Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 759 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Zupa z ciecierzycy, szpinaku i czosnku

wtorek, 25 kwietnia 2017 19:01

   Wpadam do kumpeli w Wielki Piątek z zaległym prezentem. Bardzo zaległym. Kilka istotnych rzeczy stanęło mi na drodze, ale wiem, że Reni mi to wybaczy. Wpadam więc tuż przed Świętami na krótką chwilę jedynie, bowiem wiadoma rzecz, że okres to ciężki, i każdy ma co robić. Ale na herbatę (i kawę) zawsze jest czas. I pogaduchy na różne tematy. Unoszący się zapach gotowanych warzyw na tradycyjną niemal w każdym domu sałatkę przypomina mi to, co i mnie czeka po powrocie, bowiem i u mnie tradycja ta ulubioną jest. Na szczęście tak się złożyło, że Reni mieszka rzut beretem... co niestety jeszcze bardziej potęguje tę zwłokę. Przyszedł czas ruszenia siedzenia, więc wstaję chcąc się pożegnać... a tu pada propozycja nie do odrzucenia. Takie proste...
– Chodź na bukszpan.
  No tak zapomniałam, że u Reni ma swój krzak bukszpanu. Poszłyśmy delikatnie go ogołocić, by do koszyka i na stół świeża ozdoba była. I tradycyjnie zresztą dorzuciła do bukszpanu 3 słoiczki grzybów marynowanych. Borowików i kurek. Najlepszych na świecie. My po prostu jemy je od lat, i za każdym razem stwierdzamy, że lepszych jeszcze nam się nie zdarzyło... Na tym nie koniec. Dostaję do rąk księgę. Zaznaczone, że z odzysku, ale mnie to nie przeszkadza. Ja na to nie patrzę. Zawartość jest ważna, a Reni o tym wie. Oto trzymam w ręku „The soup bible”. Z komentarzem: „Wiesz, że ja zup nie lubię, ale sama patrząc jedynie na zdjęcia kilka bym zjadła”. No i wychodzę z prezentami...
   Robiąc przegląd tej swoistej biblii stwierdzam, że patrząc na zdjęcia zjadłabym niemal wszystkie. No ale ja zupy lubię. Nie wszystkie, ale w zdecydowanej większości. Czy zrobię niemal każdą z tych zup? Nie wiem... Zdecydowałam się na pierwszy rzut zrobić właśnie zupę z ciecierzycy (akurat mam kilka puszek czekających na coś takiego), szpinaku (akurat ostatnimi czasy kupuję non stop, starając się podnieść Ukochanemu poziom żelaza) i czosnku, który akurat zawsze w domu musi być. Zwyczajnie i normalnie – bo tak. Wszystko jest. Wszystko gra.
   I wszystko w jak najlepszym porządku. Kupiłam kilka puszek ciecierzycy zachwycona humusem. Niestety puszkowa wersja w roli pasty mi nie smakuje. W zupie jest fantastyczna – chociaż krótko gotowana, to nabiera smaku. Wiem do czego zostanie zużyta, bo zupa jest fantastyczna. Tym bardziej, że zup z cieciorką jest kilka, dlatego też będę miała spore pole do popisów. Ta zupa jest bardzo prosta i szybka. Polecam użyty szpinak opłukać i pozbawić ogonków na samym wstępie, dlatego, że to zajmuje najwięcej czasu. Zupa prócz wybornego smaku jest niezwykle aromatyczna. I ostra. Ale ostrość tę możemy sobie regulować. Świetna wegetariańska zupa. Dzisiaj zrobiona, i dzisiaj się nią dzielę. Polecając gorąco. Nie podaję autora, bo to zbiór 49 nazwisk, wśród których jest moich kilka ulubionych, które znam z książek leżących na półkach. Niestety nie jest zaznaczone, kto jest autorem poszczególnej zupy. Szkoda...

 

zupa z cieciorką i szpinakiem (1).JPG



Zupa z ciecierzycy, szpinaku i czosnku
Chick-pea and Spinach Soup with Garlic

    2 łyżki oliwy,
    4 ząbki czosnku,
    1 cebula,
    2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego,
    2 łyżeczki mielonej kolendry,
    5 szklanek bulionu warzywnego,
  35 dag ziemniaków,
    1 puszka ciecierzycy (400 g),
    1 łyżka mąki kukurydzianej,
150 ml kwaśnej, gęstej śmietany,
    2 łyżki jasnego tahini,
  20 dag szpinaku,
       pieprz cayenne,
       sól, pieprz.

   Szpinak umyć, osączyć i usunąć łodyżki. Cebulę i czosnek obrać. Czosnek drobno posiekać, cebulę pokroić w dużą kostkę. Obrane ziemniaki umyć i pokroić w małą kostkę. Ciecierzycę odcedzić i opłukać. Osączyć z nadmiaru wody.
   W dużym rondlu rozgrzać oliwę. Wrzucić czosnek i cebulę, smażyć mieszając przez 5 minut. Cebula powinna zmięknąć i lekko się zrumienić. Dodać kmin i kolendrę, smażyć mieszając przez 1 minutę. Wlać bulion i wrzucić ziemniaki. Doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu przez 10 minut. Dodać ciecierzycę i gotować 5 minut. Ziemniaki powinny całkowicie zmięknąć.
   W tym czasie wymieszać trzepaczką rózgową śmietanę z mąką kukurydzianą i tahini. Mocno doprawić. Wlać chochelkę gorącej zupy i zahartować. Czyli dokładnie wymieszać cały czas tą samą trzepaczką. Wlać do zupy mieszając. Dodać potargany grubo szpinak i dobrze wymieszać. Doprowadzić do wrzenia i gotować 2 minuty. Spróbować i w razie potrzeby doprawić pieprzem cayenne, solą i pieprzem.
Zupę podawać w miseczkach posypaną odrobiną pieprzu cayenne.

 

zupa z cieciorką i szpinakiem (5).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Krem z kalarepki

niedziela, 05 czerwca 2016 12:44

   Stwierdziłam, że tym razem wykorzystam sezon na kalarepkę w pełni. Póki świeża. Póki młoda. Póki smaczna. No i tania. A ponieważ wszyscy ją lubimy to miałam nadzieję, że cokolwiek z niej nie zrobię to smaczne pozostanie. Tak prawdę powiedziawszy to do końca tego nie wiem, bo nie wszystko co zaplanowałam zostało zrobione, jednak nie tracę nadziei, że kilka nowych stron na talerzu niedoceniane warzywko jeszcze pokaże. W końcu jeszcze chwilkę będzie ona dostępna w takiej smacznej postaci, więc dlaczego tego nie wykorzystać? Skupić się na czymś innym niż tylko chrupaniem świeżyzny. Pewnie najzdrowszym, ale ileż można?
    Dzisiaj chciałam polecić smaczną zupę krem. Prostota wykonania tym razem zaowocuje czymś wyjątkowo eleganckim. A żeby dodać nieco smaczku, proponuję - jak już będziemy wybierać kalarepki - zdecydować się na takie, które mają kilka świeżych młodych listeczków. Zjadliwych i niezwykle dekoracyjnych. Warto ozdobić takim listeczkiem zielonym rozlaną na talerze zupę. Lub do bulionówek. Lub zwykłych miseczek. W zależności od nastroju, przyjmowanych gości, czy też okoliczności w jakich chcemy się zupą delektować.
   Nie będę się rozpisywała na temat uwag, bowiem żadnych specjalnie skomplikowanych czynności nie ma. Jedyne co, to gdyby nam się zupa dłużej nieco gotowała, bo na przykład przywarliśmy do telefonu zapominając o bożym świecie... zawsze możemy dolać więcej bulionu lub po prostu gorącej wody i pogotować 2-3 minuty. Bo zupa zgęstnieje w tym czasie okrutnie. Nawet, gdyby to była tylko chwila. Zwłaszcza, gdy nam się tak wydaje. Mówię to tylko pro forma. Jedno doświadczenie wystarczyło, aby wiedzieć, że z kremami pod tym względem nie ma luzu, ale wszystko prosto da się naprawić. O ile oczywiście nie lubimy zbyt gęstych zup.
No przecież nie lubimy.

 

krem kalarepkowy (13).JPG

 

Krem z kalarepki

 2-3 kalarepki,
 7,5 dag masła,
    4 łyżki mąki,
300 ml mleka,
700 ml bulionu drobiowego.
    4 plasterki boczku,
       sól.

Dodatkowo:
        szczypta startej gałki muszkatołowej,
     1 łyżeczka startej skórki z cytryny,
   50 ml kremówki.

   Rozgrzać masło w garnku i dodać mąkę. Smażyć mieszając 3 minuty na małym ogniu. Mąka nie powinna się zrumienić. Wlać - cały czas mieszając trzepaczką - zimne mleko i bulion drobiowy. Dobrze wymieszać aby nie było grudek i zagotować.
   Obrać kalarepki, zetrzeć na grubej tarce i dodać do przygotowanego beszamelu. Przykryć i gotować ok. 15 minut, aż kalarepa zmięknie. Ostrożnie zmiksować ręcznym blenderem, lub przelać do miski stojącego.

 

krem kalarepkowy (2).JPG


   W czasie gotowania się zupy rozgrzać patelnię z grubym dnem. Wrzucić plasterki (polecam przekroić na pół - łatwiej się nimi operuje) boczku i usmażyć z obu stron na rumiano. Boczek powinien stać się chrupiący. Przełożyć na ręcznik papierowy i osączyć. W tym czasie powinien na tyle przestygnąć, aby dał się połamać na kawałki. Odłożyć.
   Gotową zupę doprawić gałką muszkatołową, solą, skórką cytrynową i wymieszać ze śmietaną. Gotować jeszcze 2 minuty i rozlać na talerze. Na wierzchu ułożyć kawałki podsmażonego boczku i ozdobić młodym listkiem kalarepki. Umytym oczywiście. Z braku listka można zastąpić go listeczkiem natki pietruszki lub małą gałązeczką koperku.

 

krem kalarepkowy (20).JPG

Ewa

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zupa z topinambura

niedziela, 10 stycznia 2016 21:33

   Po krótkiej przerwie powracam do topinambura. Ten powrót w tym momencie będzie czysto teoretyczny, bowiem w rzeczywistości ten smak towarzyszył nam do momentu, aż pokazało się dno obszernej torby. Każde danie udało mi się powtórzyć i utwierdzić w przekonaniu, że dobre to to nad wyraz. Sama zupa należy do tych leciuteńkich i bardzo delikatnych w smaku. Młody już się do niego przyzwyczaił i bardzo polubił, jednak taki z patelni różni się znacznie od tego w postaci zupy krem. Co prawda dawno przestałam się przejmować ochotami dziecka – wcale nie będąc wyrodną matką – ale zawsze to miło na sercu się robi, gdy wszystkim wszystko smakuje. Przez myśl przeleciała obawa, że może nastąpić kręcenie nosem, ale jak tylko spróbowałam to co wyszło… szybko umknęły wszelkie wątpliwości. Och… pyszna!
   Przepis znalazłam na stronce Simply Recipes. Zaglądam tam dosyć często robiąc te rzeczywiście łatwe dobrodziejstwa. Łatwe do przetłumaczenia, łatwe do zrobienia, tu na dodatek łatwe do strawienia. I po raz kolejny się nie zawiodłam. Się nie zawiedliśmy. Młody zupę zjadł, dołożył i zjadł. I już po. Pozostało rozwalające „nie ma więcej?” Niee… to nie jest głupie pytanie – głupie, bo skoro sam wylewał końcówkę na talerz, to logiczne przecież, że nie ma… To pytanie ma zaznaczyć, że nie obraziłby się, gdyby było więcej. W niedługim czasie powtórzyłam i szkoda była taka, że tylko tyle. No ale nie było więcej głównego składnika. Nie poradzę. Nie przeskoczę pewnych rzeczy.
   Zupę gorąco polecam. Wybitnie prosta. Doszłam do wniosku, że nie ma potrzeby w żaden sposób jej udoskonalać, bo to wszystko co ma w niej być, po prostu jest. Jedyną rzeczą, którą zmieniłam to ilość bulionu. Wolimy rzadsze kremy – i to dlatego. Wygląda bardzo elegancko i świetnie nadaje się na uroczysty obiad, przy czym niewiele przy niej pracy. No może poza obieraniem topinambura. Ale i jego ilość nie jest mała. Cieszę się niezmiernie, że miałam okazję go spróbować w różnych odsłonach. Licząc na to, że powróci do łask w całej swojej krasie. Tradycyjnie na zupę podaję moje przeliczniki – proszę mi wierzyć… sprawdziłam ile jest ile. Łatwiej każdemu przyjąć pewne składniki na sztuki niźli objętościowo.
Przepis oryginalny znajdziecie tutaj.

 

zupa z topinambura (2)_resize.JPG



Zupa z topinambura

   3 dag masła,
   1 średnia cebula,
   2 łodygi selera naciowego,
   2 duże ząbki czosnku,
   1 kg topinambura,
1,2 l bulionu z kurczaka,
      sól, pieprz.

   Cebulę i seler oczyścić, umyć i posiekać. Czosnek rozgnieść płaską stroną noża, obrać i posiekać. Topinambur umyć, obrać, umyć ponownie i pokroić na małe kawałki.
   W garnku stopić masło i podsmażyć na nim cebulę i seler mieszając aż zmiękną przez około 5 minut. Dodać czosnek i smażyć dodatkowo 1 minutę. Oprószyć solą. Dodać topinambur, wymieszać i wlać bulion. Zagotować, po czym zmniejszyć ogień i gotować pod przykryciem przez 45 minut na małym ogniu. Zdjąć z ognia i zmiksować na gładkie purée. W razie potrzeby podgrzać doprawiając solą.
Rozlać na talerze i oprószyć świeżo zmielonym pieprzem.

 

zupa z topinambura (3)_resize.JPG

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Włoska minestra z pęczakiem

poniedziałek, 02 listopada 2015 18:39

   Zupami rzadko się dzielę, bo i proste to to, i każdy ma w najmniejszym paluszku na nie przepis. Proste, rozgrzewające, lekkie lub sycące, i niemal zawsze szybkie. Inna sprawa, że chcąc się podzielić konkretnym przepisem ciężko jest rzucać „potrzebujemy seler, ziemniaki, kaszę…” wypadałoby uściślić te składniki. Ile to już razy mówiłam sobie, że zważę ten seler, te ziemniaki, tę kaszę. Bo to co wydaje się „na oko” mnie, niekoniecznie u kogoś innego znaczy to samo. A ilość ziemniaków w sensie sztuk, też konkretna nie jest. Bo ziemniaki bywają mniejsze i większe… No to się zabrałam tym razem, zważyłam, zanotowałam i mam ściągę do własnej zupy. Jest dobrze.
   Zupę tę można wzbogacić – ta podana była w piątek, a ja staram się w piątki tradycyjnie serwować dania jarskie. Nie ma w niej więc tego co bardzo lubię, ale bez czego zupa i tak jest super – boczek wędzony. Warto też w okresie letnim i wczesnojesiennym dodać świeże pomidory, które nadadzą zupie i kolorowego akcentu, i lekkiego słodkiego posmaku pomidorów.
   Coś na temat konkretnie? Niewiele jest tu do mówienia, bo całość naprawdę jest szalenie prosta. Jedyna uwaga to ta, że zupa należy do tych gęstych - dzięki sporej ilości kaszy. Ale o to chodzi. Można w razie czego dolać odrobinę bulionu nawet po ugotowaniu całości. Lub nawet wody, gdy już go nie mamy… Włoskiego akcentu dodaje też dobrej jakości oliwa, którą zupa jest polana na talerzu. Naprawdę warto zrobić. Życzę wczucia się w ten aromat i smak. Życzę po prostu smacznego.

 

minestra z peczakiem (9).JPG



Włoska minestra z pęczakiem

  1 średnia cebula,
  1 duża marchew,
10 dag selera,
20 dag pęczaku (1 szklanka),
  2 l gorącego bulionu warzywnego,
30 dag ziemniaków,
25 dag oczyszczonej kapusty włoskiej,
  1 liść laurowy,
     oliwa extra vergine,
     sól, pieprz.

Ewentualnie dodatkowo:
15 dag wędzonego boczku,
  2 duże dojrzałe mięsiste pomidory.

    Obrać cebulę, marchewkę i selera. Cebulę drobno posiekać, marchew i seler pokroić w niedużą kostkę. W dużym rondlu rozgrzać 2 łyżki oliwy, wrzucić warzywa i smażyć na delikatnym ogniu przez 5 minut mieszając, aż cebula zmięknie. Jeśli użyjemy boczku, to należy go pokroić w kostkę lub krótkie słupki i smażyć razem z warzywami.
   Dodać opłukany pęczak i ewentualnie obrane i pokrojone w dużą kostkę pomidory. Smażyć jeszcze kilka minut i wlać 1 l gorącego bulionu. Przykryć i gotować na małym ogniu przez 25 minut.

 

minestra z peczakiem (6).JPG


   W tym czasie obrać ziemniaki i pokroić w kostkę. Kapustę umyć, oczyścić z grubych części i pokroić najpierw w paski, potem w kostkę. Lub jak nam wygodniej, ale na nieduże kawałki. Dodać do rondla razem z liściem laurowym, zalać resztą bulionu i gotować jeszcze 15 minut – ziemniaki powinny w tym czasie zmięknąć. Jeśli tak nie jest… gotować kilka minut dłużej. Spróbować i ewentualnie doprawić solą.
   Zupę rozlać na talerze, skropić odrobiną oliwy – mniej więcej łyżeczką każdą porcję – i oprószyć pieprzem. Do zupy bardzo pasuje świeży chleb.

 

minestra z peczakiem (16).JPG

Ewa


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zupa dyniowa z knelkami drobiowymi

wtorek, 09 września 2014 11:47

   Dyniowe szaleństwo zbliża się sporymi krokami. W zasadzie to już jest tuż... tuż... A ja mam spore opóźnienie, więc tak mi się udało akurat trafić. Chciałam przez to powiedzieć, że zupę można przygotować z dyni świeżej i z dyni w postaci zamrożonego purée. Ja w ten sposób zabezpieczam się na okres bezdyniowy - mrożę sobie obecnie w pakuneczkach 125 ml. Doszłam do wniosku, że takie są najwygodniejsze. Potrzebuję pół szklanki purée... wyciągam pół szklanki. Potrzebuję 50 dag, wyciągam 4. Dlaczego o tym piszę? Bo te cztery pakieciki, to trochę więcej niż 50 dag, ale różnica mało istotna, zwłaszcza przy zupie. Natomiast całość zdecydowanie szybciej się robi. I gatunek dyni nie będzie miał tu znaczenia. Jaką mamy, taką dajmy.
   Będąc ostatnio na Węgrzech przywiozłam olej kokosowy, kupiony tam za grosze. Wcześniej przywiozłam z Londynu i trochę się do niego przyzwyczaiłam. A człowiek do dobrego szybko się przyzwyczaja. Oczywiście nie mając oleju kokosowego, który w tej zupie sprawdza się naprawdę super, można użyć masła lub też po prostu oliwy. Zupa i tak będzie smaczna, ale jeśli macie go na swojej półeczce - sięgnijcie. W ogóle warto mieć ten olej pod ręką :).
   Knelki drobiowe jako dodatek do tej zupy sprawdziły się genialnie. Same w sobie są bardzo smaczne, ale w połączeniu dodają tej zupie charakteru. Robi się je prosto, a efekt wyborny. Ogólnie zupa do takich też należy. Przy czym jakaś odmiana od podawanej z reguły zupy dyniowej. Z konkretnym tym razem dodatkiem. Polecam miłośnikom zup, nie tylko dyniowych.
   Ja tak bardzo lubię wszelkiego rodzaju knelki...

 

dyniowa z knelkami (16).JPG



Zupa dyniowa z knelkami drobiowymi

  1 cebula,
  2 łyżki oleju kokosowego,
50 dag purée z dyni (lub 50 dag oczyszczonego miąższu dyni),
  1 średni ziemniak,
35 dag mięsa z piersi kurczaka,
  1 jajko,
     sól, pieprz,
  1 duży pęczek koperku.

   Dynię w przypadku mrożonej rozmrozić, w przypadku świeżej i obranej po prostu umyć i pokroić w kostkę. Obrać i posiekać cebulę. W garnku rozgrzać olej kokosowy i zeszklić na nim cebulę. Dodać dynię, doprawić solą i pieprzem, po czym dusić chwilkę pod przykryciem (świeżą dynię przez chwilkę samą sobie - puści trochę soku). Zalać całość wodą  i zagotować. W tym czasie obrać ziemniaka, umyć i pokroić w kostkę. Dodać do reszty. Gotować około 20 minut, aż ziemniaki i ewentualnie świeża dynia zmiękną. Zmiksować całość bardzo dokładnie i powtórnie doprawić solą i pieprzem - wg naszych preferencji. Zagotować jeszcze raz.

 

dyniowa z knelkami (9).JPG


   Umyć koperek i grubo posiekać. Na knelki oczyścić, umyć i osuszyć mięso. Pokroić na kawałki i wrzucić do robota z nożem z metalowymi końcówkami (malakser). Dodać jajko, doprawić solą i pieprzem i część koperku. Zmiksować.

 

dyniowa z knelkami (10).JPG

 

   Za pomocą dwóch łyżek zrobić knelki. Zanurzyć łyżki (obie - w części do nabierania jedynie) w gorącej zupie, jedną nabrać porcję mięsa i drugą łyżką zdjąć masę z pierwszej łyżki. Powtórzyć operację (w sumie chodzi o to, aby wyrównać brzegi kluseczek nadając im ładny kształt, więc jeśli coś zostanie na łyżce po raz kolejny powtórzyć operację). W ten sposób kluseczki powinny mieć trzy boki. Wrzucać do gotującej się zupy. Knelek powinno wyjść około 20 sztuk - po 5 na porcję.
   Gdy wszystkie knelki wylądują w zupie, garnek przykryć i gotować na minimalnym ogniu przez 15 minut. Gdyby zupa zgęstniała za bardzo, zawsze można ją delikatnie rozcieńczyć. Będzie to bez szkody dla całości. Zupę podawać posypaną resztą pokrojonego koperku.

 

dyniowa z knelkami (13).JPG

Ewa

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

czwartek, 21 września 2017

Licznik odwiedzin:  458 233  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Statystyki

Odwiedziny: 458233
Wpisy
  • liczba: 263
  • komentarze: 393
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl