłuszcz do formy,
      mąka do podsypania.

Sos:
 20 dag jogurtu greckiego,
      skórka starta z 1 cytryny,
      sok z cytryny do smaku,
      kilka małych listków mięty.

   Do miski robota przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia, cukier puder i dodać sól. Całość wymieszać i dodać masło w kawałkach. Rozetrzeć na niskich obrotach, aż powstanie kruszonka. Dodać żółtka i jeszcze raz rozetrzeć. Dodać mleko i połączyć. Za pomocą szpatułki wyjąć ciasto na arkusz folii spożywczej, uformować dłonią spłaszczony krążek, owinąć i wsadzić do lodówki na minimum 60 minut.
   W tym czasie natłuścić formę do tarty średnicy ok. 23 cm i wsadzić do lodówki. Jagody umyć i dobrze osączyć.
Nagrzać piekarnik do 180˚C. Schłodzone ciasto wyjąć na oprószony mąką blat i rozwałkować na krążek grubości 5 mm. Wyłożyć nim dno i boki formy dobrze dociskając. Nadmiar ciasta odciąć od brzegów i odłożyć w folii do lodówki. Ciasto jest niesforne, więc można po prostu odrywać je kawałkami i wyklejać bezpośrednio formę, choć dłużej to zajmie…

 

tarta z jagodami (6).JPG

 

   Na ciasto wyłożyć dżem i równo rozsmarować na całej powierzchni spodu. Przykryć równo owocami.
   Resztki ciasta rozwałkować na oprószonym mąką blacie i radełkiem wyciąć paski szerokości około 1 cm. Ułożyć na powierzchni tarty kratkę.

  

tarta z jagodami (9).JPG

 

   O ile zostaną jakieś resztki… można je znów rozwałkować i wyciąć listeczki. Rozłożyć po dwa w miejscach najmniej reprezentacyjnych kamuflując najmniej podobające się nam miejsca. Uformować małe kulki i wykałaczką zrobić w nich dołeczki – ułożyć na styku listków. Piec 30-35 minut na złoty kolor. Wyjąć, nieco przestudzić i wyjąć z formy. Oprószyć cukrem pudrem.

 

tarta z jagodami (10).JPG

 

   Wymieszać jogurt ze skórką i 1-2 łyżkami soku z cytryny. Najlepiej sprawdzić smak po pierwszej łyżce. Dodać kilka listków mięty. Jeśli są duże to lepiej będzie je pokroić. Jogurt można schłodzić – będzie wówczas bardziej zwarty. Myślę, że do ciepłej jeszcze tarty znacznie bardziej będzie pasował. Podawać do ciasta w miseczce lub bezpośrednio na przydziałowej porcji :).

 

tarta z jagodami (20).JPG

 

tarta z jagodami (12).JPG

Ewa

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zapiekanka ziemniaczana z grzybami leśnymi i boczkiem

piątek, 28 sierpnia 2015 17:31

   Kilka dni „odwilży” zaowocowało pyszną zapiekanką. Bezstresowo podeszłam do sprawy – bo i pyszne ziemniaki właśnie dostałam, i boczek przedniej jakości w fajnym kawałku… A grzyby sama sobie nazbierałam późną jesienią i zamrożone skończyłam wykorzystywać. Bardzo się takie przydają, choć chciałam zaznaczyć, że świeże są dużo lepsze. Ich rodzaj zależy od naszego chciejstwa. Ja miałam tym razem jedynie podgrzybki, ale nikt nam nie zabroni wykorzystać borowików, kurek czy kozaków. Oczywiście może być też i mieszanka naszych ulubionych, niekoniecznie też przez nas samych zebranych grzybów.
   Inna sprawa to użyte ziemniaki. Do tego podchodzę jednak bardzo poważnie. Im smaczniejsze ziemniaki – tym smaczniejsze danie. Preferuję mączyste, i takich do zapiekanek używam. Wielkość tutaj nie ma specjalnego znaczenia, choć warto użyć w miarę równych. Oczywiście im mniejsze ziemniaki, tym więcej będziemy mieli do krojenia… Warto to wziąć pod uwagę.
   Kiedyś obiecałam, że podzielę się przepisami na różne zapiekanki z ziemniaków, no więc z poślizgiem, ale nadszedł czas na kolejną. Na kolejną ulubioną. Bo nie da się ukryć, że właśnie zapiekanki ziemniaczane należą do tych przez nas preferowanych. Oczywiście zapiekanka jest prosta, ale ta akurat nieco pracochłonna. Można jednak całość rozłożyć na dwa dni, i sos bazowy zrobić dzień wcześniej. Wsadzić pod przykryciem do lodówki i wyjąć na 30 minut przed użyciem. Sposób sprawdzony, ale i tak gdy czasowo nie jestem zmuszona – wolę zrobić wszystko w jednym dniu.
   Dodam jeszcze, że ostatnio robiłam ją baaaardzo dawno temu. Podałam, i miałam szybko ją powtórzyć – na prośbę. Hmmm… jest to rzadkie w przypadku dań bezmięsnych u mnie w rodzinie. Nieee… tej ilości boczku nikt nie zaliczy do dań z mięsem. Pogoda jednak się przeprosiła i znów nastały gorące dni. I znów zapiekana zeszła na plan dalszy. Żałuję i ja, bowiem naprawdę jest bardzo smaczna. Jednak przecież co się odwlecze… Wciąż cieszę się cudnym słońcem!

 

zapiekanka ziemniaczana (19).JPG



Zapiekanka ziemniaczana z grzybami leśnymi i boczkiem

Sos:
300 ml mleka,
300 ml śmietany kremówki,
  ½ cebuli,
   3 ząbki czosnku,
   2 średnie liście laurowe,
  ½ łyżeczki suszonego tymianku,
   1 płaska łyżeczka soli.

Zapiekanka:
 25 dag boczku w jednym kawałku,
  3 dag masła,
 20 dag grzybów leśnych (do wyboru),
 80 dag mączystych ziemniaków,
    sól, pieprz, starta gałka muszkatołowa.

   Do średniego rondla wlać mleko i śmietanę, Dodać obraną i umytą cebulę, obrane całe ząbki czosnku, umyte liście laurowe i tymianek. Całość postawić na małym ogniu i doprowadzić do wrzenia. Przykryć częściowo i gotować – wciąż na małym ogniu – przez 20-30 minut. Cebula powinna zmięknąć. Zdjąć z ognia i odłożyć na 1 godzinę.
   Po tym czasie sos przecedzić. Cebulę i czosnek wyjąć, przełożyć do pojemnika ręcznego blendera, dodać odrobinę sosu i zmiksować na gładko. Przelać do reszty sosu, dodać sól i wymieszać.
   Boczek pokroić w kostkę lub krótkie słupki. Świeże grzyby oczyścić i pokroić na kawałki. Mrożone jeśli są w całości rozmrozić na tyle, aby dało się je w taki sam sposób pokroić. Na rozgrzaną patelnię wrzucić boczek i smażyć, aż się wytopi i stanie chrupiący. Wyjąć z patelni i przełożyć na talerz. Na patelnię wrzucić łyżkę masła i grzyby. Smażyć aż się zezłocą, często mieszając.
Nagrzać piekarnik do 180˚C.

 

zapiekanka ziemniaczana (8).JPG


   Ziemniaki obrać, umyć i pokroić w jak najcieńsze plasterki. Na spodzie formy do zapiekania rozłożyć resztę masła w formie płatków. Wyłożyć warstwę ziemniaków tak, aby plasterki zachodziły na siebie częściowo. Posypać 1/3 boczku i grzybów i wyłożyć kolejną warstwę ziemniaków. Powtórzyć i na końcu posypać boczkiem i grzybami. Choć boczek i grzyby można rozłożyć po połowie, a ostatnią warstwę ziemniaków pozostawić czystą. Kolejne warstwy doprawić delikatnie solą i startą gałką muszkatołową, i nieco mocniej pieprzem. Całość – niezależnie od wybranej wersji – zalać powoli sosem. Przykryć folią aluminiową. Piec 60 minut. Zdjąć folię i piec jeszcze 25-35 minut. Sprawdzić po prostu widelcem, czy ziemniaki są miękkie. Powinny być i dodatkowo delikatnie się zrumienić.
Jako dodatek świetnie pasuje sałata.

 

zapiekanka ziemniaczana (16).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Cukinia w pomidorach

poniedziałek, 10 sierpnia 2015 21:17

   Zrobiłam tę cukinię poniekąd samolubnie. No bo tak naprawdę z myślą o sobie. Ukochany trochę kręcił nosem, że gorąco… że cukinia też gorąca. A w dodatku mocno rozgrzewająca. A może by coś innego? Jakąś sałatę. Zimną, lekką z ostatnio tak smakującym nam cytrynowym winegretem. No tak… to jest myśl, gdyby nie jedna rzecz – nie ma sałaty. Za to jest niedziela. A ja nie potrafię czarować w taki sposób.
   Wyczarowałam jednak tę cukinię. Miała być uzupełnieniem kaprysu Ukochanego, czyli wątróbki. Smażoną, czyli na gorąco. Z cebulą, więc wcale nie lekką. Chciałeś wątróbkę to masz. Chcę cukinię to mam. I po problemie. No może jeszcze z jednym dodatkiem – nie chcesz, to nie jedz.
   Myślę, że wielu z nas boryka się z kaprysami najbliższych jedynie po to, aby się okazało, że potem danie to musi powtarzać. I tylko śmiechu warta powtórka z tematu, tylko w wykonaniu Młodego. Słowo daję. Zastanawiam się wtedy czy bardziej śmiać się, czy płakać z bezsilności. Zestaw nieco inny. Klasyczny, pieczołowicie zwijany de volaille, ziemniaczki bardzo sypkie i cukinia. Zanim Ukochany wróci do domu… Młody zaczyna swoją śpiewkę:
- Cukinia? Taki upał… Nie dam rady… Coś chłodnego by się przydało. Jakaś mizeria… O tak! Mizeria!”.
- To sobie zrób.
Koniec. Oczywiście po chwili było:
- No dobra, spróbuję…
I tak oto cukinia znów zniknęła. I znów została powtórzona. I tak w kółko. Jeszcze nam się nie znudziła. A mam świeżą dostawę od Mamy – szybko rośnie, szybko się robi, szybko zjada. Czegóż chcieć więcej?
   Cukinia w pomidorach to letnie i bardzo proste danie. Pasuje chyba do wszystkiego. Każdego mięsa lub ryby. Wspomnianej wątróbki, od której się zaczęło. I tak naprawdę pyszna jest po prostu podana ze świeżym chlebem Lub wyłożona na grzankach i podana jako lekka przekąska. Ba! Jest pyszna na gorąco, letnio, i na zimno… A właśnie tak. Choć bardzo łatwo ją podgrzać. Dodatek nieco chili i kminu nada jej prawdziwego charakteru i pozwoli w te upały paradoksalnie poczuć się lepiej. Bo nie wiem czy wiecie, ale w kuchni hinduskiej w upalne dni bezpieczniej jest jadać ostre potrawy. To oczywiście uwaga taka na marginesie…
   Jeszcze jedno – zwalam to na upał. Natka! Nie zapomnieć o natce! Na zdjęciach jej nie ma, bo… zapomniałam. Zrobiłam fotki, rozłożyłam obiad na talerze, i… nagle zjechałam na odłożoną na taborecie przygotowaną deskę z posiekaną natką. Tym razem posypałam już podaną, ale słowo daję, że lepiej wymieszać ją z całością na patelni i dopiero przełożyć na miskę. Lub bezpośrednio na talerze.

 

cukinia w pomidorach (15).JPG



Cukinia w pomidorach

  1 średnia cebula,
  1 duży ząbek czosnku,
  1 łyżeczka nasion kminu,
  2 duże szczypty płatków chili (wg uznania),
  3 łyżki oliwy,
  3 duże pomidory,
  2 średnie cukinie,
    sól, pieprz,
    posiekana natka pietruszki.

   Cebulę i czosnek obrać. Warzywa umyć. Cebulę i czosnek drobno posiekać. Pomidory naciąć z wierzchu na krzyż i zalać wrzącą wodą. Odłożyć na 1 minutę. Wyjąć, obrać i grubo pokroić. Cukinie przyciąć na końcach, pokroić w plastry grubości około 1 cm, a te na ćwiartki lub szóstki. Natkę grubo posiekać.
   Dużą patelnię postawić na małym ogniu. Gdy się podgrzeje wlać oliwę i od razu dodać cebulę, czosnek, kmin i chili. Smażyć 8-10 minut, aż cebula się zeszkli, ale nie zrumieni.

 

cukinia w pomidorach (4).JPG

 

   Po tym czasie wrzucić pomidory, doprawić solą i pieprzem, i smażyć na sporym ogniu przez 8 minut. Powinny w znacznym stopniu odparować i zacząć się rozpadać. Dodać cukinię i smażyć mieszając przez 4 minuty. Cukinia powinna zmięknąć, ale pozostać jędrna i chrupiąca. Spróbować i ponownie doprawić. Wymieszać z posiekaną natką i wyłożyć do miski.
Tak przygotowaną cukinię można podawać na gorąco, letnio i zimno jako dodatek do mięs lub wątróbki lub jako samodzielne danie ze świeżym pieczywem. O ile jako dodatek będzie stanowiła 4 porcje, to jako główne danie zaledwie 2.

 

cukinia w pomidorach (7).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Lody truskawkowe

środa, 05 sierpnia 2015 13:06

   Nastały upały. Nie wszystkich to cieszy, ale przyznam, że mnie bardzo. Co prawda wolałabym być gdzieś tam… na urlopie i nie martwić się o to – co dziś na obiad. No bo jest tak gorąco, że się gotować po prostu nie chce. Takim specyficznym antidotum na wszelkie pogodowe dolegliwości bywają przecież lody. Nie tylko ochładzają, ale poprawiają nam także nastrój. Trzeba mieć tylko wolną chwilę i zrobić, i niestety jakiś czas poczekać. W takim czasie z pewnością nie obejdzie się bez częstego zaglądania do zamrażalnika – czy może już? No i następna wolna chwila będzie nam potrzebna na relaks. Relaks absolutny w ciszy, spokoju… co wcale nie znaczy, że samemu… z miseczką w ręku pełną rozkosznego zimna.
   Lody takie jak te należą do tych prostych i z pewnością zdrowych. Lody domowe mają tę przewagę na kupnymi, że zdajemy sobie sprawę co zawierają. Pełna natura, choć oczywiście wiadomo, że i cukier… i tłusta śmietanka odkładają się na boku. Boczkach znaczy. I nie tylko. Ale nie są to aż takie ilości, które miałyby nas wpędzać w poczucie winy. Ważne, że bez dziwnych składników, i że smaczne. Przyda nam się maszynka do lodów – dzięki niej odpadnie nam część pracy. Ale jeśli nie mamy, to wystarczy wszystko wymieszać i przełożyć do naczynia, w którym będą zamrożone. Dodatkowo specjalnie do mieszania nie musimy się przykładać, co spowoduje, że otrzymamy po zamrożeniu fajny marmurkowy deseń. Po wsadzeniu do zamrażalnika po prostu wyciągać co jakiś czas i przemieszać widelcem.
   Dodatkiem do lodów może być to, na co mamy ochotę. Ja zrobiłam sos czereśniowy – bez cukru. Bardzo go lubię, a z truskawkami wcale się nie gryzie. Mogą to być oczywiście pokrojone truskawki, sos truskawkowy (lub malinowy), może być bita śmietana lub po prostu syrop truskawkowy. Niestety jedna przykra rzecz – naczynie z lodami to nie naczynie bez dna. W takie upały lody szybko się kończą. Co zrobić…

 

lody truskawkowe II (3).JPG

 


Lody truskawkowe

 50 dag truskawek,
  2 łyżki płynnego miodu (lub syropu z agawy),
 10 dag cukru,
300 ml zimnej kremówki,
125 ml jogurtu greckiego (lub domowego po odsączeniu).

 

lody truskawkowe (2).JPG


   Truskawki umyć i dobrze odsączyć. Oczyścić z szypułek, po czym pokroić na małe kawałki. Przełożyć do miski i skropić miodem. Dodać cukier, wymieszać i odłożyć na 15 minut do zmacerowania. Po tym czasie rozgnieść widelcem.
   Kremówkę ubić w zimnej najlepiej misce na sztywno. Dodać zimny jogurt i wymieszać. Dodać truskawki razem z sokiem i wymieszać ponownie. Nie musi być starannie. Przelać do maszynki do lodów i ukręcić sobie niezłe lody wg instrukcji obsługi maszynki. Przełożyć do pojemnika, przykryć folią spożywczą i zamrozić.

 

lody truskawkowe II (1).JPG


   Przed podaniem wyjąć z zamrażalnika na 5-10 minut. Bardzo pomocna przy formowaniu kulek jest oczywiście łyżka do lodów, zanurzana w gorącej wodzie. Jednak zwykła łyżka też się sprawdzi w momencie formowania lodowych knelek lub gdy zdzieramy warstwę lodów zawijając je przy okazji. Pyszne też z sosem czereśniowym bez dodatku cukru.

 

lody truskawkowe II (6).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017

Licznik odwiedzin:  458 669  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Statystyki

Odwiedziny: 458669
Wpisy
  • liczba: 263
  • komentarze: 393
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl