Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 893 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Trufla czekoladowa (BG)

środa, 18 maja 2016 22:16

Trufla czekoladowa

    Chciałam żeby zabrzmiało wykwintnie. No chciałam... Czy udało mi się to osiągnąć? Nie wiem. Jednak nie dla samej jedynie nazwy postanowiłam zostawić to tak jak jest, bowiem nie zamierzam nikogo w błąd wprowadzać. Otóż chciałam dzisiaj zaprosić Was na ciasto, które po odpowiednio długim przeleżakowaniu w lodówce smakiem przypominać będzie mięciutkie domowe czy też kupne trufelki. Maziste ale kuszące. Mocno czekoladowe. Proste i szybkie, chociaż odleżeć powinno (no bo nie musi, ale nie jest takie powalające). I ważna dla niektórych rzecz - bezglutenowe. Ma wszak jeden minus - najgorsze jest po prostu to, że jak się to ciasto zrobi, to się włącza tak zwany "szwendacz" kuchenny. Dopóki ciasto jest, dopóty lodówka otwierana jest w jednym celu. Na szczęście duże ono nie jest, a i grubości odpowiednio cienkiej... ;).
    Bezglutem nie było od razu, ale choć z założenia od samego początku takie miało być, to jednak przekonałam się co znaczy nawyk w praktyce. Kupiłam specjalnie mąkę kokosową do tego, co miało powstać po raz pierwszy. Leżała więc mąka przygotowana na blacie, i pozostała tam nietknięta do samego końca, czyli upieczenia ciasta. Po prostu i zwyczajnie sięgnęłam do szafki z mąką i wyjęłam tę, co to zawsze pod ręką mam - tortową. Choć w tym wypadku była ona zdecydowanie pod tą dalszą ręką. W każdym razie chciałam powiedzieć, że jeśli na bezglucie Wam nie zależy, a mąki kokosowej nie macie - dajcie zwykłą. Wyjdzie.
    Ciasto można zrobić w różnych wersjach. Zależnie od tego, co nam do głowy wpadnie. To jest z cynamonem, ale można zrobić z chili, skórką pomarańczową, świeżą miętą posiekaną. Kusi mnie aby spróbować z rozmarynem - póki mam świeży i mocno pachnący. A może dodać kokos? Migdały lub orzechy? Albo wykorzystam pomysł Eli - płatki owsiane.
    Co do wykonania jedna uwaga. Robi się je bez specjalnych ceregieli, ale trzeba dosyć szybko wyjąć je z formy, przykryć szczelnie folią spożywczą i wsadzić do lodówki. Cel? A niech odparuje sobie spokojnie łapiąc tę wilgoć z powrotem. Jeśli macie czas, to nie ruszajcie go przez chociaż 2 godziny. Wtedy dopiero niech pójdzie w ruch sitko i kakao, aby nadać ostatni szlif.

 

trufla czekoladowa (13).JPG



Trufla czekoladowa
 
 140 ml wody,
   10 dag cukru,
   20 dag gorzkiej czekolady,
12,5 dag zimnego masła,
  1/4 łyżeczki cynamonu (wg uznania),
     3 jajka,
     3 łyżki mąki kokosowej*,
        ciemne kakao dobrej jakości,
        tłuszcz i mąka kokosowa do formy**.

  * Można  użyć mąki tortowej biorąc pod uwagę fakt, że przestanie to być ciasto bezglutenowe.
** W momencie użycia zwykłej mąki może to być bułka tarta.

    Nagrzać piekarnik do 180°C
. Spód tortownicy średnicy 24 cm wyłożyć folią aluminiową, natłuścić łącznie z bokami i oprószyć bułką tartą. Rogi folii aluminiowej odwinąć do góry (ciasto jest bardzo płynne).
    Do rondelka wlać wodę i wsypać cukier. Postawić na ogniu i poczekać, aż się zagotuje - mieszając od czasu do czasu. Czekoladę pokroić na kawałki, masło pokroić w kostkę. Gdy woda zawrze, zdjąć rondelek z ognia, wrzucić czekoladę i dokładnie wymieszać na gładko. Dodać masło i znów dokładnie wymieszać. Dodać cynamon i połączyć. Odstawić na 5 minut do przestygnięcia.
    W tym czasie wbić jajka do miski i trzepaczką dokładnie rozbełtać. Dodać masę czekoladową, wymieszać i dodać mąkę kokosową. Delikatnie połączyć i przelać do tortownicy. Piec 30 minut.
    Wyjąć ciasto z formy, ostrożnie - za pomocą noża - oddzielić od brzegów formy i zdjąć obręcz. Przykryć dużym talerzem, odwrócić i zdjąć spód tortownicy łącznie z folią. Przykryć talerzem, na którym ciasto ma wylądować i odwrócić ponownie. Przykryć arkuszem folii spożywczej i wsadzić do lodówki najlepiej na 2 godziny. Tuż przed podaniem oprószyć kakao.
    Ciasto najlepsze jest bardzo zimne. Pokrojone w kliny rzeczywiście warto - pomysł Sylwii - ozdobić rozetką bitej śmietany. Myślę, że może się ona obejść bez cukru.
Śmietana, nie Sylwia ;)

trufla czekoladowa (12).JPG

Ewa

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Pakieciki z kurczaka z warzywami (WW)

poniedziałek, 01 października 2012 18:55

   Postanowiłam zrobić to danie dla osób odchudzających się. Dokładnie, to nawet nie dla odchudzających, ale dbających o stałą, bardzo znaczącą dla nich wagę. To danie jest wyśmienite dla diabetyków. Tłuszczu w tym tyle, co kot napłakał, zero wymienników węglowodanowych, trochę potrzebnych warzyw - w tym bogate w potas pomidory, no niestety moja ulubiona - bo taką dałam - przyprawa czyli tymianek. Doprawić można po swojemu, jak każdą zresztą rzecz. Po raz kolejny chciałam udowodnić, że danie dietetyczne nie musi być nijakie i brzydkie. I może pysznie smakować i pachnieć.
   Nie wiedziałam na co mam się zdecydować, czyli z czym podać. Ziemniaki? Pieczone pewnie byłyby super, ale piekarnik zapchany miałam pakiecikami. Dlatego wymyśliłam podanie z bagietką. Tu niestety trzeba pomyśleć o wymiennikach, ale i ziemniaki nie są od nich wolne. Jednak wiem, że każdy wie ile może...
   Daniem zachwyciliśmy się mocno. Młody jednak zjadł kręcąc nosem - nie smażone, z warzywami... za to faktycznie niezwykle soczyste. A propos soczystości to jedna uwaga. Będą potrzebne filety z kurczaka, z których zawsze odcinam polędwiczki i zamrażam by wykorzystać do innych dań. One przeszkadzają jedynie. A filety mają swoją wielkość różną... od niewyraźnych takich, do prawdziwych kolosów. Tak więc i czas pieczenia będzie różny... Są to minutowe sprawy, ale jednak bardzo istotne. I będzie potrzebna folia aluminiowa.
   Zastanawiamy się teraz nad sposobem wykorzystania takich pakiecików na grillu... Niestety sezon się skończył. . Co za pech. Ale mam sporo czasu aby się przystosować.

 

 

Pakieciki z kurczaka z warzywami (WW)

   4 filety z kurczaka,
   2 łyżki musztardy pełnoziarnistej,
   1 średnia cukinia,
   1 duża czerwona papryka,
   2 średnie pomidory,
   2 małe cebule,
   4 łyżeczki oliwy extra vierge,
   1 łyżeczka suszonego tymianku,
1/2 łyżeczki soli,
      pieprz do smaku.

   Przygotować 4 arkusze z folii aluminiowej długości ok. 50 cm. Złożyć je na pół, po czym rozłożyć. Nagrzać piekarnik do 200°C.
Mięso umyć, dokładnie osuszyć i odciąć resztki tłuszczu i ścięgien. Jeśli mają polędwiczki - usunąć i wykorzystać do innego dania. Każdy filet natrzeć 1/2 łyżki musztardy i ułożyć z jednej strony folii, blisko zgięcia.

 

 

   Warzywa umyć i oczyścić. Z cukinii odciąć końcówki, z papryki usunąć gniazda nasienne i powięzi, z pomidora miejsce po szypułce. Cebulę obrać. Cukinię i cebulę pokroić w cienkie plasterki. Paprykę w kostkę ok. 2,5 cm. Pomidory przekroić na pół, każdą połówkę na trzy części, po czym każdą cząstkę przekroić w poprzek na pół. Wrzucić wszystko do miski, dodać oliwę, tymianek, sól i pieprz. Całość wymieszać delikatnie i rozłożyć na filetach. Złożyć folię i zawinąć szczelnie brzegi. Ułożyć na blasze i wsadzić do piekarnika.
   Piec w zależności od wielkości filetów - 30-50 minut. Tak w ogóle można wyjąć jeden pakiet (najlepiej z najsolidniejszym kawałkiem) i sprawdzić nakłuwając mięso widelcem w najgrubszym miejscu - jeśli wypływający sos jest klarowny, to wszystko będzie w porządku. Wyłączyć piekarnik i zostawić całość przez około 5 minut. Wyjąć, ostrożnie odwinąć pakieciki i łopatką - równie ostrożnie - przełożyć całość na talerz. Warzywa i mięso puszczą sporo soku, który nie ma możliwości odparowania, ale przez to mięso jest niezwykle soczyste.

 

Podawać na przykład z bagietką.

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Bezglutenowe ciasto dyniowe

poniedziałek, 19 grudnia 2011 17:30

   Życzę wszystkim zdrowia. Nie tylko dla własnego samopoczucia, ale i ze względów finansowych. To że jest coraz gorzej... nie nastraja nas pozytywnie. A niestety w pewnych problemach ze zdrowiem, aby przeżyć trzeba odpowiednio jeść. I aby przeżyć... trzeba sporo płacić. Już nie będę się rozwodzić nad problemem zdrowia i ile to kosztuje. Życzę zdrowia po prostu.
   Niestety nie każdy ma to szczęście (dodam, że ja nie mam) - ale może by tak umilić trochę życie robiąc coś naprawdę banalnego, ale za to smacznego. Dzisiaj znów coś z diety BG, ale polecam każdemu. Absolutnie z pełną świadomością.
   Moja próba generalna (innych nie było wcześniej) odbyła się z duszą na ramieniu... Chciałam przez moment pomóc sobie proszkiem do pieczenia, ale przez chwilę zwątpiłam - ja nie wiem czy proszek jest bezglutenowym produktem, czy też nie. Przypomniało mi się jednak, że... dawno dawno temu przeczytałam, że środkiem spulchniającym jest również alkohol. Więc chlusnęłam to co miałam najlepszego pod ręką, aczkowlwiek w ilości niewielkiej. Śliwowicę. Czeską niestety, choć może na szczęście. W końcu łącka ma aż 70% i nie wiem co by z tego wyszło. Alkohol wszystko jedno jaki - myślę, że whisky czy brandy, czy czysta się sprawdzą. Nie polecam jednak ginu, bo boję się, że mieszanka jałowcowa może mieć aromatyczny i smakowy wpływ za duży. Doszłam do wniosku, że w zasadzie wystarczyłby jeden telefon do Ewki i zadnego problemu by nie było. Wpadając w trans przeróbki ostatniej dyni, nie pomyślałam...
   A właśnie. Bo oto nadszedł czas rozprawy z ostatnią banią. Przeszkadzała po prostu, bo wciąż się o nią potykaliśmy. A obiecałam sobie, że zrobię z niej jakieś ciasto na słodko. Przy okazji sięgania do szuflandii... zablokowanej nagle... znalazłam orzechy laskowe, których przydatność była bliska końcowi. I tak powstał pomysł użycia całej ilości paczuszki (skąd tam się wzięła? - nie mówiąc, że jej kiedyś szukałam) mielonych orzeszków. Samo ciasto jest bardzo wilgotne, ale broń Boże zakalcowate. Nie... nic z tych rzeczy. Pięknie się upiekło, choć przyznaję, że wysokie nie było. Ale przypomnę, że proszku w nim ani tyci... tyci... Wilgotność swą zawdzięcza zapewne dynii. I jeszcze jedna uwaga - jeśli ktoś nie lubi cynamonu, nie musi go dodawać. Jednak sprawdził się świetnie, nadając ciastu przy okazji świąteczności.

 

 

Bezglutenowe ciasto dyniowe

    5 jajek,
  15 dag cukru,
    1 łyżka soku z cytryny,
       skórka starta z 1 cytryny,
  20 dag mielonych orzechów laskowych,
 1/2 łyżeczki cynamonu (niekoniecznie),
  25 dag miąższy z dyni,
    1 łyżka alkoholu 40%.

Lukier:
   5 dag cukru pudru,
3-4 łyżki soku z cytryny,
      odrobina startej skórki z cytryny (niekoniecznie).

   Dynię zetrzeć na grubej tarce i odłożyć. Orzechy wymieszać z cynamonem. Formę na tortownicę delikatnie natłuścić. Nagrzać piekarnik do 200°C.
   Oddzielić żółtka od białek. Białka ubić na sztywną pianę, dodać 1-2 łyżki cukru i ubijać do momentu, aż cukier się rozpuści. Żółtka utrzeć z resztą cukru na puch, dodać sok z cytryny i  i startą skórkę i jeszcze raz utrzeć. Dodać orzechy z cynamonem i wymieszać delikatnie trzepaczką różgową. Po orzechach dodać dynię, znów wymieszać i dodać alkohol. Na sam koniec dodać 1/3 piany, wymieszać i dodać resztę. Gotowe ciasto przelać do formy i piec około 45-50 minut. Koniecznie sprawdzić patyczkiem.
Wyjąć ciasto z formy i odlożyć.
   Cukier puder wsypać do miski, wlać sok z cytryny i ucierać 2-3 minuty końcówką miksera z płaską nasadką. W razie problemów z rozcieraniem dodać odrobinę soku z cytryny. Rozsmarować na ciepłym jeszcze cieście i posypać startą skórka z cytryny. Wystudzić.
Pomyślałam sobie po czasie, że ciasto można by było przełożyć lekkim kremem cytrynowym. Ale to może kiedyś...


  


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Deser budyniowy z sosem czereśniowym (WW i BG)

środa, 22 czerwca 2011 14:01

 

   Bardzo lubię budyń w dwóch postaciach. Bardzo gorący... albo w formie lekkiej galaretki. Podany w ten drugi sposób można zrobić w tak różnych kombinacjach, że tylko od naszej inwencji twórczej i oczywiście ochoty wielkiej to zależeć będzie. Idąc za ciosem dietetycznym wciskam ten leciuteńki deser do diety zarówno WW, jak i BG. Taka mała kumulacja. Ale jedna ważna uwaga powtórzona za kuzynką Ewką... Przy diecie BG trzeba kupując budyń zwrócić uwagę na informację, czy nie zawiera jakichś resztek glutenu. Bo chociaż do budyniu używana jest mąka ziemniaczana lub kukurydziana, to jednak w produkcji masowej różnych asortymentów - resztki mogą się znaleźć. Na szczęście są dostępne budynie absolutnie bezglutenowe.
   Ja zawsze z gotowców kupuję budynie Dr. Oetkera - bez cukru. Lubię budynie i kisiele właśnie niesłodkie wcale. Ale nie znam nikogo innego, kto podzielałby mój zachwyt w tej kwestii. Tym bardziej, że zamiast cukru można użyć fruktozy, słodzika czy też... (tu znowu Ewka mnie zaskoczyła) cukru brzozowego. Człowiek całe życie się uczy... Zarówno cukier brzozowy jak i fruktoza to naturalne słodycze, które niestety jednak trzeba wliczać do WW. Ale są dużo słodsze niż cukier, więc użyć trzeba ich mniej. Dla zdrowego człowieka nie będzie problemu wcale - może zrobić sobie zwykły, nawet słodki budyń i zrobic wg przepisu na opakowaniu. Ja tak zresztą też robię, chociaż słodzę na samym końcu, po odlaniu dla siebie zupełnie bezcukrowej porcji.
   W zasadzie deser ten jest lekki, łatwy i przyjemny. I muzyka wcale taka podana być nie musi. Ale świetnie zjada się do "Pietruszki" Strawińskiego... Niestety bez wizji, jednak i sama fonia wystarczy by się mocno delektować.

 



Deser budyniowy z sosem czereśniowym (WW i BG)

500 ml mleka,
    1 budyń waniliowy bez cukru i bez zawartości glutenu (na 500 ml mleka),
    1 płaska łyżka cukru brzozowego lub fruktozy,
 1,5 łyżeczki żelatyny,
       sos czereśniowy.

   Odlać z mleka ok. 70 ml i wymieszać z proszkiem budyniowym i cukrem brzozowym lub fruktozą. Żelatynę zalać w miseczce 2 łyżkami zimnej wody i poczekać aż napęcznieje.
   W tym czasie zagotować resztę mleka. Odrobiną wrzącego zalać żelatynę i dokładnie ją rozpuścić, mieszając. Do reszty mleka wlać rozmieszany jeszcze raz proszek budyniowy i zagotować. Gotować przez kilka chwil, po czym dodać rozpuszczoną żelatynę. Dokładnie calośc wymieszać i przelać do 4 małych miseczek, szklaneczek lub kokilek - o pojemności ok. 125 ml. Po dokładnym schłodzeniu wstawić do lodówki do całkowitego stężenia.
   Na talerzykach rozłożyć trochę sosu czereśniowego, na nim ułożyć wyjęty z pojemnika kopczyk budyniowy i polać odrobiną sosu.

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Sos czereśniowy (WW i BG)

środa, 22 czerwca 2011 13:14

 

 

   Dzisiaj postanowiłam dodać zupelnie nową kategorię: diety. Nie mam na myśli żadnych odchudzających diet, ale naprawdę bardzo poważne podejście do tematu dla osób mających problemy zdrowotne. WW - każda słodka istota będzie wiedziała o co chodzi. Tak określa się Wymienniki Węglowodanowe, które niestety trzeba umieć przeliczać. Często robię coś specjalnie lekkiego i naprawdę wielce smacznego, chociaż niestety nie jestem w stanie przeliczyć innych istotnych rzeczy. Ile bialka, ile tłuszczu, i przede wszystkim - ile kalorii dana potrawa zawiera. Tak dobra nie jestem... Dlatego więc operować będę tymi danymi jedynie w momencie korzystania z innych źródeł. Ilość wymienników też czasami będzie w przybliżeniu, bowiem dodatek większej ilości owoców, mąki, ziemniaków czy tego typu rzeczy od razu zwiększa dane. Będę opierała się jednak na tym, że każdy diabetyk wie ile może pochłonąć swoich WW na jedno posiedzenie.
   Z dietą BG (być może inny jest skrót diety bezglutenowej, więc proszę o jakikolwiek znak, to zamienię na prawidłowy) będzie trochę gorzej. Moją podporą będzie kuzynka Ewka i do niej uderzać będę z pytaniami. Ale jednak tutaj zdecydowanie wiem, że będę bazowała na przepisach z kilku stronek francuskich. A wszystko to dla... "małego diabełka" jakim jest Juleczka. Mam nadzieję, że jednak skorzysta na tym wiele osób.
   Dzisiaj fantastyczny sos czereśniowy. Fantastyczny w swojej prostocie i w swoim smaku. Ilości wychodzą niewielkie, ale też trzeba wziąć pod uwagę fakt, że bez żadnych środków konserwujących trzeba będzie szybko go zużyć. Sos zrobiłam w zeszłym tygodniu i do przedwczoraj leżal sobie spokojnie w lodówce, gdy nagle wpada syn ze słoikiem w ręku i... "czy mogę ten dżem?", po czym nastąpiło takie charakterystyczne "klik". Moje wrzaśnięcie - nie - nic nie dało, bo już było za późno. Tydzień wytrzyma w lodówce w szczelnym zamknięciu (gorący sos spowoduje, że słoik sam się zassie bez pasteryzowania) - to na bank. Trzeci dzień po otwarciu nic się nie dzieje, ale dzisiaj zostanie zużyty do końca. A nadaje się do różnych deserów, lodów, ryżów na słodko, grysików jak ktoś lubi, lub też... do bialego mięsa lub zapiekanego camemberta. To piszę deczko na wyrost, ale dziś właśnie serek będzie podany z tą marną resztką. Nie sądzę aby coś się tu pogryzło... Przepis znalazłam na stronce 750g.com. Gwarantuję, że smakował będzie każdemu.

Sos czereśniowy

  50 dag dojrzałych czereśni,
250 ml wody.

   Czereśnie umyć, wydrylować i włożyć do rondla najlepiej z grubszym dnem. Zalać wodą i na średnim ogniu doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień i gotować bez przykrycia ok. 20-25 minut, aż na dnie pozostaną same owoce i pyszny gęsty syrop. Przelożyć do wyparzonego słoiczka i zakręcić.
   Po wystudzeniu przechowywać w lodówce. Podawać do deserów lub białego mięsa.

Źródło: 750g.com

 

Ewa


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  449 724  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Statystyki

Odwiedziny: 449724
Wpisy
  • liczba: 263
  • komentarze: 392
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl