Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 349 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O moim bloogu

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie cho...

więcej...

Ten blog jest kontynuacją mojej kilkuletniej zabawy w pisanie na temat. Nie sądziłam, że wyczerpie mi się miejsce - stawiając raczej na własny zapał, bo z nim rzeczywiście różnie bywa. I nawet nie chodzi o gotowanie - to nieustannie robię z taką samą pasją - ale o czas i chęci pisania. Proszę więc wybaczyć mi chwile lenistwa, które z pewnością nastąpią. Mam też do Was wielką prośbę, dotyczącą moich rzeczy. Jeśli już kopiujecie tekst (nie mam zbyt wielkiego na to wpływu niestety) - podajcie źródło. Zdjęcia są nie do ruszenia... Są tylko moje i chciałabym aby moje tylko pozostały. Kilka moich rzeczy można spotkać w necie pod nickiem borgia. A wracając do kontynuacji... te opisy mojego kuchennego życia znajdziecie na stronce www.swiat-od-kuchni.blog.onet.pl. Zapraszam Was serdecznie do siebie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Boczek z pieca (Facet i Kuchnia)

piątek, 15 maja 2015 18:27

 

FiK boczek pieczony (2).JPG

 

   Chciałam szybko nadrobić coś, na co ostatnio czasu nie miałam. Oczywiście wpisy na stronce. Zacznę dzisiaj od czegoś, co nas mocno zachwyciło. Znalazłam po prostu świetny – wtedy mi się tak wydawało, dziś mam pewność – przepis na boczek na znanej stronce, gdzie można mieć przegląd tego, co ulubieńcy nam serwują. Znalazłam to za dużo powiedziane, bowiem mnie to zostało po prostu podane pod sam nos. Jest zdjęcie, więc srrru… zerkam co prócz boczku, którego akurat tak się złożyło – nie miałam. Trzeba będzie kupić, więc przy okazji ewentualna reszta tego, czego również nie mam. No i radocha - ta reszta w domu jest. Nawet świeże nasiona kopru włoskiego od kuzynki Danusi, które aż z „Dojczlandu” przybyły. Notabene wczoraj jej wspomniałam o przepisie, obiecując sobie, że dzisiaj nadrobię i podzielę się własnym obrazkiem kawałka pysznego mięsa, i przede wszystkim podam na nie namiary. Jestem to winna.
   Facet i Kuchnia – stronka po raz drugi zadziałała na mnie błyskawicznie. Podejrzewam, że byłam jedną z pierwszych osób, które powieliły recepturę, pochłonęły niemal w całości, i zadowolone z takiego obrotu rzeczy wpisały do kajecika. Cóż o nim mogę powiedzieć? Pachnący odpowiednio dobrze skomponowaną mieszanką boczek wyglądał sam w sobie niezwykle apetycznie. Prawdę mówiąc, to po pokrojeniu na plasterki w momencie gdy człowiek się po prostu wgryzł… efekt był zaskakujący – bo w zależności w co się tak naprawdę wgryzło, to się to poczuło. Czyli po prostu prym wiodły: kolendra, koper i nadający fajnej ostrości pieprz. Jak to można osiągnąć? Sprawdźcie sobie tutaj. W każdym razie upiekłam go w sobotę wieczorem. Nie było takiej mocy, która powstrzymałaby nas od próby na gorąco… Świetnie. Na drugi dzień zdecydowanie łatwiej się kroiło. Znaczy – po prostu łatwo. Żeby nie zabrzmiało to tak, jakby jakieś trudności mięso sprawiało. Zjedliśmy sobie we dwójkę trochę na śniadanie, po czym Ukochany pojechał w świat, to znaczy gdzieś tam. Już nie ogarniam tego. Na kilka dni. Młody bardzo wcześnie rano opuścił dom rodzinny na cale dwa tygodnie. Kilo dwadzieścia boczku (no dobra… już niecałe) i ja… Dałam radę!!! Ba! Bez problemowo dałam radę. Jest pyszny. Wszystko co na nim lubimy. Pajda chleba, boczek i kubek herbaty. I książka. Spokój. Cisza.
   Może jeszcze jedna uwaga. Nie udało mi się kupić boczku z kością. Kupiłam po prostu ze skórą, z którą upiekłam. Potraktowałam ją jako miejsce z kością, i po upieczeniu i wystygnięciu odkroiłam. Tak upieczone mięso pewnie straciło nieco na smaku, który kostki nadają, a co my bardzo lubimy… ale pozostało soczyste. Gorąco polecam. Warto zrobić i cieszyć się choć przez chwilkę.
Pozdrawiam serdecznie prowadzących blog i dziękuję za ten przepis.

 

FiK boczek pieczony (1).JPG 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Cytrynowy kurczak z aromatycznym bulgurem

środa, 29 stycznia 2014 15:38

   Jestem gościem na fajnej stronce, zwanej przez takich jak ja po prostu DS. To Doradca Smaku. Tam znaleźć można kilka moich przepisów, w tym także takie "krok po kroku". Tam też czasami wgryzam się w przepisy innych osób w przenośni - wtedy gdy analizuję i przepisuję sobie te, które wydają mi się interesujące, oraz dosłownie - gdy jakiś uda mi się odtworzyć własnoręcznie. Tak właśnie było i tym razem.
   Autorem przepisu jest Emeslive - zdecydowanie lubiący wyzwania z odmiennymi nieco składnikami innych kuchni, czym mnie oczywiście za każdym razem ujmuje. A ponieważ wywiązała się kiedyś między nami dyskusja na temat bulguru, który przywiozłam z Cypru (w wydawało mi się wystarczającej ilości...) postanowiłam zacząć od czegoś sprawdzonego. Tak więc padło na jego Cytrynowego kurczaka z aromatycznym bulgurem. No i przyszło mi się zgodzić z uwagą Emeslive, że niestety za mało tej kaszy przywiozłam...
   Chciałam danie mocno polecić. Aromatyczne jest całe - nie tylko bulgur :). Lekkie i bardzo smaczne. Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia dania z pinią - bo tak zwykle bywa, gdy są goście zaproszeni - ale wzięłam sobie do serca dodatkową uwagę autora (w komentarzach), do której za drugim razem się dostosowałam. Również polecam, choć zdaję sobie sprawę, że nie wszędzie pinię można kupić. Ale ja ją też przywiozłam razem z masą innych rzeczy. Z pinią czy bez niej będzie wyśmienite. Dodatkowo jeszcze proste. I aromatyczne ;). Niestety... potrzebny będzie bulgur!

 

bulgur Emeslive (1).JPG

 

bulgur Emeslive (3).JPG

Ewa

 

 


Podziel się
oceń
3
3

komentarze (7) | dodaj komentarz

Česnečka

sobota, 13 kwietnia 2013 10:31

 

 

   Kiedyś powiedziałabym, że to czechosłowacka zupa. Dzisiaj muszę przyznać wyższość Czechom, bo to ich dorobek (chyba). Česneková polévka lub po prostu česnečka to oczywiście zupa z czosnkiem. Bywa z dodatkiem ziemniaków, bywa z dodatkiem jajka... Wersji jest po prostu kilka. Ta, którą chcę polecić to wersja Pawła - w postaci bulionu z grzankami, posypanego żółtym serem i zapieczonego. Na temat całości przeczytacie na blogu Pawła "Coś na ząb". Od siebie dodam, że kiedyś zajadaliśmy się taką u Ewy i Romka (grill w środku zimy i jakoś rozgrzać towarzystwo trzeba było ;) - pomysł niebanalnych gospodarzy), bo częstymi gośćmi bywali w tamtych rejonach i przywozili niesamowite ilości zupy... w proszku. Czyli w torebkach. Paweł proponuje wersję prawdziwą - od początku do końca zrobioną samemu. Oj... tak szybko z pewnością się nie robi, ale gwarantuję, że uzyskacie coś niepowtarzalnego. Rewelacja. Rzeczywiście rozgrzewa i cieszy zarówno oko, jak i podniebienie.
   Rosół zrobiłam czysto drobiowy, bo drób mam w sklepiku na dole, i prawie o każdej porze dnia mogę sobie kupić odpowiednią ilość i to co chcę. Z wołowiną niestety tak łatwo nie jest. Nie było więc mieszanego rosołu, ale to naprawdę niech nikogo nie zniechęca do zrobienia. Rosół nie jest dla mnie tak esencjonalny jak mieszany, ale przecież domowy i pachnący. Grzanki zrobiłam na patelni bez tłuszczu - zrumieniły się same. Pomyśłałam sobie, że ilość tłuszczu w rosole jest wystarczająca, a mnie odpada dylemat - lepiej na maśle czy oliwie? Czosnek za to mam iście zjadliwy. Polski, mocny, jędrny. Czegóż chcieć więcej?
   Jeszcze słów kilka na tematy poniekąd poboczne. Postanowiłam zrobić zupę, bo wiem że ją lubię. Mąż również, ale niestety siedział sobie gdzieś tam... w Radomiu zajęty innymi sprawami. Został Młody, któremu nie wiadomo - siądzie, czy też nie? Dawno przestałam się tym przejmować, że coś mu nie pasuje, ale drugiego obiadu gotowała nie będę. Więc siłą rzeczy wolałabym aby zjadł. W trakcie robienia grzanek przyszedł do niego kolega. Na szczęście... Głupia sprawa, ale zauważyłam, że są rzeczy, których sam od siebie nie jadł (lasagne, chleb z czosnkiem, jajka faszerowane czosnkiem, sałatka ryżowa), ale w towarzystwie równolatków - żeby chyba głupio nie wyglądało - sięgał po te dania i on. I wtedy nagle pretensje (mówię bardzo poważnie, choć one same w sobie są żartobliwe) - że dlaczego nie mówiłam, że to takie dobre, że dlaczego tak rzadko robię... i tych dodatkowych "dlaczego" zawsze się kilka znajdzie, ale te dwa muszą być. Na moje pytanie - a co ja w takich sytuacjach mówię, gdy nie chcesz jeść, bo... nie? słyszę, że za mało perswazji używam. Mając to na uwadze zaserwowałam zupę. Bez słowa wziął. Podał i zjedli. Niestety młodych ludzi przyszło więcej i zmuszeni zostali poczekać patrząc na jedzących, aż kolejna porcja grzanek będzie gotowa. Na szczęście nie każdy miał ochotę, bo wystarczyło jedynie na 3 kolejne porcje. Czyli po prostu nic nie zostało. Poza mięsem w garze. Wszystkim smakowało, a Młody był zachwycony. Znaczy lubi.
   Przepis na zupę znajdziecie tutaj. Gorąco polecam - jest pyszna.

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kurczak z cytryną i czosnkiem

wtorek, 09 kwietnia 2013 11:49

   Dzisiaj znów postanowiłam wzbogacić blog i dodatkowy dział. Znaczy myślałam o tym od bardzo dawna, ale dzisiaj dojdzie do czynu. Dział, w którym umieszczę te przepisy z naszego netu, które zrobiły na mnie wrażenie - polecając gorąco. Czasami tak jest, że nie mamy czasu na szukanie. Czasami z kolei tak, że nie mamy odwagi, choć nic co ludzkie nie jest nam obce... Czasami z kolei coś, co odkładamy wciąż na później, i brakuje nam tylko lekkiego pchnięcia. Mówię tu o sobie. Czy pomogę pokazując palcem konkretne danie? Nie wiem... Ale dania te polecam.
   Postanowiłam dział nazwać "Gościnnie", bo przecież gościem na innych stronkach bywam. Zdjęcia będę wklejać własne razem z odnośnikiem na konkretną stronkę. Niby prawda, że korzystam też ze stronek obcojęzycznych, i wpisuję tu dokładny przepis lub moją wersję. No bo... nie każdy zna dany język i żeby było łatwiej. Z polskiego tłumaczyć nikomu nie muszę, a polecić polecę z przyjemnością.
   Przyszedł czas na kurczaka z cytryną i czosnkiem. Lekkie i soczyste danie Patji. Samo jej zdjęcie podziałało na mnie błyskawicznie. Zrobione i zapisane na zawsze. Dla mnie wyborne, bowiem z samych górnych części ud kurczaka. Czyli najbardziej soczystej części, wyraźnej w smaku i bez... tej potwornej ilości ścięgien, którą mają dramsticki (dla mnie potwornej ilości). Lekkie i pachnące. Z dużą ilością czosnku, który upieczony mocno traci na swojej ostrości - na szczęście. Bardzo lubię taki rozsmarowany na chlebusiu lub kawałku mięsa. Tu chleb zastosowanie nie ma, a i mięso lepiej pozostawić lekko cytrynowe, niemniej jednak co jakiś czas kęs w postaci ząbka z łatwością wielką rozpływającego się rozkosznie w ustach... robi wrażenie.
   Patja podaje, że pyszne danie z ziemniakami lub ryżem. Ja zrobiłam z galuskami, bo chciałam przez chwilkę znaleźć się w węgierskiej kuchni przed wielką próbą generalną dotyczącą tej części Europy. Chciałam powiedzieć, że było pysznie. Może jeszcze jedna uwaga. Przez chwilkę zastanawiałam się, czy nie odparować po upieczeniu całości powstałego sosu, ale na całe szczęście tego nie zrobiłam. Sądzę, że pozbycie się sporej ilości wody sprawiłoby nadmierną słoność dania. Natomiast zagęszczenie go mąką wymieszaną z masłem w ilości niewielkiej i zagotowaniu przez chwilkę byłoby idealne do tego ryżu. Go kluseczek nie trzeba było. Oczywiście zrobiłam w całości, a ponieważ jest nas trójka, więc kawałki mięsa zostały dla chłopaków na śniadanie. Przed pracą - na zimno. Na dnie naczynia pozostało jedynie... odrobinę galarety.
   Bardzo Patji dziękuję za przepis - wart zrobienia koniecznie. Przepis znajdziecie na Mniammniam, czyli konkretnie tutaj.

 

Ewa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

wtorek, 25 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  445 067  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Statystyki

Odwiedziny: 445067
Wpisy
  • liczba: 262
  • komentarze: 388
Akcja: Nie kradnij zdjęć!

O mnie

W razie jakichkolwiek pytań do mnie, zapraszam do napisania pod adres: j.ewka@wp.pl