Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 893 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buraczki z jabłkiem i ananasem

czwartek, 30 marca 2017 21:00

   Chciałam dzisiaj zaproponować intrygujący nieco melanż. Połączenie słodyczy gotowanego buraka ze słodkim, lecz niezwykle orzeźwiającym ananasem, i lekko kwaskowatym – bo takie jest najlepsze – jabłkiem. W dodatku muszę się przyznać, że najbardziej nam w nim (wspomnianym melanżu) smakuje gatunek, którego z reguły dla zasady własnej unikam – Granny Smith. Oczywiście każde nasze słodko-kwaśne czy też słodkie lecz twarde jabłko się nada, to jednak to jest jakieś takie dla nas idealne. Wyjątkowo soczyste i chrupkie, co przy mdłym stosunkowo buraku o miękkim miąższu będzie doskonałą przeciwwagą. Piszę to na podstawie paru prób. W sumie i tak ton całej sałatce nada ananas. Dlatego dobrze aby był dojrzały. Nie przejrzały.
   No właśnie... tu zaczynają się schody. Jak określić odpowiednią dojrzałość ananasa? Pozbawianie go listków ponoć jest jakimś tam wymiernikiem, ale ja mam swój własny. Oglądam spód owocu czy nie ma początków pleśni, po czym wącham. Czasami pleśni nie widać, a już ją czuć. Odkładam więc na miejsce, kładąc go na boku. Gdy prawie nie czuć żadnego zapachu, to wiem, że ananas jeszcze nie dojrzał. Im zapach jest słodszy – tym dojrzalszy owoc. Nie przeszkadza mi owoc niedojrzały, ale lepiej poczekać 1-2 dni, aż nabierze smaku. Wybieram aromat słodki, ale od którego mnie jeszcze nie zemdli ;). Myślę, że każdy ma swój sprawdzony sposób. Zastanawiałam się kiedyś nad dodaniem, ananasa z puszki – bo prościej – ale jako zwolenniczka świeżyzny zrezygnowałam. Natomiast cała sałatka po odstaniu nabiera niezwykłej słodyczy i aromatu ananasa. I to właśnie dlatego, że jest świeży.
   W sumie jest to właśnie sałatka, która świetnie smakuje z pieczywem, ale wybornie pasuje do mięs – na przykład z grilla. Zdrowy dodatek, który co prawda zababrze nam talerz na czerwono, ale za to podkręci smak. Nie będzie miało znaczenia czy kurczaka, karkówki, czy też i ryby. Mam wrażenie, że ze wszystkim świetnie zgra.

 

sałatka z buraków i ananasa (6).JPG
Buraczki z jabłkiem i ananasem

 3 średnie buraki,
 1 kwaskowate jabłko (np. Ganny Smith),
½ świeżego ananasa*.

Sos:
 4 łyżki oleju,
 2 łyżki octu jabłkowego,
 1 łyżeczka musztardy Dijon,
   sól, pieprz.

* Polecam całego ananasa przekroić wzdłuż. Jeśli nie uda nam się kupić połówki.

   Buraki wyszorować i oczyścić usuwając korzenie. Przełożyć do garnka, zalać wodą, przykryć i doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć wówczas ogień do minimum, i gotować przez około 80-90 minut. Wyjąć i odstawić do wystygnięcia, po czym obrać ze skórki. Buraki można ugotować dzień wcześniej, i trzymać w lodówce. Pokroić w niedużą kostkę.
   Jabłko umyć, przekroić na pół, usunąć gniazda nasienne i obrać. Pokroić w kostkę nieco większą niźli buraczana. Ananasa umyć, pokroić na plasterki (w gruncie rzeczy będą to półplasterki) grubości około 1 cm, które ostrym nożem obrać ze skóry (dla mnie tak jest najwygodniej). Plasterki przekroić na pół i usunąć środek. Miąższ pokroić w kostkę.
   W dużej misce wymieszać trzepaczką rózgową olej z octem i musztardą. Sos powinien zgęstnieć. Doprawić solą i pieprzem. Dodać do sosu ananasa, jabłko i buraki. Całość dobrze wymieszać, koniecznie spróbować i ewentualnie doprawić. Fajnie jest odstawić chociaż na 30 minut, ale prawdę mówiąc smakuje od razu.

 

sałatka z buraków i ananasa (3).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ogórki z chili i czosnkiem

sobota, 21 stycznia 2017 14:58

   Swego czasu... dokładnie pół roku temu i trzy dni była sobota. Napisałabym, że wolna, ale niewielu to dziś rozbawi, bo jakby nie było trochę się o pewnych rzeczach zapomina. Tak więc wszyscy mieliśmy wolną sobotę, ale tylko ja dostałam  mnóstwo cudnych prezentów. Między innymi dwie wspaniałe książki. Jedną z nich, to pozycja, którą jestem wręcz zauroczona – „Mamuszka” Olii Hercules z równie dla mnie ważnym podtytułem „Od Lwowa do Baku”. W bardzo krótkim czasie zrobiłam kilka wybornych przepisów, ciesząc się jak dziecko, że takie to wszystko podobne... Takie to wszystko bliskie i nam... Takie to – niemal wszystko – do osiągnięcia. Nie żebym się bała wyzwań, ale gdzie ja kupię świeże raki na przykład? Takie, co to kiedyś w strumyku niedaleko Babcinego domu sobie pływały, a braciszek Krzyś łapał je, aby nas (dziewczyny i mnie dziewczynkę małą) postraszyć. Pragnę wszystkich zapewnić, że po takim seansie raki spokojnie lądowały z powrotem w krystaliczne wodzie.
   Wracając do sedna. Na pierwszy rzut poszły ogórki. Bo akurat taka pora była, i piękne sztuki w sklepiku na dole na mnie czekały. Starałam się wybrać jednakowej wielkości, i tak też polecam., bo zwyczajnie ładniej wyglądają. Świeżuteńkie ogórki gruntowe. Żadne inne. Mam tylko jeden problem, o czym muszę powiedzieć. W przepisie jest aż 2 łyżeczki cukru, a dla nas zdecydowanie wystarczyło pół. Nie przepadam za słodkością w takich daniach, chociaż jej delikatny posmak tylko podkręca smak. Delikatny. Myślę, że sami będziecie musieli wypróbować to na sobie. Dodam, że cukier kilka razy zastąpiłam dostaną stewią – świetnie się sprawdza. Ogólnie całość robi się szybko i prosto, a smakiem z pewnością ucieszymy nie tylko siebie. W dodatku takie ogórki możemy podać na śniadanie, obiad – tu jako uzupełnienie drugiego dania, kolację czy też jako dodatek do mięsiwa z grilla. Muszę powiedzieć, że wybornie smakują ułożone po prostu na kanapkach.
Słowo daję – ostatni sezon był u nas pod znakiem ogórka. Prawdziwie był to sezon ogórkowy.

 

ogĂłrki z chili i czosnkiem (5).JPG



Ogórki z chili i czosnkiem

2 porcje

30 dag świeżych ogórków gruntowych (3-4 sztuki),
  1 niepełna łyżeczka drobnej soli morskiej,
 ½ łyżeczki cukru,
  4 łyżeczki białego octu winnego,
  1 czerwone chili,
  2 ząbki czosnku,
  2 łyżki nierafinowanego oleju słonecznikowego (pyszny też rzepakowy),
  1 łyżka posiekanej natki pietruszki,
  1 łyżka posiekanego koperku.

   Ogórki i chili umyć i osuszyć. Chili pokroić w krążki, ogórki wraz ze skórką wzdłuż na ósemki.
W misce wymieszać sól z cukrem, octem, chili i wyciśniętym przez praskę czosnkiem. Dodać ogórki i dokładnie obtoczyć w marynacie. Wstawić do lodówki na 30 minut.
Tuż przed podaniem skropić całość olejem i posypać posiekanymi ziołami.

 

 ogĂłrki z chili i czosnkiem (3).JPG


Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kuskus z kalafiora z oliwkami i migdałami

piątek, 04 września 2015 20:18

   Tym razem długo się nie zastanawiałam. Po prostu zerknęłam na stronkę Tasting Table, wzięłam i zrobiłam. Powodów było kilka. Pierwszy – spodobało mi się. Jestem jak większość z nas absolutnie wrażliwa na coś ładnie wyglądającego na talerzu. I zawsze za tym ciągnie się to, co bardzo lubię – własne wyobrażenie smaku. Jeszcze przez próbą generalną. A potem refleksje na temat czy trafiłam w sedno, czy też smak mnie zaskoczył – oba efekty cieszą. Drugi powód to samo zdrowie. Nie dość, że wszystko w tym daniu co lubię, to jeszcze mam okazję na coś niewiele przetworzonego, zachowującego w sobie wszystko co najlepsze. I trzeci – chyba najważniejszy – zrobić kuskus, który polubi Ukochany. No i jest wyzwanie!
   Najgorsze jest to, że ja doskonale zdaję sobie sprawę skąd ta jego niechęć do zwykłego kuskusu się wzięła. I tu jedno z dwóch nie najlepszych naszych skojarzeń z Francją. Właśnie tam, na jednej z imprez integracyjnych poczęstowano nas sałatką. Na szczęście nie jedyną, ale z racji tej, że do tej pory nie mieliśmy okazji (bardzo dawno to było) Ukochany skusił się na sporą jej ilość. Wylądowała na naszym – wspólnym – talerzu… No i ktoś musiał ją do końca zjeść, aby przykrości nie robić. Niee… Nie był to nakładający! Ale to on ma traumę. Sałatka była rzeczywiście niezbyt smaczna, bo mdła. A w plenerze ciężko ją doprawić. Bazujemy na tych wspomnieniach do tej pory, co nie znaczy, że dobrej sałatki z kuskusem nie jadłam. Tylko jak chcę zrobić, to wyskakuje to jedno ale – „ale ja nie będę jadł”. A tu proszę… Da się coś zastąpić po prostu kalafiorem.
   Danie jest bardzo fajne. Świetnie pasuje do mięsnych dodatków. Można zabrać ze sobą na grilla. Dla wegetarian też będzie idealny. Szaszłyki warzywne na takim kuskusie będą ślicznie wyglądały i nawet mięsożercy ulegną. To czego mi w nim brakowało… pozwoliłam sobie wyrównać, czyli znacznie większa ilość soku z cytryny i trochę więcej oliwek. Dodałam, bo nie miałam wyjścia. Dla nadania charakteru, czyli po prostu wzmocnienia smaku. Poza tym oliwki potraktowałam nieco inaczej. Tu z kolei, aby ładniej wyglądały.
Oryginał znajdziecie tutaj.

 

kuskus z kalafiora (13).JPG



Kuskus z kalafiora z oliwkami i migdałami

½ główki sporego kalafiora,
½ szkl. płatków migdałowych,
½ szkl. posiekanej natki pietruszki,
¼ szkl. posiekanej kolendry,
½ łyżeczki płatków chili,
 5 dag zielonych oliwek bez pestek,
 2 łyżki oliwy extra virgin,
    sok z cytryny,
    sól, pieprz.

   Postawić duży garnek z mocno osoloną wodą na ogniu i zagotować. Obok rozłożyć czystą ściereczkę.

 

kuskus z kalafiora (2).JPG


   Kalafiora oczyścić, umyć i podzielić na różyczki. Partiami drobno posiekać w rozdrabniaczu. Przełożyć do sitka – jeśli nie ma się wielkiego, to to również robić partiami. Gdy woda się zagotuje zanurzyć sitko razem z wsadem na 1 minutę. Wyjąć, przepłukać zimną wodą i dobrze osączyć. Wyłożyć na ściereczkę i dokładnie osuszyć. Powtórzyć z kolejną partią, przykrywając garnek z wodą, aby ponownie zawrzała.
   Migdały wrzucić na suchą patelnie i postawić na średnim ogniu. Zrumienić potrząsając czasami patelnią. Gdy staną się lekko złote – przełożyć natychmiast do miseczki. Oliwki opłukać, przekroić wzdłuż na pół, po czym każdą połówkę pokroić wzdłuż na 3 części. Kalafiora przełożyć do dużej miski, dodać migdały, posiekane zioła, płatki chili, oliwki, oliwę i sok z połowy cytryny. Wymieszać, doprawić solą, pieprzem i ewentualnie sokiem z cytryny.

 

kuskus z kalafiora (10).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Sałatka ze szpinakiem, boczkiem, fetą i słonecznikiem

środa, 25 lutego 2015 14:04

   Tak sobie pomyślałam, że jeszcze nie tak dawno w momencie kiedy brakuje pachnących świeżych warzyw, cieszących kolorami i różnorodnością smaków było nudno. Nudno bo monotonnie. Dzisiaj nie jest tak źle, choć jeszcze daleko nam do tych dziś zerwanych i dziś zjedzonych. Jeszcze chwilę przyjdzie nam poczekać. Jednak nawet w środku zimy – jaka by tam ona nie była – też może być radośnie i zielono. A to mieszanki sałat z przebłyskiem czerwonego radicchio – mojego ulubionego. A to roszponka w śmiesznych kępkach… jeszcze tak niedawno bardzo mało popularna. Rukola czyli rokietta z orzechowym przebłyskiem. Sałaty dostępne przez cały Boży rok. I szpinak…
   No właśnie. Myślę, że każdy już – kto szpinak lubi i zjada – zna go pod różnymi postaciami. Świetnie nadaje się chyba do wszystkiego. Inaczej – z pewnością do wszystkiego. Nawet do słodkich ciast, choć to trochę dziwnie zabrzmi. A ponieważ mam dostęp do takiego J, więc dlatego śmiało to mówię. Nie będę jednak zapraszać na ciasto, bo dzisiaj znów chciałam zaprosić na fajną i mocno zieloną sałatkę. Ze świeżego szpinaku. Z dodatkami…
   Nad sałatką myślałam chwilę, bowiem chciałam zrobić ją na przyjście znajomych. Niestety… ponieważ to nowa rzecz – zostawiłam na sam koniec. Choć w zasadzie zostawiłam na ten koniec tylko dlatego, żeby szpinak nie zwiądł, tylko pozostał świeżutki. Czyli zrobić należało tuż przed podaniem. I nie zdążyłam… Nawet się nie przyznałam do tego. Na szczęście była inna w zamian. Co się odwlecze nieco, to sobie zjemy bez pośpiechu. Na drugi dzień. A co najważniejsze – ocenimy, czy dobre, czy takie sobie. Najgorszej wersji nigdy nie zakładam, choć w życiu wszak różnie bywa… No ale czy tak naprawdę można zepsuć sałatkę? Ze szpinaku na dodatek? Sam szpinak z każdym winegretem przecież będzie dobry. Nie dla każdego… ale my lubimy. I to mam nadzieję się nie zmieni. Jeszcze nie tym razem…
   Sałatka nie wymaga żadnych umiejętności, ale wymaga ubrania fartuszka. To w momencie smażenia boczku na chrupko – ten pryska niemiłosiernie. Za to poprawia niesamowicie nastrój. Zieleń podobno działa uspokajająco, a taka soczysta dodatkowo jeszcze cieszy. Szpinak oczywiście kupiłam w opakowaniu szczelnym i sugerującym, że przez kilka dni nic temu się nie stanie… Jednak słusznie podchodzę do problemu nieufnie i nie naśladuję tych, co to bezpośrednio z worka wyrzucają na talerz. Ja ten szpinak zawsze myję, i przy okazji przebieram. I radzę to samo. Nie ma uproś. A jak umyjemy wrzucając listki do miski z zimną wodą, to zobaczymy, co niechcący podajemy dodatkowo… Nawet zdjęcie zrobiłam, ale nie będę psuła nastroju. Myjąc i przebierając odrywam przy okazji łodyżki. Zdecydowanie lepsze liście są bez nich. Piszę też na wyrost – feta, choć używam favity. Ktoś komu ona nie wystarcza swobodnie może zastąpić prawdziwą fetą. Ja staram się inwestować jednak w polskie produkty, no chyba, że nie mam takiej możliwości, albo coś za bardzo lubię. Przyznaję. Nie wszystko nasze jest tak dobre, jak oryginał. Ser jednak i smakiem i konsystencją mi w tym przepisie bardzo odpowiada. Zapraszam na prostą i pyszną sałatkę dla lubiących szpinak.

 

salatka szpinakowa (17).JPG



Sałatka ze szpinakiem, boczkiem, fetą i słonecznikiem

15 dag świeżego szpinaku baby,
 3 łyżki ziaren słonecznika,
15 dag boczku w plasterkach,
15 dag favity lub fety,
 4 łyżki oliwy extra vierge,
 1 łyżka octu balsamicznego,
 1 duży ząbek czosnku.

   Szpinak przebrać, dobrze opłukać i oderwać łodyżki. Zostawić do odcieknięcia na sicie, po czym przełożyć do salaterki.
    Na patelnię bez tłuszczu wrzucić ziarna słonecznika i podpiec delikatnie, uważając aby nie spalić. Przełożyć do miseczki i wystudzić.

 

salatka szpinakowa (4).JPG

 

   Tym razem na patelnię – nadal bez tłuszczu - wrzucić boczek. Smażyć aż stanie się rumiany i chrupiący. Przełożyć na ręcznik papierowy i osączyć. Gdy wystygnie, połamać na kawałki. Favitę pokruszyć widelcem – wygodnie jest to zrobić w miseczce lub na talerzu. Tłuszcz z patelni odlać, patelnię przetrzeć jedynie ręcznikiem papierowym.
   Szpinak posypać boczkiem i słonecznikiem. Przemieszać z grubsza. Do miseczki wlać oliwę i ocet balsamiczny, wcisnąć przez praskę czosnek. Dobrze wymieszać widelcem i wlać na tę samą patelnię. Mocno podgrzać i gorącym sosem polać sałatkę. Posypać pokruszonym serem i podawać.
Wszelkie przyprawy w tej sałatce są zbędne.

 

salatka szpinakowa (15).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Lekka sałatka z kurczaka i winogron

czwartek, 12 lutego 2015 16:35

   Naprawdę wyjątkowo lekka, a może być jeszcze lżejsza. Tak pomyślałam sobie, że dla pragnących zadbać o jeszcze mniejszą liczbę kalorii  - jogurt „0%” tłuszczu mógłby być zastosowany. Niestety ja go nie używam. Jakoś nie mam przekonania do rzeczy light, a poza tym należę do grona szczęśliwców… Doszłam do wniosku, że lekkość sałatki jest dwojaka. Właśnie przez lekkość kaloryczną, i w gruncie rzeczy lekkość masy całościowej – w niczym nie ujmującej smaku. Po zjedzeniu nie poczujemy się ciężko, a w ustach pozostanie lekki smak ziół i soczystych winogron. No tak… winogrona wszak należą do najsłodszych owoców z największym indeksem glikemicznym… ale zawsze to przecież owoce. A sama fruktoza dużo łatwiej przyswajalna, i wyjdzie nam tylko na zdrowie.    Tak naprawdę to nie bardzo się na tym znam – znaczy co osobom odchudzającym się jest zakazane. Niemniej jednak sałatka jest po prostu pyszna i zdecydowanie mniej kaloryczna od tych majonezowych. Sos stanowi tylko jogurt. Zrobiłam ją z gotowanej piersi kurczaka – podanej ilości nie trzeba się ściśle trzymać. Pierś będzie mniejsza – mniej zjemy. Wycięłam polędwiczki, bo zależało mi na w miarę równej i soczystej kostce. Ja je zużyję do czegoś innego, i póki co wylądowały w zamrażalniku. Doszłam też do wniosku, że najlepsze będą winogrona bez pestek, ale niestety – biorę co jest. Są z pestkami, to je wydłubię. Nożykiem delikatnie. Miałam do wyboru co prawda jasne i ciemne, ale tu bez zastanowienia capnęłam za ciemne – jakiś inny akcent kolorystyczny by się przydał.    Pomyślałam też, że… Niee… Nie tak. Mąż mi zwrócił uwagę swoim „dlaczego?”. A dlaczego kurczak nie jest upieczony? Więc pomyślałam, że w gruncie rzeczy mógłby być, lecz całość już może zapomnieć o lekkości i jasności kształtów i smaku. Oczywiście sałatka wtedy już przestanie być mało kaloryczna, choć pewnie smaczna też będzie. Ale przecież… to zupełnie inna sałatka będzie. Obiecałam, że spróbuję. Nie wiem kiedy. Nie wiem, bo wcale nie mam na to ochoty. Ona zwyczajnie tak mi smakuje bardzo. Mężowi też – pytanie padło podczas krojenia mięsa. Jednak z zasady nigdy nie mówię „nigdy”!

 

salatka z kurczaka i winogron (12).JPG



Lekka sałatka z kurczaka i winogron

50 dag mięsa z piersi kurczaka,
40 dag ciemnych winogron,
  1 ogórek sałatkowy (ok. 20 cm długości),
12 dag mieszanki sałat (1 opakowanie).

Sos:
20 dag jogurtu greckiego,
  1 łyżka soku z cytryny,
    sól,
  1 pęczek natki pietruszki,
  4 łyżki posiekanej świeżej bazylii.

Wywar:
   1 l wody,
   1 marchewka,
   1 łodyga selera naciowego,
   1 liść laurowy,
   2 ziarna ziela angielskiego,
   1 ziarenko jałowca,
     sól.

   Marchewkę obrać i umyć – można pokroić w plasterki, selera oczyścić i umyć. Wrzucić do garnka, zalać wodą i dodać przyprawy. Posolić. Przykryć i zagotować. W międzyczasie umyć i oczyścić mięso – kostki obojczykowe (o ile są) lepiej pozostawić, lecz polędwiczki lepiej usunąć. Gdy woda w garnku zawrze – wrzucić mięso, zagotować ponownie i zmniejszyć ogień do minimum. Przykryć częściowo i gotować 25 minut. Odkryć i najlepiej wystudzić w wywarze – ogólnie można go zużyć do dowolnej zupy.
   Z mięsa usunąć kostki, po czym pokroić w dużą kostkę – około 2,5 cm. Mięso oczywiście. Wrzucić do miski. Ogórka umyć i obrać. Przekroić wzdłuż na ćwiartki i pokroić na ćwiartkowe plasterki (czy istnieje wyraz „ćwierćtalarki”?) grubości 6 mm. Winogrona umyć, usunąć ostrożnie pestki – jeśli nie udało nam się kupić bezpestkowych – i wszystko wrzucić do kurczaka. Całość delikatnie przemieszać.

 

salatka z kurczaka i winogron (4).JPG


   W miseczce wymieszać jogurt z sokiem z cytryny i solą do smaku. Niewielką ilością – tak dla przełamania kwaskowatości. Natkę umyć i posiekać, Dodać razem z bazylią do sosu i wymieszać. Zalać składniki w misce i wymieszać dokładnie, choć delikatnie.
   Na płaskim półmisku wyłożyć mieszankę sałat. Na niej rozłożyć przygotowaną sałatkę i podawać.

 

salatka z kurczaka i winogron (8).JPG

Ewa

Zapisz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  449 743  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Statystyki

Odwiedziny: 449743
Wpisy
  • liczba: 263
  • komentarze: 392
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl